wtorek, maja 31, 2011

OKOŁOPORODOWE STANDARTY POSTĘPOWANIA

Do porodu coraz bliżej, dlatego postanowiłam dzisiaj dokładnie zapoznać się z nowymi przepisami (weszły w życie w kwietniu br.) dotyczącymi opieki okołoporodowej. Przeczytałam dokładnie rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 23 września 2010. Jest tego sporo, wszystkie procedury są dokładnie opisane, więc nie ma sensu, bym powtarzała te treści. Odsyłam jednak do strony: http://www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/zal_opiek_24092010.pdf .
Jestem bardzo ciekawa, czy przepisy te (które nie powinny być nowością!) rzeczywiście funkcjonują.

niedziela, maja 29, 2011

„KAŻDE DZIECKO MOŻE NAUCZYĆ SIĘ REGUŁ” A. KAST-ZAHN, Media Rodzina, Poznań 1999

A ja zmieniłabym tytuł na „Każdy rodzic może nauczyć się stosowania reguł”. Z doświadczenia w pracy z dziećmi i rodzicami wiem, że to właśnie dorośli mają z tym największy problem. Skoro rodzice nie potrafią ustalić jasnych reguł, to pociechy nie będą ich przestrzegać. Proste!
Najlepszym etapem na ustanowienie granic jest już niemowlęctwo. To wtedy powinniśmy wprowadzić w życie stały porządek dnia, który daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, a co za tym idzie- wewnętrzny spokój. Od tego momentu także, pierwsze błędy wychowawcze rodziców będą miały swoje odzwierciedlenie w zachowaniu dziecka w przyszłości. Całe szczęście błędy te można na każdym etapie rozwoju skorygować, choć im wcześniej, tym lepiej. A kluczem do poprawy są … konsekwencja i przykład rodziców, opiekunów i wychowawców! I o tym traktuje właśnie ten poradnik. Moim zdaniem powinna to być lektura obowiązkowa dla każdego, kto wychowuje i uczy. Zawarte tu wskazówki odnoszą się do każdego dziecka- nie tylko tego sprawiającego problemy.
Książka napisana jest prostym językiem. Po każdym rozdziale następuje krótkie i zwięzłe przypomnienie najważniejszych treści. Autorka przedstawia bardzo wiele przykładów kłopotliwych zachowań dzieci, między innymi napady złości, niechęć do jedzenia, problemy z zasypianiem, trudności z odrabianiem lekcji itd. To wydaje się nieprawdopodobne, lecz do każdego z tych przypadków można zastosować te same zasady postępowania. Wszystkie osobiście wypróbowałam w pracy zawodowej i weszły mi łatwo w nawyk. Uwierzcie mi, że wytyczając dzieciom pewne reguły wcale nie wyrządzamy maluchom krzywdy! Oni wręcz tego potrzebują!
A wkrótce z miłością zastosuję te metody ze swoim synkiem...

czwartek, maja 26, 2011

MAMĄ BYĆ

Koleżanka przesłała mi wiersz o miłości macierzyńskiej. Jest on tak piękny, że muszę się nim z Wami podzielić:

Miłością jest...”

Miłością jest... przemierzanie pokoju w nocy, aby kołysanką i ciepłymi
słowami utulić ciebie płaczącego wtedy, kiedy całe moje ja pragnie odpocząć.

Miłością jest... malowanie różowego olbrzyma bez rąk i z jednym okiem,
mającego na sercu wypisane słowa: "Moja mama jest najlepsza".

Miłością jest... czytanie tej samej bajki piąty raz, bez pominięcia
najdrobniejszego jej szczegółu.

Miłością jest... ostatni, klejący się cukierek, oblepiony kurzem i sierścią psa,
nie zjedzony, trzymany dla mnie w kieszonce.

Miłością jest... zdobywanie nowych umiejętności, które kiedyś
przydadzą się nam, abyśmy umieli pomóc tobie w dorastaniu.

Miłością jest... przesłodzona herbata i rozmoczone w niej ciasteczko
pozostawione w dniu moich urodzin o 6.30 rano przy naszym łóżku.

Miłością jest.... powiedzieć czasem stanowczo: "Nie", nawet jeśli:
"Wszyscy to robią".

Miłością jest... zgoda na twoje odejście, kiedy otwierasz drzwi
i wyruszasz w świat; zgoda przeżywana z ciężkim sercem, ale też
z modlitwą w mojej duszy i uśmiechem na twarzy.

Miłością jest... umiejętność dzielenia wiary, która jest zapewnieniem,
że ty, teraz jeszcze dziecko, potem możesz rozjaśnić naszą przyszłość

                                                                                                     Marion Stroud

W dniu dzisiejszym pamiętam oczywiście o swojej mamie, ale po raz pierwszy też nachodzą mnie refleksje, jaką ja będę matką. Szczerze się przyznaję, że nie raz obiecywałam sobie, że będę inna niż moja mama. Ale też pamiętam wiele pięknych chwil, które zdarzyły się właśnie dzięki NIEJ. I chyba to jest ważniejsze. Nie ma matek idealnych, choć każda z nas pewnie chciałaby właśnie taką być.

Jak to jest być mamą? Czego się najbardziej boicie, a czego nie możecie się doczekać pełniąc rolę matki?

wtorek, maja 24, 2011

CORAZ BLIŻEJ ROZWIĄZANIA


Mija nam już 30. tydzień ciąży. Już niedługo będziemy we trójkę! Z jednej strony, wydaje się, że niedawno robiłam test. Z drugiej, że ciąża trwa już baaardzo długo. W każdym razie, jesteśmy coraz bardziej niecierpliwi i nie możemy się doczekać naszego małego Bąbla.

sobota, maja 21, 2011

LADY ZGAGA

No i dopadła mnie! Zgaga :( Okropieństwo. Co prawda ukazuje swe oblicze dość rzadko, ale i tak dokucza. Gdzieś kiedyś usłyszałam, że na tę dolegliwość pomaga... rzodkiewka!

czwartek, maja 19, 2011

NICNIEROBIENIE W CIĄŻY

Od kilku miesięcy jestem na zwolnieniu lekarskim. Tak to już jest, że niektórym kobietom ciążowe dolegliwości uniemożliwiają pracę zawodową. Tak też jest w moim przypadku. Ciągle coś się dzieje, dokucza, martwi. Kiedy jednak ktoś zapyta jak się czuję, zawsze powtarzam- „Dobrze”. Nie potrafię narzekać. Nawet lekarzowi ciężko przyznaję się do nowych objawów, lecz muszę o nich mówić dla dobra maluszka. Kilka razy zdarzyło się mi usłyszeć od moich rozmówców, że skoro dobrze się czuję, to powinnam pracować, a nie siedzieć wygodnie w domu. Zarzuca mi się także, że muszę się strasznie nudzić, leniąc się tyle czasu. Strasznie się wtedy denerwuję, bo to wszystko nieprawda! Znalazłam więc sposób na takich ludzi i odpowiadam im, że „inteligentni ludzie nigdy się nie nudzą”. Czasem to działa. Ostatnio stwierdziłam jednak, że może powinnam otwarcie przyznać się do swoich dolegliwości. Gdy usłyszałam zatem od pewnej starszej znajomej pytanie „Jak się czuję?”, opowiedziałam jej o okropnym bólu kręgosłupa, który nie pozwala mi normalnie funkcjonować w dzień, a spać w nocy. Niestety jej odpowiedź odjęła mi mowę- „No tak, ale przecież nie pracujesz, to może Cię boleć”! Inna znajoma pani zapytała- „A od czego cię bolą plecy, skoro ty nic nie robisz cały dzień, tylko siedzisz w domu?”. Sama już nie wiem, jak się zachować w takiej sytuacji. To strasznie mnie wkurza, ale chyba nie ma sensu dalej tłumaczyć. Muszę się raczej pogodzić z tym, że po świecie chodzą dewaluatorzy, a w moim otoczeniu jest ich trochę więcej.

wtorek, maja 17, 2011

TEST PREPARATÓW PRZECIW ROZSTĘPOM

Niestety w czasie ciąży jest wielkie prawdopodobieństwo, że na brzuchu, piersiach, pośladkach czy udach pojawią się rozstępy. Wie o tym chyba każda „ciężarówka”. Całe szczęście można zapobiegać ich powstawaniu, stosując od pierwszych miesięcy odpowiednie preparaty. Ja do tej pory przetestowałam trzy. A oto moje opinie:

JOHNSONS BABY - OLIWKA W ŻELU O ZAPACHU SWIEŻYCH KWIATÓW 200 ML

Podobno oliwka świetnie nadaje się jako preparat przeciw rozstępom, ponieważ mocno nawilża skórę, dzięki czemu jest ona bardziej elastyczna. Poza tym jest bezpieczna od samego początku ciąży, nie zawiera szkodliwych dla dzidziusia substancji chemicznych. Zakupiłam więc tę oliwkę zaraz, gdy dowiedziałam się o swoim odmiennym stanie. Natłuszcza rzeczywiście świetnie. Aż do następnej kąpieli skóra była miękka, nawilżona i pachnąca. Niestety oprócz skóry, oliwka natłuszcza też ubrania :( Ale co tam, jak chce się mieć ciało bez rozstępów można poświęcić kilka piżam... Większą wadą była alergia na kosmetyk. Po kilku dniach stosowania, zaczęłam się drapać po całym ciele, myślałam, że coś złego się ze mną dzieje, ponieważ to było aż nie do wytrzymania! Odstawiłam oliwkę i wszystko wróciło do normy. Także jeśli jesteście alergiczkami, tak jak ja, odradzam stosowania tego preparatu. W innym przypadku warto, choćby na początku ciąży. Przyda się też być może naszemu maluszkowi. Koszt oliwki- ok. 15zł.

FISSAN (tylko w aptekach) 100 ML
To mój drugi zakup. Preparat o konsystencji gęstego kremu. Świetnie się wchłania, super nawilża, przynosi ulgę swędzącej od rozciągania się skórze. Zapach delikatnie chemiczny, ale nie drażnił mnie za bardzo. Można go podobno stosować od I trymestru. Polecam, choć ma jedną wadę: jest mało wydajny, a dostępny tylko w tubkach 100ml. Mi wystarczył zaledwie na 3 tygodnie. Koszt- ok. 30zł.

PERFECTA MAMA- INTENSYWNY PREPARAT PRZECIW ROZSTĘPOM Z NATURALNYMI SKŁADNIKAMI ROŚLINNYMI 150 ML
Kosmetyk ma konsystencję delikatnego kremu, co sprawia, że jest bardziej wydajny. Szybko się wchłania, dobrze nawilża, przyjemnie pachnie. Polecany dla kobiet od 4. miesiąca ciąży. Według mnie najlepszy z dotychczas stosowanych. Cena preparatu też zachęca do jego zakupu- ok. 21zł.

piątek, maja 13, 2011

CIASTO LUB MUFFINKI ORZECHOWE SUPER ZDROWE!


Ciasto jest zdrowe, ponieważ nie zawiera tłuszczu do pieczenia. Poza tym dostarcza solidnej dawki magnezu oraz kwasów omega-3!

Składniki:
100g mąki
130g mielonych orzechów laskowych lub włoskich
50g brązowego cukru (ewentualnie białego)
10g cukru waniliowego
3 jajka
2 łyżki miodu
pół opakowania proszku do pieczenia
starta skórka cytrynowa lub olejek cytrynowy/ pomarańczowy

Przygotowanie:
Mąkę, brązowy cukier, mielone orzechy, skórkę cytrynową/ olejek, miód i proszek do pieczenia mieszamy mikserem w misce. Oddzielamy białka od żółtek jaj. Żółtka mieszamy z masą, a białka razem z cukrem waniliowym ubijamy na pianę. Następnie delikatnie łączymy z ciastem. Przekładamy do wysmarowanej tłuszczem formy lub papierowych foremek do muffinek do 2/3 wysokości (powinno starczyć na ok. 11 sztuk). Ciasto można udekorować kawałkami orzechów. Wkładamy do nagrzanego piekarnika do 180 st. C i pieczemy ok. 25 minut. A gdy ciasto troszkę się ostudzi... bez poczucia winy możemy się objadać! Mniam...


środa, maja 11, 2011

„MAMO TATO CO TY NA TO?” P. ZAWITKOWSKI I PRZYJACIELE, Wydawnictwo Marceli Szpak, Warszawa 2010

Chciałabym polecić Wam świetną książkę znanego polskiego fizjoterapeuty. Nie jest ona tania (koszt to ok. 59zł), ale warto ją kupić.
Znajdziecie w niej ciekawe informacje o rozwoju dziecka od poczęcia, aż do drugiego roku życia. Dowiecie się, jak ten rozwój stymulować już w brzuchu mamy oraz po narodzinach. Poznacie opinie specjalistów na temat np. wspólnego spania z maluszkiem, kształtowania się jego temperamentu, ważności odpowiedniego stosowania smoczków (uspokajaczy i tych butelkowych), prawidłowego rozwoju mowy, jak dbać o bioderka i setki innych tematów. A wszystko to opisane prostym językiem z dodatkiem humoru. Pochwalić też muszę zabawne i kolorowe fotografie!
Dodatkowo do książki dołączona jest płyta DVD z czterogodzinnym instruktażem podstawowej opieki i pielęgnacji niemowlęcia. Na filmie m.in. zobaczyłam, że malucha można przewijać na różne sposoby, a technik noszenia brzdąców też jest wiele. Film jest praktycznym uzupełnieniem wiedzy zdobytej z książki. Szczerze polecam! A poniżej zamieszczam spis treści, z którego dowiecie się o czym jeszcze pisze P. Zawitkowski z Przyjaciółmi:
  1. Bo to się wszystko tak zaczyna (Kilka słów o funkcjonowaniu dziecka i rozwoju mózgu; Zanim się urodzi; Odżywianie i suplementacja diety w ciąży- okiem neurologa; Dieta przyszłej mamy; Lekarstwo z moich komórek).
  2. Rozmowy dociekliwej mamy ze specjalistami (Mały wszechmogący; Prawidłowy rozwój i jego ocena; Stymulacja rozwoju; Rytm biologiczny organizmu; Wspólne łóżko?; Rodzice i Ja- fundamenty rozwoju; Temperament; Codzienne rytuały; Pierwsze rozstania; Dylematy karmiącej mamy; Pierwsze trudne doświadczenia; Wariacje rozwoju małych dzieci; Opieka, zabawa i pielęgnacja, a rozwój dziecka; Pierwsze przygody z wodą; Pierwsza pomoc- to ważne).
  3. Dojrzewanie umiejętności jedzenia i mowy (Po narodzeniu; Drugi- czwarty miesiąc; Czwarty- szósty miesiąc; Szósty- dziewiąty miesiąc; Dziewiąty- dwunasty miesiąc; Drugi rok życia i dalej).
  4. Dotyk- język ciała i duszy.
  5. Karmienie piersią i inne wariacje (Cudowna pierś; Kolka, a bóle brzucha i inne przydody; Kilka słów o karmieniu smoczkiem; Zmagania z kolką- masaż brzuszka; „Odbijanie” na kolanie; Sam jem- niekapek, kubek i łyżeczka).
  6. Zmiana pieluchy- awantura o biodra (Awantura o biodra; Biodra, a sprawa polska- prawdy i mity; Krótki kurs zmiany pieluchy).
  7. Pierwsze przygody z wodą (Wanienka; Przygody z wodą ciąg dalszy- wanna; Zwariowane wodne przygody- pływalnia; Pielęgnacja nosków).
  8. Maglowanie- masowanie- masaż niemowlęcia (Masaż nie jedno ma imię; Maglowanie- masowanie).
  9. Ubieranie- rozbieranie malucha.
  10. Przydatnik jak nosić, podnosić- manipulacje wszelakie (Jak nosić te maluchy; Maluchy już większe... kłopoty te same?; Z rąk do rąk; Obracanie i zawirowania wszelakie; Podnoszenie, odkładanie, przekładanie, zakładanie: Lądujemy w foteliku).
  11. Chusta na każdą okazję (Zamotani po samo szczęście; Pierwsza przygoda z chustą).
  12. Boso i w ostrogach (Buty na każdą okazję i o tym co przedtem; Dobry but na każdą stopę; W pierwszy roczek pierwszy kroczek).
  13. Transportowy zawrót głowy (Wózek na każda okazję; Samochodowe zmagania; Fotelikowy zawrót głowy).
  14. Aranżujemy pokój malucha?
  15. Pierwsze zwierzę w życiu dziecka, czy pierwsze dziecko w życiu zwierzęcia (Pierwsze dziecko, pierwsze zwierzę?; Przygotowania do wariowania... ze zwierzętami).

wtorek, maja 10, 2011

NARODZINY RODZINY

Nasza ciąża była jak najbardziej zaplanowana. Na kilka miesięcy PRZED, zasięgnęłam opinii ginekologa, zrobiłam podstawowe badania, zaczęłam łykać kwas foliowy, razem z mężem bardziej uważaliśmy na to co jemy i pijemy. Powinnam więc być gotowa. A jednak, kiedy ujrzałam dwie kreski na teście ciążowym byłam w szoku. Oczywiście z Przyszłym Tatusiem bardzo się cieszyliśmy, ale ja byłam przerażona. Ze strachu trzęsłam się jak galareta!
Wspólnie postanowiliśmy, że nie pochwalimy się nikomu, póki nie potwierdzi mojego stanu lekarz. Pamiętam, że to była niedziela. W poniedziałek, wczesnym rankiem każde z nas wyruszyło do swojej pracy. O godzinie 8 o ciąży wiedziała już rodzinka z Białegostoku. I to nie ja się wygadałam! Wieczorem wiedzieli już o tym zaprzyjaźnieni sąsiedzi. I to znowu nie ode mnie! Później została wtajemniczona moja teściowa. Zostało mi więc poinformować moich najbliższych. Musiałam pochwalić się telefonicznie, bo tak się trzęsłam ze szczęścia, że inaczej nie byłam w stanie tego zrobić. Miało być zupełnie inaczej, ale i tak było wzruszająco...

Pierwsze USG i widok bijącego małego serduszka zmieniło mnie na zawsze. Jeśli jesteście Mamami, znacie pewnie to uczucie. Wtedy właśnie po raz pierwszy ze spokojem, już bez strachu pomyślałam- będę mamą.

Od samego początku Przyszły Tatuś bardzo się o mnie troszczył. Zresztą wcześniej też o mnie dbał, ale teraz jeszcze bardziej i jakoś tak inaczej. Zwykle facet czuje, że jest ojcem, kiedy po raz pierwszy dostaje w ramiona swoje dziecko. Byłam pewna, że z moim też tak będzie. Zauważyłam jednak, że Tatuś narodził się już podczas pierwszego wspólnego USG. Od tego czasu rozmawia z brzuchem, śpiewa, głaszcze, puka do niego i czeka na odpowiedź Synka. A ja wzruszam się za każdym razem... Lubię mówić, że jesteśmy w ciąży oboje. Bo każde z nam przeżywa ten stan, choć po swojemu. Mam poczucie, że już tworzymy RODZINĘ Z DZIECKIEM.

A jak to było u Was? Podzielcie się swoimi doświadczeniami!