czwartek, lutego 28, 2013

"BASIA, FRANEK I ...", Z. Stanecka, M. Oklejak, Wyd. Egmont 2013

Franek, to na moje oko 2-3 letni chłopiec. Basia, to jego starsza, opiekuńcza siostra. Chłopiec poznaje otaczający go świat, zdobywa nowe umiejętności, zmierza się z codziennością.




W książeczce pt. "Basia, Franek i pielucha" , mały Franciszek dochodzi do wniosku, że jest już za duży, by siusiać w pieluchę. Postanawia więc ją zdjąć, lecz załatwianie swoich fizjologicznych potrzeb jak dorośli, wcale nie jest takie proste. Z pomocą przybywa Basia z mamą...









W tytule "Basia, Franek i zasypianie", chłopiec nie ma ochoty na nocny odpoczynek. Akurat, gdy starsza siostra chce spać, Franek chce się bawić. "Nie", "Nie!" i "Nieee..." to najczęstsze słowa, jakie wypowiada chłopiec. W końcu zniecierpliwiona, lecz pomysłowa Basia znajduje sposób na sen brata...








Natomiast "Basia, Franek i zwierzaki" to opowieść o kotku, piesku, krecie, krokodylu oraz żółwiu. Przede wszystkim, ucząca charakterystycznych odgłosów i zachowań, jakie wydają te zwierzęta. Basia to mądra dziewczynka, która chętnie bawi się z bratem i objaśnia mu ciekawą rzeczywistość...






Seria książeczek o Basi i Franku to krótkie i proste w swej treści historie o rodzeństwie. Adresowane są do 2-3 latków. Uczą, bawią i śmieszą. Mały, wygodny format oraz kartonowe strony, pozwalają na samodzielne przeglądanie książeczki. Nieskomplikowane ilustracje oraz tekst trafiają do najmłodszego czytelnika, zachęcając do przygody z literaturą. 

Na serię o Basi i Franku macie rekomendację mojego Rysia ;)

środa, lutego 27, 2013

"MAGIC MOLLY. TAJEMNICZY KUCYK", H. Webb, Wyd. Znak

Molly to 7-letnia dziewczynka o niezwykłych zdolnościach- potrafi rozmawiać ze zwierzętami oraz czarować. Jej pasja przekazywana jest z pokolenia na pokolenie- tata jest wspaniałym weterynarzem, a dziadek cenionym kowalem. Każda z tych osób ma wyjątkowe podejście do zwierzaków, traktuje je z szacunkiem i miłością.

Molly w przyszłości także chciałaby zostać weterynarzem, dlatego często odwiedza klinikę swojego taty oraz kuźnię dziadka. Dzięki temu ma większą okazję kontaktu z ulubieńcami. Nierzadko wiąże się to z niesamowitymi przygodami. Poznała już dobrze kotka czarownicy, szczeniaczki spełniające życzenia, znikającego króliczka, nieśmiałego prosiaczka czy kaczkę przynoszącą szczęście. O przygodzie z każdym z nich można przeczytać w osobnej książeczce, autorki Holly Webb Wydawnictwa Znak.

Tym razem, w kuźni dziadka, Molly spotyka tajemniczego kucyka. Okazuje się, że został skradziony, a później sprzedany niesympatycznej kobiecie. Sopelek- bo tak ma na imię zwierzę- nie pozwala się podkuć. Ma ku temu powód, który jednak jest sekretem.  Za pomocą swych niezwykłych zdolności, odkrywa go Molly. Od tej pory, dziewczynka i kucyk stają się przyjaciółmi. Niestety konik znalazł się w potrzebie, czy Molly uda się mu pomóc?

Jeżeli Wasze córki kochają zwierzaki, będą zachwycone serią książeczek "Magic Molly". A która z nich nie marzy o własnym koniku? Tym bardziej musicie im podsunąć historię pt. "Tajemniczy kucyk".
A już wkrótce opowiem Wam o kolejnej przygodzie Molly, tym razem o znikającym króliczku. Natomiast w marcu ukażą się ostatnie 2 tomy- "Nieśmiały prosiaczek" oraz "Kaczka przynosząca szczęście".


wtorek, lutego 26, 2013

"TRENING MENTALNY. GRY I ZABAWY DLA DZIECI", J.Pana, Wyd. Helion 2013

Co to jest trening mentalny? To "działanie zgodne z nakazem chwili". Przygotowany specjalnie dla dzieci umożliwia im ćwiczenie i uczenie się w bezpiecznych i przyjaznych warunkach:
- swoich granic,
- nowych sposobów reagowania na określone sytuacje,
- niezmiennego planu działania,
- myślenia strategicznego, 
- lepszej koncentracji,
- pozytywnej wiary w siebie.
Trening mentalny trwa całe życie, już od momentu narodzin, jednak autorka książki skupia się w niej na dzieciach w wieku 6-12 lat. W tym okresie proponuje zabawy związane z m.in.:
- ustaleniem reguł i planów działania,
- świadomym kierowaniem zewnętrznymi wpływami,
- poznawaniem oraz zaspokajaniem własnych potrzeb,
- określeniem celów,
- odpowiednią motywacją,
- radzeniem sobie z presją i stresem,
- siłą psychiki,
- koncentracją,
- koordynacją ruchów ciała,
- rywalizacją i przewidywaniem własnego sukcesu.

To książka dla rodziców, którzy zadają sobie pytanie: "Czy można pozwolić dziecku na profesjonalną karierę sportową lub muzyczną i jak do niej podejść?". Ćwiczenia jednak tu proponowane mogą przynieść frajdę i wiele pożytku każdemu dziecku, można więc wybiórczo wykorzystywać je na lekcjach wychowawczych, w-fu, obozach czy zajęciach popołudniowych.

Duże pozytywne wrażenie sprawia szata graficzna. Fiszki na marginesach pozwalają na szybkie zapamiętanie istotnych treści lub ich proste odnajdywanie. W ramkach przedstawiono natomiast ważne informacje, które powinno się wziąć pod uwagę realizując trening mentalny. Liczne wykresy, zdjęcia, tabele uatrakcyjniają też lekturę. 

Do kupienia w księgarni Septem.pl

poniedziałek, lutego 25, 2013

BEBEFIELD UBRAŁ ODKRYWCZĄ MAMĘ!


W zeszły weekend pozwoliłam sobie na shopping :) Jeśli chodzi o ciuchy, to w grę już dawno wchodzą tylko te ciążowe. Trafiłam więc do sklepu Bebefield, ubierającego właśnie kobiety w ciąży, mieszczącego się przy ul. Polnej 27 w Poznaniu (a w całej Polsce mieszczą się sklepy patronackie producenta. Szczegóły- http://www.bebefield.pl/Sklepy/index.php ). 





Sklep już od samego progu, a nawet powiedziałabym, że już z ulicy, sprawia wrażenie nie-byle-jakiego. Ładne wnętrze, spokojna atmosfera, sympatyczne panie sprzedawczynie. Najbardziej nienawidzę w sklepach, kiedy obsługa chodzi za mną krok w krok i wciska towar, dopytuje czego szukam (a skąd mam wiedzieć? jestem kobietą, więc kupuję to, co mi się podoba, a nie to czego potrzebuję ;)   ), a już najgorzej jest, jak poprawiają po mnie wieszaki! Uciekam od takich miejsc, nawet jeśli towar jest interesujący. W Bebefield nic podobnego mnie na szczęście nie spotkało. Ze spokojem i dokładnością oglądałam i wybierałam ciuchy, pani uprzejmie, ale nie nachalnie pomogła mi w znalezieniu mojego rozmiaru i wyborze fasonu. Sklep zaopatrzony jest w ciążową bieliznę, spodnie długie i krótkie, eleganckie i na co dzień (np. jeansy, sztruksy), spódnice, sukienki, tuniki, koszule, bluzki, swetry..., wszystko, czego kobieta w ciąży potrzebuje. 


Przymierzalnie natomiast pozwalają na swobodne przebieranie się, schylanie, okręcanie z brzuszkiem. Zapewniono też krzesło, by można było poradzić sobie z założeniem butów ;) 





W czasie, kiedy ja właśnie przymierzałam dziesiątą rzecz, Mąż cierpliwie siedział na kanapie w "strefie tatusia", a Rysiu biegał na środku sklepu, ciesząc się dużą przestrzenią i swobodą ruchów. I wiecie co? Nikt nawet nie cmokał, nie chrząkał i nie zwracał nam uwagi (oprócz mnie samej, bo Mąż przeglądał gazetki, zamiast pilnować Syna). To też jest atut tego miejsca, że jednak nie czułam niemiłych spojrzeń personelu. 


Podsumowując, zakupy były udane, kupiłam sobie 2  bluzeczki wiosenno- letnie :)
Nowa kolekcja Bebefield dostępna tutaj.

sobota, lutego 23, 2013

JEDWABNE SERUM DO MYCIA WŁOSÓW BINGOSPA

Według producenta: Odbudowujące i uelastyczniające serum BingoSpa do mycia włosów.
Proteina jedwabiu posiada znaczne pokrewieństwo do protein występujących w skórze i włosach. Dzięki temu rozpuszczalne białko jedwabiu może tworzyć na powierzchni włosów film ochronny, który wygładza ich powierzchnię. Nadaje to włosom przyjemny chwyt, poprawia ich czesalność.
Proteiny jedwabiu posiadają ładunek elektrostatyczny przeciwny do ładunku włosów, dzięki czemu preparat posiadający w swoim składzie proteiny jedwabiu silnie przywierają do ich powierzchni.

Bogate w proteiny jedwabiu serum BingoSpa  zwiększa zatrzymywanie wilgoci na powierzchni włosów poprawiając ich podatność na układanie, zapobiega ich elektryzowaniu, nadaje włosom elastyczność, miękkość oraz jedwabisty połysk.
Do nabycia tutaj


Według mnie: to pierwszy kosmetyk do włosów BingoSpa, jaki testuję. Byłam bardzo ciekawa jego efektów. I?

Świetnie się pieni, wystarczy odrobina szamponu, by mieć dużo piany we włosach. Wpływa to na większą wydajność produktu. Jak wszystkie poprzednie kosmetyki BingoSpa, i serum do mycia włosów cudownie i intensywnie pachnie. Aż do tego stopnia, że nawet po zastosowaniu odżywki (innej firmy), czuć było ciągle zapach serum. Wspomnianej odżywki musiałam użyć, gdyż po spłukaniu szamponu czułam jednak, że włosy są poplątane i będzie ciężko z ich rozczesaniem. Dodam, że moje włosy z natury są puszące, falujące i właśnie łatwo się plączą.
Moja czupryna po wysuszeniu nadal była pachnąca, miękka, błyszcząca i lepiej się układała. Była też puszysta, ale nie pusząca. Efekt utrzymywał się 2 dni (dłużej nie miałam ochoty sprawdzać), co w moim przypadku jest dobrym wynikiem. Co jest dla mnie ważne- skóra głowy do następnego mycia była odpowiednio nawilżona- ani nie czułam dyskomfortu spowodowanego wysuszeniem czy podrażnieniem, ani również nie czułam dyskomfortu spowodowanego przetłuszczeniem skóry głowy i obciążeniem włosów.


Jestem zadowolona z rezultatów. Jedynym minusem produktu jest jego opakowanie. Brak jakiegokolwiek dozownika, zwężonego otworu itp. powoduje,  szampon nadmiernie wylewa się na dłoń, jest problem z jego odpowiednim dozowaniem. Poza tym opakowanie jest poręczne, wygodne, mniejsze niż tradycyjne- pojemność wynosi  150ml-jest  idealne do podróżnej kosmetyczki, a na łazienkowej półce ładnie się prezentuje.

środa, lutego 20, 2013

TEST WODY KOKOSOWEJ CHI



Według producenta: Woda kokosowa CHI ma skład niemal identyczny jak osocze ludzkiej krwi, zwana jest często płynem życia  - jest bogata w niezbędne dla organizmu każdego człowieka składniki – potas, magnez, wapń i fosfor, duże ilości witaminy C, B1, B2, B3, B5 i B6.
Cytokininy zawarte w wodzie kokosowej   wykazały istotne efekty anty-starzejące, anty-rakotwórcze i anty-zakrzepiczne.
Wodzie kokosowej przypisuje się właściwości antybakteryjne, antygrzybiczne, antywirusowe i antyalergiczne.
Woda kokosowa Chi poprawia krążenie, trawienie oraz prawidłowe nawodnienie organizmu. Korzystnie wpływa też na  temperaturę ciała, czynność serca oraz ciśnienie krwi.
Pijąc wodę kokosową łatwiej przyswajamy witaminy rozpuszczalne w wodzie, m.in. kwas askorbinowy i witaminy z grupy B.
Zauważono również jej dobroczynne działanie w chorobach nerek, pęcherza czy problemach trawiennych. Podaje się ją także w przypadkach biegunki, wymiotów i problemów żołądkowych. 
Woda kokosowa wpływa wspomagająco przy problemach z pęcherzem, trawieniem, rozbija kamienie nerkowe, a nawet pomaga pozbyć się pasożytów.

Jest wiele powodów dla których dzieci mogą, powinny i piją wodę kokosową CHI.
 Po pierwsze (z punktu widzenia małych dzieci) – jest smaczna sama w sobie, a fantazyjne drinki na bazie wody CHI, z tropikalnymi ozdobami to dodatkowy pretekst do modelu zdrowego żywienia.
Po pierwsze (z punktu widzenia dzieci starszych) – jest modna. Ludzie show biznesu, sportowcy popijają wodę kokosową. Popierajmy ten rodzaj snobizmu – to tylko wyjdzie na zdrowie naszych dzieci.
Po pierwsze (z punktu widzenia rodziców) – wartości odżywcze: bogactwo witamin, minerałów, brak chemii; słodzików, cukrów, konserwantów, stabilizatorów, kolorantów i innych wynalazków laboratoryjnych – tak chętnie dodawanych praktycznie do większości produktów.
Pamiętajmy że woda kokosowa CHI zawiera kwas laurynowy, taki sam jaki występuje w mleku matki. Kwas laurynowy ma silne właściwości antywirusowe, antybakteryjne, wydatnie wzmacnia układ immunologiczny.
Woda kokosowa CHI dzięki zawartości kwasu laurynowego działa niszcząco na różne drobnoustroje – Helicobacter, wirus opryszczki, cytomegalowirus (odpowiedzialny za CMV) i innych.

Woda kokosowa CHI dla przyszłych mam  poprawia krążenie, trawienie oraz prawidłowo nawodnia organizmu w tym okresie. Pijąc wodę w ciąży łatwiej przyswajamy witaminy rozpuszczalne w wodzie, m.in. kwas askorbinowy i witaminy z grupy B, mające kluczowe znaczenie dla prawidłowego rozwoju płodu w łonie matki. Woda kokosowa Chi pozwala wyeliminować albo co najmniej  zmniejszyć przykre dolegliwości pojawiające się w czasie ciąży – mdłości, zgaga, zaparcia.

Według mnie: woda kokosowa bardzo mnie zaintrygowała. Nigdy wcześniej o niej  nie słyszałam, natknęłam się na nią przypadkowo w internecie. Według informacji producenta jest całkowicie naturalna i niezwykle zdrowa. A jak smakuje, ile kosztuje i gdzie można ją kupić? Dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora wody CHI, mogłam osobiście i to z całą rodziną ją wypróbować.
Napój ten najlepiej pić schłodzony, jednak w środku zimy zdecydowałam się na temperaturę pokojową. Jedliście kiedyś prawdziwy owoc kokosu? Woda kokosowa CHI to płyn pochodzący właśnie z jego wnętrza. Ma mleczny, przejrzysty kolor. W smaku delikatnie nawiązuje do samego owocu, ale jest mniej wyrazista. Taka odrobinę słodka woda, o aromacie kokosowym, dosyć specyficzna. Na pewno ma swoich zwolenników. Niejednokrotnie widziałam na amerykańskich filmach, aktorów pijących ten napój wprost z wnętrza kokosa. Ha, tylko by dotrzeć do niezwykłego eliksiru, trzeba umiejętnie rozwiercić twardą skorupę. Takie rzeczy są możliwe chyba właśnie tylko w filmach (no chyba, że Wy w domu tez to potraficie- to napiszcie!). Teraz ani wiertarka, ani nawet kokos nie jest potrzebny, by napić się zdrowej i oryginalnej w smaku wody.
Sam smak trudno opisać- musicie sami się skusić. Jednym będzie smakować, innym nie...
Woda kokosowa CHI kosztuje ok. 20zł za 1 litr. Można ją kupić np. w sklepie internetowym www.sklep.onlyeko.pl .

poniedziałek, lutego 18, 2013

BŁĘKIT CZY RÓŻ?

Kilka dni temu byłam na kontrolnej wizycie u ginekologa oraz USG. Lekarzowi zależało na potwierdzeniu płci Dziecka (czyli chłopca, wg oceny z 16 t.c.), ja upierałam się przy swoim:
- Ależ panie doktorze, nie musi pan się doszukiwać, wiem, że jest chłopak!

- A skąd to pani wie?
- Ach, my kobiety mamy coś takiego jak intuicja, i po prostu wiem, czuję to.
Patrzymy w monitor USG. Szukam i doszukać się nie mogę, lecz tłumaczę to sobie, że przecież może akurat patrzymy między dwie ręce, albo może to i głowa? Nie no głowa to nie jest na pewno. Ręce? Hmm, no kurcze? Jakoś też mi nie pasuje, ale obraz nie jest przecież wyraźny.
- Chłopiec to raczej nie jest- oznajmia w końcu lekarz- Wydaje mi się, że jednak tym razem będzie pani miała córkę.

Szok! Radość! Niedowierzanie!
- Córka?! Franek jest córką?! No ale sama widziałam Jego siusiaka w zeszłym miesiącu! To gdzie on jest? Się wchłonął?

- No wie pani, w tak wczesnym etapie ciąży, to mogła być jeszcze nie wykształcona łechtaczka.
Matko, łechtaczka? Taka wielka?- myślę sobie- To czy moja Córka będzie normalna?!
Ale po emocjach szoku, przychodzi jednak radość. Będę miała Córkę!!! Wspaniale! Będzie Zuzia, jak uzgadnialiśmy wcześniej z Mężem. Co za niespodzianka.... Muszę lecieć do Tatuśka, do Rysia i obdzwonić Rodzinę i Znajomych...

- Płeć potwierdzimy jeszcze w przyszłym miesiącu.- oznajmia doktorek.

No to w końcu chłopiec czy dziewczynka?! Wprowadza mi tu lekarz zamieszanie, niech się zdecyduje! Cały zeszły miesiąc przygotowywałam się psychicznie na bycie Matką Drugiego Syna, rozmawiałam z Frankiem, tłumaczyłam Rysiakowi, że będzie mieć Brata, już prawie powyjmowałam niebieskie małe ubranka, a tutaj jednak być może będzie Zuzia, będę Matką Córki, rozmawiałam z Zuzią, której wmawiałam, że jest Frankiem (jak Ona się czuła, biedna! Własna Matka Jej nie rozumie... Przepraszam Cię Córeczko!), Rysiu został wprowadzony w błąd i trzeba mu teraz wytłumaczyć, co oznacza pojęcie "siostra" , no a niebieskie ciuszki będą czekać na jakieś kuzynostwo, a należałoby wprowadzić trochę różu...

A za miesiąc jednak się okaże, że Zuzia to Franek?! 


HALO! TU MAMA. JEŚLI TO TY ZUZIU TO KOPNIJ MNIE PORZĄDNIE ZA TEN MIESIĄC, CO NAZYWAŁAM CIĘ SYNEM.
FRANUŚ, TO TY? TO MOŻE SKOCZ NA "HURA", ŻE MAMUSIA MA DOBRĄ INTUICJĘ.


Obojętnie jednak, czy noszę w sobie Syna czy Córkę, nie ma to dla nas żadnego, nawet najmniejszego znaczenia. Stara prawda mówi, że najważniejsze jest by Maleństwo urodziło się zdrowe i to jest święta prawda. Niech będzie w pełni zdrowe i miało wszystko na swoim miejscu...

środa, lutego 13, 2013

"ZIOŁA W DOMU, CZYLI JAK DBAĆ O ZDROWIE W ZGODZIE Z NATURĄ", C. Manez, M.T. Lopez, Wyd. Jedność 2013

Fitoterapia to -najprościej tłumacząc- metody lecznicze opierające się na ziołach. Zioła "posiadają odpowiednie substancje biologiczne czynne, które mają zdolność leczenia różnych dolegliwości". A jakie rośliny zaliczane są do ziół? Na przykład rośliny zielne, niektóre drzewa, krzewy, byliny czy warzywa.

wtorek, lutego 12, 2013

"SUBTELNA REWOLUCJA. WYKORZYSTAJ POTENCJAŁ MALUCHA OD PIERWSZEGO DNIA ŻYCIA", G. Doman, J. Doman, Wyd. Helion 2013

To już trzecia książka z serii "Subtelna rewolucja" Glenna Domana. Dobrze, że zostawiłam ją sobie na koniec, gdyż nie wiem, czy podeszłabym do czytania innych części z takim samym entuzjazmem jak wcześniej. Tym razem Doman wywołuje kontrowersje. Dotyczące one pewnych obszarów stymulacji sensorycznej. Mimo wszystko, przedstawia też warte zastosowania metody rozwijania potencjału dziecka, i całe szczęście tych pozytywnych propozycji autora jest więcej. Zdaję też sobie sprawę, że co mnie bulwersuje, innym może całkowicie odpowiadać. I odwrotnie. Musicie odnieść się do swojego rozsądku, poglądów i systemu wartości.

Zdaniem Domana często aranżujemy środowisko dziecka w taki sposób, że przeszkadzamy mu w naturalnym rozwoju. Nieświadomie nie zaspokajamy jego rzeczywistych potrzeb, lecz swoje. Dalej, autor neguje pojęcie "gotowości" do opanowania konkretnej umiejętności. Inaczej określane to jest jako zegar, który wskazuje, że np. w wieku 6 miesięcy niemowlę powinno siadać, a w wieku 6 lat dziecko dojrzewa do nauki czytania. Tymczasem według Domana to nonsens. "Mózg rozwija się, kiedy jest używany", a nie wtedy, kiedy przyjdzie odpowiedni moment! Weźmy jednak pod uwagę, że musimy odnieść się do pewnej normy, która da nam wyznacznik prawidłowości i odchyleń od niej.

W książce znajdziemy szczegóły, jak samodzielnie dokonać oceny stanu noworodka, która jest niesamowicie istotną diagnozą, od której musimy zacząć przed przystąpieniem do jakiejkolwiek stymulacji. Badanie to powinno być dokonane w pierwszej dobie życia dziecka przez neonatologa i mam nadzieję, że tak jest w każdym przypadku. Jednak zawsze możemy- dla pewności- wykonać je sami, nie wyrządzając krzywdy malcowi. Diagnoza pozwoli nam opracować oraz realizować Program sensoryczny dla noworodka. 

W programie ćwiczeń stymulujących- i tu przechodzimy do mniej lub bardziej kontrowersyjnych metod- znajdziemy między innymi włączanie i wyłączanie światła w pomieszczeniu, w którym znajduje się osesek (dla stymulacji wzroku), zachęcanie do pełzania od pierwszych dni życia, a z czasem rozszerzania zestawu ćwiczeń (dzięki temu dziecko może dojść do takiej wprawy, że w wieku 12 tygodni zaczyna raczkować!), ćwiczenia artykułowania konkretnych dźwięków, zabawy na podłodze, korzystanie z kart z konturami rozwijającymi inteligencję, przygotowanie elementów  kontrastowych w otoczeniu dziecka, nauka czytania, rozwijanie umiejętności chwytu i wiele innych. Co mnie zszokowało, to ćwiczenia rozwijające zmysł równowagi, które wyglądają na prezentowanych zdjęciach przerażająco, a opisy potwierdzają niebezpieczeństwo metody. Np. obroty w płaszczyźnie poziomej (mama trzyma malca za jedną nogę i jedną rękę, kręcąc się wokół osi!), kołysanie ruchem wahadłowym, trzymając bąbla za kostki nóg (czyli głową w dół!), kołysanie w górę i w dół, na boki (mama trzyma dziecko za nadgarstki, tata za kostki u nóg i kołyszą niemowlę)... W życiu nie odważyłabym się wykonywać podobnych ćwiczeń z moim maluszkiem, ale gdyby miał poważne problemy zdrowotne i to byłaby pewna metoda rehabilitacji pewnie próbowałabym wszystkiego, byle tylko coś zadziałało. Wybór należy do rodziców i zapewne zależy od pewnych sytuacji, np. stanu zdrowia noworodka i rokowań na przyszłość.

Mimo moich kilku zastrzeżeń, i tak uważam, że książkę warto kupić. Znajduje się w niej wiele cennych wskazówek, które warto wprowadzić w codzienność już od pierwszych dni życia. A to, co bulwersuje, możemy ominąć, lub potraktować jako ciekawostkę, że tak też można ćwiczyć z oseskiem.


Do kupienia w Septem.pl

poniedziałek, lutego 11, 2013

CIĄŻOWA ENCYKLOPEDIA

Jeżeli jesteście przyszłymi mamami i chciałybyście kupić tylko jedną jedyną książkę o ciąży, wybierzcie "W oczekiwaniu na dziecko". To kopalnia wiedzy, mnóstwo wskazówek, setki odpowiedzi na nurtujące pytania, a w nowszych wydaniach także oddzielny rozdział dla tatusiów!
Moja pełna recenzja- jeszcze za czasów ciąży z Rysiem :) - tutaj.


sobota, lutego 09, 2013

TEST KOLAGENOWEJ ŚMIETANKI POD PRYSZNIC BINGOSPA

Według producenta: Śmietanka BingoSpa zawiera czysty kolagen i ekstrakty z morskich alg. Kolagen stanowi 1/3 całkowitej masy białek tworzących tkankę skórną i jest jej najważniejszym składnikiem.
Po 25 roku życia, w komórkach skóry zaczyna ubywać kolagenu, słabną włókna kolagenowe - powoduje to z czasem utratę jędrności i elastyczności skóry. Aby utrzymać skórę w doskonałej kondycji, zachować jej zdrowy i młodzieńczy wygląd, należy systematycznie dostarczać jej kolagenu. 
Algi morskie zawierają proteiny, polisacharydy, polifenole, lipidy, witaminy oraz mikro i makroelementy. Zawierają także chlorofil, chinony, fitosterole i poliaminy. Algi morskie zawierają w sobie wiele białek występujących w NMF czyli naturalnym czynniku nawilżającym. Zapewniają przez to optymalne nawilżenie skóry i nadają jej miękkość oraz elastyczność. Kolagenowa śmietanka BingoSpa pod prysznic o kremowej konsystencji i subtelnym zapachu, to rytuał - relaks dla zmysłów i przyjemność dla skóry - delikatnie myje i pielęgnuje, pozostawiając skórę odżywioną i nawilżoną.
Pojemność 300 ml
Kupisz ją tutaj.
Według mnie: śmietanka pod prysznic kojarzy mi się ze spaloną słońcem skórą i ratunkiem dla niej. Bo przecież podczas wakacyjnych wyjazdów kefir i maślanka (śmietana już nie, ale to co) często koją podrażnione przesadnym opalaniem ciało. Ach, lato... Kiedy ono wreszcie przyjdzie? Jeszcze tyle miesięcy...! Tymczasem przetestowałam kolagenową śmietankę pod prysznic, więc może przejdę do sedna.

Otóż śmietanka ta przyda się i owszem w gorące, letnie dni, ale też jest świetna zimą, jak i o każdej porze roku. Wyglądem przypomina rzeczywiście śmietanę- jest biała i gęsta. Pachnie cudownie, czym nie jestem zaskoczona, gdyż wszystkie produkty BingoSpa, które do tej pory miałam są rzeczywiście niezwykle eteryczne. Zapach ten przyjemnie relaksuje przed snem i pozostaje przez jakiś na skórze. Śmietanka bardzo dobrze się pieni, co lubię w produktach pod prysznic. Do tego nawilża i zmiękcza. Oprócz powyższych samych zalet, śmietanka BingoSpa ma ładne, estetyczne, przejrzyste opakowanie, dzięki czemu widać, ile jeszcze jej zostało.

czwartek, lutego 07, 2013

TEST NATURALNEGO SOKU JABŁKOWEGO ROYAL APPLE

Według producenta: to naturalnie mętny sok, wyciśnięty ze świeżych jabłek i zaraz potem pasteryzowany. Zachowuje niemal wszystkie składniki świeżego jabłka czyli zbawienne dla zdrowia: pektyny i polifenole (flawonoidy). Działanie - obniża poziom cholesterolu we krwi, skutecznie zapobiega miażdżycy i zawałom serca, reguluje gospodarkę kwasów żółciowych, chroni przed nowotworami i powstawaniem kamieni żółciowych. Jest wskazany także dla osób dbających o sylwetkę - idealnie wymiata z organizmu resztki pokarmów, reguluje florę bakteryjną jelit i neutralizuje substancje toksyczne. Jest doskonałym źródłem witaminy C, potasu, fosforu, magnezu, wapnia oraz innych, cennych składników mineralnych.
Jak pokazały badania laboratoryjne przeprowadzone przez SGGW w Warszawie "(...) Sok Jabłkowy ROYAL APPLE naturalnie mętny jest bardzo cennym produktem zarówno z punktu widzenia organoleptycznego, jak również prozdrowotnego, godnym jak najszerszego rozpowszechnienia zarówno wśród osób dorosłych, jak i dzieci. W porównaniu do produkowanych soków naturalnych tzw. jednodniowych jest on dodatkowo bezpieczny z punktu widzenia mikrobiologicznego i może być przechowywany w temperaturze pokojowej przez co najmniej 5 tygodni" - prof. dr hab. Franciszek Świderski SGGW w Warszawie. 
Obecnie Sok Royal Apple dostępny jest w opakowaniach 3l i 5l. Estetyczne kartoniki zawierają opakowanie Bag in Box, czyli hermetyczny woreczek wykonany ze specjalnego polimeru nie wchodzącego w reakcję z sokiem. Woreczek zaopatrzony jest w kranik nie wpuszczający do środka powietrza. Po zakupie soku należy wypchnąć kartonowe kółeczko, wydobyć kranik na wierzch i zamocować go w okrągłym wycięciu. Następnie należy zerwać z kranika zabezpieczającą plombę.Sok jest produktem naturalnym, dlatego w opakowaniu będzie osadzał się osad - warto lekko wstrząsnąć opakowanie  przed nalaniem soku.


 Według mnie: pierwsze, co rzuca się w oczy i zadziwia zanim spróbujemy soku, to jest jego opakowanie. Do tej pory nie spotkałam się jeszcze z dużym kartonem, w środku którego ukryto worek soku. Do tego dołączono wygodny kranik- można nalać napój, nie rozlewając go na blacie (no co, czasem się zdarza ;)   ). Mój Maluch wypije cały soczek, wszystko, co mu naleję, od razu! Mogę się więc domyślać, że mu smakuje. Mój duży Maluch, czyli Mąż, ciągle podchodzi do kranika ze szklanką i nalewa, dolewa, smakuje. Aż muszę go stopować, bo to przecież jest przede wszystkim dla Rysia. Gdyby nie moja kontrola nad chłopakami, Royal Apple znikł by w ciągu 2 dni... Sokiem trzeba się delektować, a nie chlać litrami ;)
Royal Apple jest zadziwiająco słodki (osobiście rozcieńczam go wodą i tak samo robię Rysiowi). Aż trudno mi uwierzyć, że jest pozbawiony cukru, ale słodycz ta wynika pewnie z procesu pasteryzacji (mleko pasteryzowane też wydaje się słodsze niż inne). Chociaż przyznam, że się nie znam i mogę być w błędzie.
Sok smakuje, wygląda i pachnie zupełnie inaczej niż ten kupiony w zwykłym kartoniku oraz inaczej niż ten świeży, np. z sokowirówki. Porównajmy więc:


Sok z kartonika- kolor bursztynowy, przejrzysty. Smak- potwornie słodki, nienaturalnie jabłkowy. Zapach- słodki, sztuczny.


Sok z sokowirówki- kolor w zależności od gatunku jabłek, mętny, po chwili oddziela się sok od miąższu. Smak- w zależności od gatunku owoców, bardzo naturalny, orzeźwiający. Zapach- owocowy, jabłkowy.

Sok Royal Apple- kolor- różne odcienie żółtego- w zależności od gatunku jabłek, mętny, po nalaniu do szklanki nie oddziela się woda od miąższu, lecz jest widoczny osad. Smak- słodki, mocno jabłkowy. Zapach- jabłkowy.


Oto moja szklanka naturalnego soku jabłkowego Royal Apple ;)

Dla tych, którzy nie mają w domu sokowirówki czy wyciskarki do owoców lub nie mają czasu ich użyć, Royal Apple to najlepsza alternatywa. Skoro nie zawiera dodatkowego cukru oraz konserwantów, warto nim zastąpić nawet popularne soki przecierowe reklamowane często dla dzieciaków (wczytajcie się kiedyś w skład takich soków- sam cukier i niepotrzebne, nienaturalne składniki!).

Zachęcam do spróbowania Royal Apple w różnych smakach i wyrobienia własnej opinii.
Jeszcze dodam, że w Poznaniu sok dostępny jest w sieciach sklepów Piotr i Paweł oraz Auchan. Producent zamieszcza na swojej stronie dokładną listę miejsc w całej Polsce, w których napój ten można kupić.





poniedziałek, lutego 04, 2013

"SUBTELNA REWOLUCJA. CZYTANIE OD PIERWSZEGO ROKU ŻYCIA", G. Doman, J. Doman, Wyd. Helion 2013

Po rewelacyjnej lekturze "Subtelnej rewolucji. Liczenie od pierwszego roku życia", musiałam sięgnąć po kolejną książkę D. Domana. I tym razem się nie zawiodłam! Trochę obawiałam się powtórki faktów i dowodów naukowych autora i jego zespołu, jednak powtórki te były znikome, a cała treść okazała się znowu szalenie ciekawa. Do tego stopnia, że szkoda mi było w nocy spać, chciałam dowiedzieć się wszystkiego, co miał mi do przekazania G. Doman...

Człowiek najwięcej uczy się do 6. roku życia, czyli zanim po raz pierwszy pójdzie do szkoły. Niestety my- dorośli próbujemy przeszkodzić temu naturalnemu procesowi, wmawiając sobie i dzieciom, że szkoła nauczy wszystkiego, co do życia jest potrzebne. Gdy maluch poznaje świat wszystkimi swoimi zmysłami, kupujemy mu kojec i więzimy, by "był bezpieczny". Nie pozwalamy na eksplorowanie najbliższego otoczenia i domowych przedmiotów, podsuwając mu nudne zabawki. Nie zachęcamy do aktywności fizycznej, nie wychodząc codziennie na spacery i sadzając je przed TV. Nie rozwijamy jego mowy, nie rozmawiając z nim itd. ... Wymieniać można by jeszcze długo. Oto lista naszych rodzicielskich grzechów. Wydaje się nam, że czynimy tak dla dobra dzieci, tymczasem ograniczamy ich rozwój. Gdy nasi milusińscy osiągają 6 lat, proces rozwoju mózgu jest już zakończony!


Okazuje się, że naukę czytania stosuje się już od 1. roku życia u dzieci z uszkodzeniem mózgu, jako jedną z metod rehabilitacji. Nauka czytania wpływa na rozwój ważnych funkcji mózgu. Nie od dziś wiadomo, że praca mózgu połączona jest z "pracą ruchową" ciała. Ucząc dziecko czytać, usprawniamy więc jego rozwój fizyczny! Doman przytacza wiele przykładów swoich małych pacjentów, którzy potwierdzają skuteczność tej metody.

Czy zauważyliście, że kiedy w TV zaczynają się reklamy, dzieci porzucają swoje dotychczasowe zajęcia i skupiają swoją uwagę na ekranie? Dlaczego tak się dzieje? W jakim wieku najlepiej uczyć się języków obcych? Dlaczego tak wielu uczniów ma problemy z czytaniem? I wreszcie, w jaki sposób nauczyć niemowlę czytać, czy jest sens to robić i ile czasu musimy na to poświęcić? Warto poznać odpowiedzi na te i inne pytania dotyczące rozwoju poznawczego dziecka.

A na koniec przytoczę słowa Domana, którymi powinni kierować się rodzice i nauczyciele w procesie kształcenia dzieci: "Proces uczenia się powinien być rozrywką na najwyższym poziomie, ponieważ jest to najwspanialsza zabawa w życiu". Amen.


Do kupienia w księgarni Septem.pl

piątek, lutego 01, 2013

INTERAKTYWNA GRA DO NAUKI CZYTANIA MAGWORDS

Tym razem coś dla milusińskich, którzy szlifują swoją umiejętność czytania w języku polskim bądź angielskim. Nauka czytania wcale nie musi- ba, nie powinna!- być nudna, mozolna i źle się kojarzyć! Nie musicie tylko ślęczeć nad książkami (choć książki są wspaniałe). Idźcie za duchem czasu i zaproponujcie swoim dzieciom naukę czytania poprzez interaktywną grę MagWords, dostępną na stronie:   

http://www.naukaczytania.com/
Wyświetl zdjęcie w wiadomości