niedziela, lipca 31, 2011

„SMOKI I SMOCZKI”, A. Frączek, Wyd. Debit, Bielsko- Biała 2011

Pewnego ranka Jaś odkrywa, że zgubił swojego smoczka. Wyrusza zatem na poszukiwania. Rozmawia z napotkanymi zabawkami, lecz żadna smoczka nie widziała. W końcu okazuje się, że jest on potrzebny i używany przez małe smoczątko! Jak poradzi sobie z tym Jaś?

Polecam bajkę wszystkim brzdącom, które wkrótce pożegnają się ze swoim smoczkiem! Dzięki niej łatwiej zrozumieją, że:
Każdy smyk wie wyśmienicie
w Rzymie, w Płocku czy w Madrycie- 
że ze smoka się wyrasta.
Takie życie jest. I basta.”

Książeczka ma tekturowe strony, dzięki czemu maluszkowi łatwiej jest przeglądać kartki. Dziecko zachęcą też duże, ładne i kolorowe ilustracje.

piątek, lipca 29, 2011

„WSPOMAGANIE ROZWOJU DZIECI NIEŚMIAŁYCH POPRZEZ WIZUALIZACJĘ I INNE TECHNIKI ARTETERAPII”, J. Gładyszewska- Cylulko, Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków 2010

 
Naukowcy różnie tłumaczą przyczyny nieśmiałości. Jedni twierdza, że cecha ta jest dziedziczona. Inni, że jest wynikiem wcześniejszych przykrych doświadczeń społecznych. Jeszcze inni, że winny jest postęp technologiczny niewymagający już bezpośrednich kontaktów interpersonalnych (np. Internet, samoobsługa w sklepach itp.). Są również teorie, według których nieśmiałość rozwija się u dzieci rodziców nadmiernie opiekuńczych lub wręcz przeciwnie- u dzieci z niedostateczną więzią uczuciową i brakiem pozytywnych kontaktów rodzinnych.
Ponieważ powodów występowania nieśmiałości jest wiele, dzieci z tą cechą osobowości też spotkać można często.

Autorka od wielu lat stosuje wizualizacje i inne techniki arteterapii, wspomagając rozwój m.in. dzieci niewidomych, z zaburzeniami integracji sensorycznej, psychosomatyków. Postanowiła spróbować także z dziećmi nieśmiałymi. Jej metody pracy-jak sama opisuje- pełnią funkcje terapeutyczną, kreatywną, wychowawczą, rozwojową, adaptacyjną czy ekspresyjną.

Publikacja to interesujący przegląd teorii na temat nieśmiałości, wizualizacji oraz arteterapii. Przedstawiono tu również zasady prowadzenia omawianych metod, metodologię badań własnych autorki, omówiono otrzymane rezultaty. W książce zamieszczono też aneksy: przykładowe scenariusze sesji z wykorzystaniem metod autorki oraz narzędzia badawcze, takie jak arkusz obserwacyjny, arkusze oceny różnorakiej ekspresji dziecięcej.

Sama wielokrotnie stosowałam wizualizację oraz arteterapię w pracy socjoterapeutycznej. Stąd wiem, że metody te przynoszą zaskakujące efekty. Muszą być one jednak odpowiednio zastosowane oraz dobrane do konkretnej grupy. Niezbędne jest także specjalistyczne przygotowanie prowadzącego zajęcia. Wymaganych umiejętności na pewno nie nauczymy się z książki, lecz może być ona zachętą do wybrania się na odpowiednie szkolenie, pomoże też utrwalić wiadomości na omawiany temat oraz zainspirować do własnych działań terapeutycznych.

czwartek, lipca 28, 2011

WITAJ NA ŚWIECIE SYNKU

(Zapiski między karmieniem, przewijaniem a czkawką...)

I stało się- nadszedł ten długo wyczekiwany dzień i moment. W niedzielę 24 lipca o godz. 21.00 przyszedł na świat nasz Synek Rysiu!!! W momencie narodzin ważył 3400g i mierzył 55cm.

A jak to wszystko przebiegło?
W niedzielę rano odniosłam wrażenie, że odeszły mi wody. Było ich jednak tak mało, że nie byłam pewna, czy to jest to. Dla pewności pojechaliśmy do wybranego na poród szpitala. Tam po wielu formalnościach, kilku badaniach, niezbyt wielkich uprzejmościach personelu, dziesiątkach minut stresu dowiedziałam się (Mąż musiał zostać w poczekalni), że zaczęła się akcja porodowa (skurcze co 6 min., mimo iż ich wcale nie czułam oraz sączące się wody płodowe) nie przyjmą mnie, gdyż porodówka jest zapełniona! Ze łzami w oczach podjęłam decyzję o kolejnym szpitalu. Tam przyjęli mnie natychmiast, znowu wykonano wszystkie badania (bezbolesne skurcze jednak co 15 min.), zapoznano z rokowaniami na najbliższe godziny. Ponieważ zapowiadało się na długie wyczekiwanie postępów porodu, zdecydowaliśmy z Mężem, by pojechał do domu na obiad i przywiózł sobie kanapki lub popcorn ;) . I rzeczywiście przez wiele godzin nic się nie działo, a czekano na skurcze i zwiększającą się ilość wypływających wód płodowych. W końcu o 16.30 lekarz prowadzący przebił mi całkowicie pęcherz płodowy, na to wszedł mąż i o godz. 17 zaczęły się skurcze. Przez cały czas pobytu na porodówce mogłam spacerować, ćwiczyć, ale najbardziej pomocne okazało się… uwieszanie na Mężu i wydzieranie się. Nie wyobrażam sobie tych ciężkich chwil bez Niego. Dał mi niesamowite wsparcie i siłę. Bez Niego nie wiem, czy dałabym radę...

I tak, po 5 godzinach porodu (bo tej fazy do godz. 17 nie liczymy) bez znieczulenia (jestem z siebie dumna!) urodził się piękny Rysio. Ma niesamowicie gęste, długie, czarne włoski, piękne spojrzenie i w ogóle cały jest uroczy! Nasz kochany Synek!

Wczoraj wróciliśmy do domu i pierwszą nieprzespaną noc mamy już za sobą...

Muszę pochwalić szpital, w którym rodziłam- im. Raszei w Poznaniu. Od pierwszych minut pobytu tam, każdy odnosił się do nas z szacunkiem, uprzejmością i okazywał pełen profesjonalizm. Po raz pierwszy przebywałam w szpitalu, bałam się tego wcześniej, a było naprawdę dobrze. Sale są odremontowane, wyposażone w łazienkę, porodówka jednoosobowa, dużo przestrzeni, zapewniony komfort i intymność, sale na oddziale położniczym dwuosobowe z łazienką. Polecam wszystkim ciężarówkom z Poznania poród w tym szpitalu! Będziecie na pewno zadowolone!

środa, lipca 27, 2011

„NAUKA NOCNICZKA DLA CHŁOPCÓW”, S. Cave, dr C. Fertleman, Wyd. Esprit, Kraków 2010

Niestety fakt jest taki, że chłopcy opanowują trening czystości dużo później niż dziewczynki. Choć wczesne przygotowania zaczynamy już około 12. miesiąca życia, „finał” następuje dopiero między 2. a 3. rokiem życia. Autorki poradnika obiecują, że rezultaty wprowadzenia ich metody zwanej
„sesjami treningowymi”, będą widoczne już po 2. tygodniach (jeśli wcześniej przygotowywaliśmy odpowiednio dziecko). Choć przestrzegają też, iż drobne „wpadki” mogą się zdarzać jeszcze przez kilka miesięcy.

Ważne jest, by rozpocząć trening w odpowiednim dla syna momencie. Nie może się to stać za szybko, np. z powodu rodziców, którzy chcą już mieć spokój z pieluchami. Za wczesne wprowadzenie treningu może doprowadzić nawet do zaburzeń psychicznych w przyszłości. Skąd więc będzie wiadomo, że to JUŻ? Podpowiedź znajdziecie z książce. Autorki dokładnie opisują etapy nauki, otwarcie też przedstawiają możliwe problemy i ich rozwiązania. Poświęcają również trochę miejsca na przedstawienie dolegliwości medycznych, zaburzających trening toaletowy. Podpowiadają nawet, co warto kupić, by pomóc maluchowi w ćwiczeniach, a które gadżety lepiej sobie odpuścić. W ramkach natomiast zamieszczono najważniejsze wskazówki, dzięki czemu nie trzeba wertować całej książki w poszukiwaniu tego, co istotne.

Myślę, że za jakiś czas skorzystamy i my z rad zawartych w „Nauce nocniczka dla chłopców”. A dla tych, którzy mają w domu małą kobietkę, autorki przygotowały wersję poradnika także dla jej rodziców.

sobota, lipca 23, 2011

KOTLETY SOJOWE

Oto propozycja na pyszny i zdrowy obiad dla całej rodziny, także kobiet w ciąży.
Podane składniki starczą na porcje dla 5 osób. My (2 osoby dorosłe) mamy obiad na 2 dni + przegryzka :)

Składniki:
175 g soi
2 duże marchewki
mały kawałek selera
1 duża cebula
pęczek koperku
jajko
przyprawy (ja dodaję łyżkę zielonej czubricy oraz pieprz, ale można dodać inne przyprawy)
ewentualnie bułka tarta- jeśli będzie potrzebna

Przygotowanie:
Soję musisz namoczyć co najmniej na 12 godzin (tak, jak robi się to z fasolą czy grochem). Następnie odlej wodę z moczenia, wlej świeżą i gotuj soję ok. 2 godzin na małym ogniu i bez soli! Zbierającą się na wodzie pianę zbieraj łyżką, co jakiś czas dolewaj wody, by nie przypalić garnka lub soi! Ugotuj do miękkości marchew oraz seler (ja wrzucam je do garnka z soją pod koniec gotowania). Gdy soja się ugotuje, odlej z niej wodę i odstaw do wystygnięcia. Następnie zmiel soję stopniowo dodając cebulę, marchew, seler, jajko, koperek, przyprawy. Sprawdź ręką masę- jeśli łatwo da się uformować kotleciki- jest ok, jeśli masa klei się do dłoni wsyp trochę bułki tartej, wymieszaj dokładnie i ponownie sprawdź. Uformowane kotlety smaż z dwóch stron na oliwie z oliwek aż się zarumienią.

Kotlety sojowe świetnie smakują z kaszą lub ryżem, sosem grzybowym oraz surówką.

piątek, lipca 22, 2011

„PAMIĘTAJKI”, D. Niewola, Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków 2010

To zbiór wierszy i opowiadań, które mogą pomagać w budowaniu mostów pomiędzy szkołą, przedszkolem i domem rodzinnym. Na pewno będą uczyć, bawić i inspirować odbiorcę i umożliwią wspieranie rozwoju dziecka.” To od autorki.

Moim zdaniem zabawne teksty zawarte w książeczce wzbudzą w dzieciach pozytywne uczucia. Mogą być wstępem do zajęć lub dyskusji, propozycją zabaw, zachęcać do określonego działania. Poruszają między innymi tematy popularnych uroczystości (Dzień Matki, Babci i Dziadka, urodzin kolegi, Wigilii, Wielkanocy itp.), codziennych sytuacji, pór roku, dziecięcych zabaw, dobrych manier czy umiejętności szkolnych. Znajdziemy tu także krótką zabawę relaksacyjną.

Proponowane wiersze i opowiadania może wykorzystać nauczyciel w szkole lub rodzic podczas domowej zabawy. Nadają się jednak do głośnego czytania przez dorosłego, gdyż książka nie zawiera kolorowej szaty graficznej atrakcyjnej dla dziecka.

czwartek, lipca 21, 2011

KIEDY TO NASTĄPI?????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

W poniedziałek, będąc na kontroli u lekarza okazało się, że od porodu dzielą nas godziny, no może kilka dni! Mam czekać na pierwszy skurcz lub odejście wód i od razu jechać do szpitala. Nie będzie czasu na jakąś kąpiel czy coś! Poród- w moim przypadku- może być szybki. Ekstra!

Radość z bliskiego spotkania z Rysiem mieszała się z przerażeniem, że to już, że za kilka godzin będziemy we 3! Sprawdziłam dokładnie torbę, czy wszystko na pewno mam, jeszcze raz zapoznałam Tatuśka z planem porodu, a później opracowaliśmy plan dojazdu do szpitala, gdyby zaczęło się w ciągu dnia, gdy On jest w pracy.

Całą noc oczywiście nie spałam, tylko czekałam na jakiekolwiek symptomy! Każde moje wygramolenie z łóżka na siku (czyli co jakąś godzinę) budziło Męża, który pytał "Co, już?!". I tak minęła nam noc. Nic się nie wydarzyło. We wtorek byłam tak potwornie śpiąca, że przespałam pół dnia, nigdzie nie wychodziłam (bo może się akurat wtedy zacząć!), nic nie robiłam. I nic się znowu nie wydarzyło. W kolejną noc, nadeszła porządna burza. Przypomniałam sobie słowa Babci, że burze wywołują porody! Uff to na pewno zaraz urodzę- przy takich piorunach... Niestety Rysiu miał inne plany.
Środa minęła spokojnie, ostatnia noc również... Nic się dzieje, nic się nie zapowiada nawet. No może Mały troszkę jakby się uspokoił i już mnie nie kopie po wnętrznościach, czasem tylko wystawi swoją zgrabną piętkę lub delikatnie się pokołysze. 
A ja jestem już zmęczona tym wyczekiwaniem! Miało być kilka godzin, ewentualnie dni. Dziś jest już czwartek!!! Zaraz zwariuję! Na niczym nie mogę się skupić, ciągle odbieram telefony, czy już jest Rysiu, czy chociaż rodzę... 

Może Młody chce być Lwiątkiem i czeka do soboty? A może przestraszył się, bo rozmawiamy z nim, by się powstrzymał w godzinach 7-16, kiedy Tatuś siedzi w pracy, a Mamusia sama w domu? 

Mimo wszystko liczymy, że już jest naprawdę blisko do naszego spotkania. Gdybym nagle zniknęła z bloga, to znaczy, że wreszcie urodziłam!

„SKARBIEC NAUCZYCIELA- TERAPEUTY”, A. Franczyk, K. Krajewska, Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków 2011


Książka adresowana jest do terapeutów oraz nauczycieli wychowania przedszkolnego, choć proponowane rozwiązania z powodzeniem można wykorzystać w młodszych klasach szkoły podstawowej. Materiały w niej zawarte przydadzą się podczas zajęć ogólnorozwojowych, terapeutycznych, stymulacyjnych, korekcyjnych lub kompensacyjnych zarówno początkującemu, jak i doświadczonemu pedagogowi. Znaleźć tu można „gotowce” do wykorzystania, ale także inspiracje do swojej pracy pedagogicznej.


Publikacja zawiera przykładowe narzędzia diagnostyczne, takie jak karty pracy, ćwiczenia, zabawy badające umiejętności dziecka oraz kwestionariusze obserwacyjne rozwoju dziecka na różnych płaszczyznach. Dalej autorki podpowiadają, jak opracować wyniki diagnozy, jak przygotować program terapii pedagogicznej. Następnym etapem jest planowanie pracy dydaktyczno- terapeutycznej- i tu odszukamy mnóstwo przykładów okresowych planów. Podsumowaniem działań terapeuty jest zawsze ewaluacja, znajdziemy zatem w książce przykłady opisów postępów uczniów.

Do publikacji dołączona jest płyta CD z ogromną ilością przykładowych scenariuszy zajęć dydaktyczno- terapeutycznych. Dokładne opisy ćwiczeń oraz dołączone karty pracy z pewnością będą pomocne każdemu nauczycielowi, nie tylko terapeucie.

Szczerze polecam tę książkę! Jest ona bardziej przydatna, niż niejeden kurs doskonalący.

środa, lipca 20, 2011


W poniedziałek 25 lipca
o godz. 16:30 Zakamarki zapraszają
na Czytanki Zabawianki
do poznańskiego klubu
maMMaija na Ławicy.

Przeczytamy i obejrzymy
na dużym ekranie książkę
PIPPI NA WYSPIE KURREKURREDUTT.

Okaże się, że wyspa
to świetne miejsce do zabawy,
ale nie brak też na niej niebezpieczeństw.
Poradzimy sobie ze wszystkimi!

Poszukamy skarbów,
odkryjemy różne tajemnice,
nauczymy się wyspiarskich zabaw,
a na koniec zrobimy własne pudełka na skarby.
Cena za wakacyjną zabawę
dla całej rodziny 35 zł.

maMMaija
ul. Sławińska 10
60-183 Poznań
tel. 784 33 17 35
lub 510 18 23 43
mammaija@mammaija.pl

wtorek, lipca 19, 2011

„TATO TO JA, CZYLI JAK BYĆ OJCEM I NIE ZWARIOWAĆ”, T. CZARNECKI, Wyd. Dragon, Bielsko- Biała 2011

Książka napisana przez faceta, o facetach i dla facetów. Choć przyznaję, że zanim wręczyłam ją Mężowi, sama ją dopadłam. Warto poznać męskie zdanie- kogoś innego niż naszego mężczyzny- na niektóre tematy np. perspektywę zostania ojcem, seks w ciąży, znoszenie ciążowych humorów, poród, przewijanie, nieprzespane noce... Poradnik jednak zainteresuje bardziej przyszłego tatusia, niż mamusię. No ale taki jest chyba zamiar samego autora. My- kobiety mamy swoją literaturę.

Skoro jednak już przeczytałam „Tato to ja”, to zdradzę Wam- kobiety, czego się dowiedziałam.

To normalne, że do facetów dłużej dociera, że będą ojcami. Wielu zdaje sobie z tego sprawę dopiero przy porodzie lub w pierwszą nieprzespaną noc. Powszechny jest także ich lęk i obawy przed tą trudną rolą. Ale jest szansa, że gdy urodzi się maleństwo, może się to zmienić. A wiecie, jak czuje się facet podczas dziewięciu miesięcy ciąży? Jak przytulanka, praczka, rozśmieszacz, sprzątacz, kierowca, kucharz, służący, worek treningowy... No cóż... My też w życiu codziennym odgrywamy różne role, macie więc- mężczyźni- okazję poczuć, jak czasem jest nam trudno temu podołać.

A co wyczyta z książki przyszły tata? Najważniejsze (wg mnie, choć dalsze słowa pochodzą od autora)- „Próba buntu przeciwko działaniom ciężarnej może się zakończyć dla ciebie co najmniej tragicznie”! Poza tym znajdziesz tu męskie rady na przewijanie, karmienie, kąpanie, spacery, ubieranie, pilnowanie i wychowanie. Dowiesz się, jak wybrać najlepszy dla rodziny duży wózek, mały wózek i fotelik oraz uświadomisz sobie, jak ważna jest bezpieczna jazda samochodem z ciężarną lub młodą mamą i dzieckiem. Przydadzą Ci się także propozycje tekstów SMS-ów, informujących o narodzinach maleństwa oraz linki do ciekawych stron internetowych dla przyszłych tatuśków. Jeśli nie podjąłeś jeszcze decyzji, czy być obecnym przy porodzie, pomoże Ci w tym autor. Zdradzi on również męskie pozytywy z posiadania potomka, choć nie zapomni wstępnie przeliczyć, ile kosztuje wychowanie. Więcej męskich tematów (nie będę przecież zdradzać wszystkiego!) znajdziecie w książce.

poniedziałek, lipca 18, 2011

„PIERWSZE POTRAWY TWOJEGO DZIECKA”, G. FORD, Wyd. Esprit, Kraków 2010


Podobno dieta współczesnych dzieci jest mniej wartościowa niż dieta dzieci żyjących w latach 50. XX wieku! Nic więc dziwnego, że dopada nas epidemia zaburzeń odżywiania. Przecież to, czym karmimy maluchy na początku ich życia, wpływa na ich dalsze nawyki żywieniowe. Dlatego z książką „Pierwsze potrawy twojego dziecka” powinni zapoznać się praktycznie wszyscy rodzice niemowląt.

Okazuje się, że jeśli za wcześnie wprowadzisz do diety dziecka pokarmy stałe, pozbawisz je cennych wartości odżywczych dostarczanych z mlekiem. Jeśli natomiast za późno wprowadzisz pokarm stały, twoje dziecko może odmawiać jego przyjmowania. W takim razie, skąd masz wiedzieć, że twój berbeć jest już gotowy na poznawanie nowych smaków i konsystencji pożywienia? Jest to kwestia indywidualna, lecz przystępnie wyjaśniona w polecanej książce.

Znajdziemy w niej opisy grup pokarmów, które powinny być podstawą pełnowartościowej diety, a następnie szczegółowo zapoznamy się z kilkoma planami żywieniowymi dla niemowląt już od 4. miesiąca życia. Plany te rozpisane są na każdy dzień, z uwzględnieniem godzin karmienia. Dowiemy się również, jakie najczęstsze problemy z jedzeniem występują na danym etapie, jakie wątpliwości i pytania mają matki i jakie rozwiązania sugeruje autorka.

Najbardziej jednak przypadły mi do gustu proste, lecz smakowite przepisy. Jest ich tu mnóstwo, a przy niektórych znajduje się informacja, czy potrawa nadaje się do zamrożenia i spożycia w późniejszym czasie. Im dziecko starsze, tym proponowane dania są bardziej atrakcyjne, nawet dla całej rodziny. Ogromną pomocą dla każdej mamy jest zamieszczony tu także leksykon produktów- kiedy je wprowadzać, jakie korzyści dają dla zdrowia, jak kupować, w jaki sposób najlepiej je przechowywać i przygotowywać.

Karmiąc dziecko według G. Ford przyrządzanie oraz spożywanie posiłków będzie o wiele prostsze i przyjemniejsze dla ciebie i twojego dziecka.

piątek, lipca 15, 2011

czwartek, lipca 14, 2011

TEST MASECZEK CLEANOLOGY DR IRENY ERIS

Kilka dni temu zrobiłam sobie wieczór piękności. To znaczy siedziałam w łazience baaaardzo dłuuuugo, by poprawić sobie humor i wygląd przed porodem. Przetestowałam nowe produkty Dr Ireny Eris:


PEELING DROBNOZIARNISTY CLEANOLOGY- duo-saszetka 2x6 ml
Wg producenta: peeling drobnoziarnisty skutecznie czyści i ściąga rozszerzone pory. Skóra pozostaje oczyszczona, elastyczna, wygładzona, świeża i delikatna. Po 2 tygodniach stosowania peelingu widoczne jest złuszczenie martwego naskórka, usunięcie nadmiaru sebum oraz poprawa kolorytu i ogólnej kondycji skóry. Stosować 1-2 razy w tygodniu. Zawiera m.in. kwas hialuronowy, wyciągi z bambusa, lotosa i lilii wodnej, ekstrakt owocowy.

Wg mnie: trochę się obawiałam zastosowania, ponieważ peeling przeznaczony jest do cery normalnej, a ja mam wrażliwą. Rzadko, który tego typu preparat mnie nie uczula. Tym razem miło się zaskoczyłam. Podczas wcierania go w skórę, ani nie szczypało, ani nie piekło, jak to zwykle bywało. Po zmyciu, moja skóra stała się gładziutka i wyraźnie oczyszczona z zaskórniaków. Czułam się, jakbym zrzuciła starą skórę, a odsłoniła świeżą! Właściwie efekt ten  trwa do dziś, a jak wspomniałam wyżej, stosowałam peeling kilka dni temu.

INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCA MASKA ODŻYWCZA CLEANOLOGY- duo-saszetka 2x6 ml
Wg producenta: natychmiastowo przywraca skórze utraconą wilgoć, jędrność i elastyczność. Intensywnie odżywia i regeneruje skórę pozostawiając ją wygładzoną i długotrwale nawilżoną. Opóźnia procesy starzeniowe zachodzące w skórze oraz wygładza zmarszczki sprawiając, że skóra staje się elastyczna i gładka. Stosować raz w tygodniu lub wg. potrzeb. Zawiera m.in. kwas hialuronowy, olej bawełniany, wit. B12

Wg mnie: maseczkę zastosowałam od razu po peelingu. Też nie uczula, choć ta jest już przeznaczona do skóry suchej. Daje przyjemne uczucie relaksu podczas wchłaniania. A po zmyciu skóra jest miękka, nawilżona, gładka, jak pupcia niemowlęcia ;) Zastosowałam później swój krem nawilżający na noc- czułam, jak szybko się wchłania po domowych zabiegach. Rano nie musiałam wklepywać kremu na dzień- skóra cały czas była nawilżona. Efekt też jeszcze się utrzymuje.

Zachwycona peelingiem oraz maseczką, poleciłam maseczkę przeciwzmarszczkową Cleanology mojej Teściowej.

NAWILŻAJĄCA MASECZKA PRZECIWZMARSZCZKOWA CLEANOLOGY- duo-saszetka 2x6 ml
Wg producenta: proteiny ze słodkich migdałów głęboko nawilżają, napinają i wygładzają skórę. Wyjątkowa formuła zmniejsza widoczność wszystkich typów zmarszczek poprawiając kontury twarzy. Skóra uzyskuje efekt świeżości, jest miękka, nawilżona, gładka i wypoczęta. Stosować raz w tygodniu lub wg. potrzeb. Zawiera m.in. kwas hialuronowy, proteiny ze słodkich migdałów.

Wg mojej teściowej (która robiła wieczór piękności u siebie): ma przyjemny, delikatny migdałowy zapach. Daje przyjemne uczucie, gdy wchłania się na twarzy i szyi. Po zmyciu skóra jest delikatniejsza, nawilżona, zrelaksowana. Teściowa była zadowolona z efektów.

Jedna saszetka wystarcza mi na 2 zastosowania, czyli duo-saszetka daje nam 4 wieczory piękności :) Jesteśmy zadowolone z efektów, polecamy preparaty Cleanology kobietom o każdym typie skóry.

Więcej informacji od producenta znajdziecie tutaj: http://www.eris.pl/pl/biuletyn/1203/dr_irena_eris_cleanology

środa, lipca 13, 2011

„WIERSZEM GOTOWANE. KSIĄŻKA KUCHARSKA DLA DZIECI”, Z. KACPROWICZ, Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków 2004

Jeszcze kilka lat temu nie umiałam i nienawidziłam gotować. Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy zaczęliśmy wspólnie pichcić z jeszcze wtedy Narzeczonym, a teraz już Mężem. Od tamtej pory lubię w kuchni eksperymentować, realizować nowe przepisy. Nawet wolę przyrządzić coś do jedzenia w domu, niż wychodzić do restauracji.

Chciałabym, by przygodę z gotowaniem polubił także nasz Synek. Myślę, że jest to możliwe. A zaczniemy od czytania książki kucharskiej przeznaczonej dla dzieci pt. „Wierszem gotowane”. Prostym, rymowanym oraz zabawnym językiem opisano tu sposób wykonania kilkunastu łatwych do przygotowania dań- śniadań, obiadów, deserów, kolacji. Etapy gotowania przedstawiają także kolorowe ilustracje. Gdy już troszkę oswoimy się z rymem i kuchnią, przejdziemy do wspólnego kucharzenia. Na początek- Kanapki „w locie”. Zrobi je z małą pomocą rodzica nawet kilkulatek. Równie nieskomplikowany jest Twórczy deser. Dla większego już malca atrakcyjne będą Marcepanowe naleśniki czy Kluski z jagodami. Uczeń natomiast powinien dać radę upitrasić Ryż z potrawką solankową lub Surówkę pomarańczową po pekińsku. A niejeden tatuś chętnie sprawdzi SWOJE ;) umiejętności przygotowując Rarytasy z kiełbasy czy Rzadko spotykane placki ziemniaczane.

A gdy już nasza pociecha podrośnie, pozostaną jej takie oto miłe wspomnienia:

Z mych beztroskich lat dziecinnych,
Chwil tak bardzo ukochanych,
W uszach dzwonią mi bez przerwy
Mądre słowa mojej mamy.

Ona wśród tajemnic tylu,
Życia dając mi nauki,
Pokazała od podszewki
Piękno kulinarnej sztuki.

Dziś, gdy na mej ciężkiej głowie
Zagościła biała zima,
Zapach, smak i obraz potraw
To dzieciństwo przypomina (...)
(„Kuchnia pachnie wspomnieniami” W: Z. Kacprowicz „Wierszem gotowane”)

Książkę polecam całej rodzinie! Mile spędzicie czas podczas lektury, natomiast w kuchni czeka Was ciekawa przygoda. Mam jednak nadzieję, że nie muszę przypominać, by nigdy nie zostawiać dzieci samych w tym pełnym niebezpieczeństw miejscu!

wtorek, lipca 12, 2011

„JA TEŻ CHCĘ MIEĆ RODZEŃSTWO”, A. LINDGREN, Wyd. Zakamarki, Poznań 2008


Kiedy miałam kilka lat moim największym marzeniem było mieć rodzeństwo. Najbardziej chciałam mieć starszego brata lub ewentualnie siostrę rówieśniczkę. Kiedy miałam pięć lat, rodzice wreszcie oznajmili mi, że wkrótce urodzi się moja siostrzyczka. Ogromnie się ucieszyłam! Pewnego dnia, uszykowałam dla niej najlepszą kolorowankę i kredki jakie miałam i wyruszyliśmy z tatą do szpitala odebrać mamę i Mariannę. Kiedy ją zobaczyłam, strasznie się zasmuciłam. „Jak to, przecież ona jest mała, czerwona, nie umie mówić, tylko ciągle ryczy!”- myślałam tak przez długi czas. Nie szło się z nią bawić, a gdyby tego było ciągle mało, wszyscy naokoło zachwycali się tylko tą „wrzeszczącą małpą” (przepraszam, ale tak właśnie o niej wtedy myślałam). Dziś wiem, że rodzice zwyczajnie nie przygotowali mnie do przyjęcia nowego członka rodziny. Mam nadzieję, i z moich obserwacji wynika, że rzeczywiście tak jest, iż współcześnie rodzice częściej przeprowadzają z dziećmi trudne rozmowy, przygotowując je na istotne zmiany. Pomocne w takich sytuacjach bywają oczywiście książki, opowiadania, bajki.

Ja też chcę mieć rodzeństwo” to opowiadanie, które można zaliczyć do kategorii terapeutycznych, to znaczy uświadamiających problem oraz uczących pewnych umiejętności. Autorką jest znana chyba wszystkim Astrid Lindgren. Bohater książeczki- Peter- pragnie mieć rodzeństwo, lecz kiedy pojawia się na świecie jego młodsza siostrzyczka, nie może sobie poradzić z uczuciem zazdrości (no i skąd ja to znam?). Lindgren pięknie wyjaśnia swojemu małemu czytelnikowi, jak to jest z młodszym rodzeństwem, jakie zmiany następują w rodzinie, czy rodzice kochają jeszcze swoje starsze dziecko, czy są jakieś korzyści z pojawienia się nowego członka rodziny.

Jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich maluchów spodziewających się rodzeństwa! Rodzicu, musisz sobie jednak zdać sprawę-by bajka terapeutyczna spełniła swoją rolę musi być czytana wielokrotnie!

poniedziałek, lipca 11, 2011

„PO CO KOTU WĄSY, CZYLI JAK ODPOWIADAĆ DZIECIOM NA TRUDNE PYTANIA”, A. JANKOWSKA, Wyd. Dragon, Bielsko- Biała 2009


Wszystkie dzieci to mali odkrywcy. Każdą nowo zdobytą umiejętność wykorzystują do poznawania swojego otoczenia oraz świata. W wieku ok. 2 lat, kiedy ich mowa szybko się wzbogaca o nowe słownictwo, także JĄ wykorzystują do zdobywania nowej wiedzy. I zaczyna się bombardowanie pytaniami:
Dlaczego kwiaty pachną?
Po co jeż ma kolce?
A dlaczego mama się maluje?

To dopiero początki. Z czasem robi się coraz trudniej:
Czym różnią się chłopcy od dziewczynek?
Kogo rodzice kochają bardziej, mnie czy siostrę/brata?
Dlaczego dziadek lubi grać w szachy?
Dlaczego pociągi nie latają?

Zdarza się też, że pytania wydają się nam- dorosłym zabawne:
Jak można rozpętać burzę w szklance wody?
Jak wygląda pół biedy?
Czy w Polsce można wyjść po angielsku?
Gdzie można spotkać chodzącą encyklopedię?

Najlepsze, co może zrobić rodzic, to cierpliwie na nie odpowiadać. Nawet na te zadane po raz siódmy, te trudne, czy z naszego punktu widzenia banalne. Nie ma głupich pytań! Odpowiadając naszemu dziecku uczymy go, że zdobywanie informacji, nauka, zaciekawienie się opłaca i przynosi korzyści w postaci wszechstronnej wiedzy, być może też podziwu otoczenia itd.

Jeśli nie znamy odpowiedzi, poszukajmy jej razem z dzieckiem, na przykład w książce „Po co kotu wąsy...”. Na wszystkie powyższe pytania i setki innych znajdziemy tu odpowiedzi w prostym, nieskomplikowanym języku. Poradnik podzielony jest na kilka tematycznych części: świat zwierząt; świat roślin; kosmos i zjawiska nie tylko przyrodnicze; wynalazki i legendy; historia, kultury i religie; ciało i wygląd, zwyczaje ludzi; emocje i relacje; pytania dziwne i abstrakcyjne; fantazja i kreatywność. Pod każdą odpowiedzią autorka proponuje wykonać eksperyment lub zachęca do przemyśleń i dalszej rozmowy. Publikacja adresowana jest do rodziców (bo to nam maluchy zadają pytania), dlatego nie ma w niej atrakcyjnych, kolorowych ilustracji.

Na koniec muszę przyznać, że niektóre pytania i odpowiedzi z pewnością zainteresują właśnie rodziców. Dlatego warto zapoznać się z tą książką.

sobota, lipca 09, 2011

„W MAŁYM CIELE DUŻY ZUCH. SKUTECZNY PROGRAM ZAPOBIEGANIA DEPRESJI”, DR M. E. P. SELIGMAN, Wyd. Helion, Gliwice 2010

Czy zdawałaś sobie sprawę, że dzieci też mogą cierpieć na depresję? Niestety problem ten osiąga rozmiary epidemii i dotyka coraz młodszych. Na początku XX wieku na depresję chorowała garstka dorosłych, dzieci nie dotyczyła. Żyło się wtedy dużo trudniej, świat nękały chociażby wojny i bieda. Dziś żyjemy w dobrostanie, pokoju, większej świadomości otaczającego nas świata, naukowcy każdego dnia donoszą o nowych odkryciach, mamy większe możliwości, sesje psychoterapeutyczne stają się modne... A jednak coraz gorzej radzimy sobie z życiowymi problemami, stajemy się pesymistami. Jesteśmy nastawieni na osiąganie celów oraz dążenie do przyjemności. Jeśli nie uda nam się tego uzyskać, poważnie to przeżywamy. I taki też model życia przekazujemy naszym dzieciom.

W amerykańskich szkołach od kilkudziesięciu lat stawia się na podniesienie poczucia własnej wartości uczniów. Bez efektu- zachorowalność na depresję u dzieci i młodzieży wciąż rośnie. Dlatego zainteresował się tym dr Seligman. Naukowiec ten- ojciec psychologii pozytywnej- poświęcił kilkadziesiąt lat analizując problem zaburzeń depresyjnych, także u dzieci. Doszedł on do wniosku, iż czynnikami ryzyka tej choroby u najmłodszych są trudne przeżycia takie jak śmierć kogoś bliskiego, rozwód rodziców, odrzucenie przez rówieśników, jak i bycie pesymistą, a szczególnie szukanie winy w sobie za wszelkie niepowodzenia, postrzeganie winy jako coś długotrwałego i niezmiennego. Negatywne emocje oraz odnoszenie porażek są jednak niezbędne w nauce wytrwałości, której efektem jest sukces i lepsze samopoczucie. Co ciekawe jeszcze, dzieci zagrożone depresją często są sprawcami przemocy lub wręcz odwrotnie- jej ofiarami.

Seligman wraz ze współpracownikami opracował oraz wdrożył program profilaktyczny, polegający na nauce uczniów umiejętności społecznych oraz poznawczych, czyli tych umiejętności niezbędnych do radzenia sobie w życiu.

Niniejsza książka to monografia na istotny temat, adresowana do rodziców, nauczycieli i terapeutów. Autor opisał w niej przebieg swoich badań, wnioski z nich płynące, ale przede wszystkim przekazał istotne zalecenia do pracy z dziećmi zagrożonymi depresją. By jej zapobiec wystarczy wyuczony optymizm. Ponieważ dzieci odwzorowują zachowania swoich rodziców, nauczycieli i znaczących osób dorosłych, by nauczyć je optymizmu, powinniśmy zacząć od siebie. W publikacji znajdziemy dokładny przegląd technik uczących optymizmu oraz dokładne wskazówki- ba, nawet gotowe teksty do rozmowy!- jak nauczyć dziecko tej ważnej cechy. Zawarto tu także liczne tabele, kwestionariusze do wypełnienia, rysunki, historyjki do wykorzystania w pracy z najmłodszymi, przykłady, mapy mentalne oraz ćwiczenia. Przystępny język autora sprawia, że nie trzeba być specjalistą, by zrozumieć tę książkę. Pamiętać jednak należy, iż diagnozy zaburzenia dokonać może tylko psychiatra, choć rodzic czy nauczyciel za pomocą zamieszczonych w książce ankiet i ich interpretacji może wstępnie ocenić predyspozycje dziecka do depresji.

Książka głównie dotyczy dzieci w wieku 8- 15 lat, lecz pewna jej część pokazuje także, jak nauczyć optymizmu niemowlęta, kilkulatków oraz przedszkolaków. Dlatego z publikacją powinni zapoznać się wszyscy pracujący z dziećmi oraz zainteresowani rodzice.

piątek, lipca 08, 2011

CZEKOLADOWE JEŻYKI

I znowu przepis z mojej ulubionej książki kucharskiej „Kuchnia świata” Wyd. Arti. 
                                                                    
                                                                     
Ciasteczka robi się błyskawicznie!

Składniki:
125g masła
125g cukru pudru
1 łyżka płynnego miodu
1 łyżeczka sody
1 łyżka mleka
200g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka naturalnego kakao
1,5 szklanki płatków kukurydzianych
2 łyżki płatków owsianych (ja dodałam muesli)
2 łyżki wiórków kokosowych

Przygotowanie:
Rozpuść masło, dodaj cukier, miód, sodę rozpuszczoną w mleku. W dużej misce wymieszaj mąkę, proszek do pieczenia, kakao oraz pozostałe składniki. Stopniowo wlewaj masę maślaną, energicznie mieszając ręką. Lep w dłoniach ciasteczka, rozpłaszcz je delikatnie na natłuszczonej blaszce. Piecz ok. 15 min. w temperaturze 180 st. C. Po wyjęciu z piekarnika powinny być miękkie, lecz po ostygnięciu stwardnieją.