czwartek, marca 28, 2013

TEST KOLAGENU DO CIAŁA

Według producenta: Kolagen do ciała BingoSpa dzięki lekkiej konsystencji i wyjątkowo aktywnym składnikom, poprawia kondycję skóry, zapewnia jej piękny i atrakcyjny wygląd. 
Po 25 roku życia, w komórkach skóry zaczyna ubywać kolagenu, słabną włókna kolagenowe powodując utratę jędrności i elastyczności, pojawiają się zmarszczki. Aby utrzymać skórę w doskonałej kondycji, zachować jej zdrowy i młodzieńczy wygląd, należy dostarczać jej kolagenu. Kolagen BingoSpa sprawia, że skóra staje się gładka i sprężysta, promieniejąca młodzieńczym blaskiem. 

Kolagen do ciała BingoSpa do codziennej pielęgnacji, doskonale się rozprowadza i szybko wchłania, bez niemiłego uczucia lepkości. Pozostawia skórę jedwabiście gładką, odprężoną i pachnącą.
Do kupienia tutaj :)

Według mnie: to produkt pełen skrajności- ma i plusy i minusy- nie wiadomo, co w nim przeważa, choć chyba  jednak są to zalety. Jest lekki, ale rzadki; po nabalsamowaniu ciała, skóra do momentu wchłonięcia pozostaje mokra. Jednak wchłania się szybko, nie pozostawiając po sobie klejącej czy tłustej warstwy. Konsystencja sprawia, że polecałabym ten kosmetyk na lato.
Zapach jest bardzo przyjemny. Kolagen ma świetne właściwości- wygładza ciało, zmiękcza, nawilża, odżywia.
Opakowanie wygląda estetycznie, szczególnie podoba mi się aluminiowa zakrętka oraz to, że widzę, ile produktu pozostało. Niestety "wydobywanie" kolagenu z butelki jest utrudnione, brakuje pompki bądź innego pomysłu, ułatwiającego aplikację.
Kolejną i ważną zaletą jest niska cena :) Może jednak warto się skusić?

środa, marca 27, 2013

SERNIK Z MASŁEM ORZECHOWYM NIGELI LAWSON

Zapewne do zdrowych przysmaków proponowany sernik nie należy, ale wychodzę z założenia, że to co przygotujemy sami w domu, jest o wiele zdrowsze od tego, co kupujemy gotowe do spożycia. Dlatego zachęcam do wypróbowania domowej roboty sernika z masłem orzechowym, który nie dosyć, że jest przepyszny, to jeszcze łatwy i szybki do przygotowania. Talent kulinarny bądź cukierniczy nie jest potrzebny ;)

Składniki na spód sernika:
 200g herbatników lub ciastek pełnoziarnistych, owsianych itp.
50 g masła
100 g groszku z czekolady lub zwykłej gorzkiej czekolady
50 g orzeszków solonych.

Przygotowanie:
Wszystkie powyższe składniki miksujemy w jednej misce, by się rozdrobniły i połączyły. Przekładamy następnie do tortownicy i ugniatamy palcami. Wkładamy do lodówki na czas przyrządzania masy serowej (później będzie wszystko zapiekać...).

Składniki na masę serową:
500g sera twarogowego do serników o temp. pokojowej
1 czubata łyżka kwaśnej śmietany
3 całe jajka
3 zółtka
200g miałkiego cukru
2 czubate łyżki masła orzechowego

Przygotowanie:
Wszystkie składniki na masę serową miksujemy w jednej misce. Wyciągamy z lodówki tortownicę z przygotowanym spodem ciasta. Wylewamy na to masę serową, a następnie pieczemy całość 50 minut piekarniku nagrzanym do 170 st. C.

Składniki na górną warstwę:
250ml kwaśnej śmietany
100g mlecznej (musi być mleczna- nie kombinujcie z inną!) czekolady
30g brązowego cukru

Przygotowanie:
Do rondla wlewamy śmietanę, dodajemy połamaną czekoladę oraz cukier. Całość podgrzewamy na małym ogniu, mieszając od czasu do czasu i uważamy, by się nie zagotowało. Odstawiamy w momencie, gdy czekolada połączy się ze śmietaną i powstanie aksamitny sosik ;)

Gdy sernik się upiecze (czyli po 50 min.), wyciągamy go na chwilę z piekarnika, wlewamy sos czekoladowo- śmietanowy i ponownie wkładamy do piekarnika na 10 minut (wierzch powinien się delikatnie ściąć).

Gotowe! Prawda, że żadna filozofia? Kto zna przepisy Nigeli Lawson, wie, że gotuje ona prosto i szybko. 


Najlepiej sernik ten smakuje następnego dnia, wyjęty prosto z lodówki. A znika niesamowicie szybko...

wtorek, marca 26, 2013

"MALUSZKA CZAS. PLAN AKTYWNOŚCI DZIEŃ PO DNIU 0-12 M", Wyd. Sierra Madre 2012

W moje ręce trafił wyjątkowy kalendarz/ planer/ pamiętnik (?)- sama nie wiem, jak go nazwać, chyba najodpowiedniejszy jest rzeczywiście "Plan aktywności". To niecodzienny codziennik, czyli notatnik dla mamy i taty na każdy dzień maluszka od pierwszego dnia życia, po moment ukończenia przez nie roku. Każda doba to osobna kartka (dzień z jednej, noc z drugiej strony), a na niej podział godzin i miejsce do wpisania czasu snu, karmienia piersią (prawą i lewą), butelką, pokarmem stałym, zmiany pieluszki i zabawy. Jest też miejsce na uwagi, szybkie sprawdzenie kiedy kąpaliśmy brzdąca, czy podaliśmy dziś witaminy, czy zauważyliśmy coś niepokojącego. Możemy również wpisać nowo opanowane umiejętności- oseska lub nasze ;) - czy listę zakupów.

Taki plan aktywności nie tylko ułatwi nam życie w pierwszych miesiącach życiowej rewolucji, ale także to pewnego rodzaju pamiętnik, który znaleziony po latach wywoła uśmiech na twarzy rodziców i starszego już dziecka. A jeżeli planujemy wcześniej wrócić do aktywności zawodowej, takie tabele powinna wypełniać niania, a my przynajmniej będziemy miały pogląd, jak wyglądał dzień naszego dziecka.


Ale to nie wszystko! Oprócz planów aktywności dzień po dniu, zawarto tu mnóstwo podstawowych wskazówek dotyczących pierwszego roku życia. Znajdziemy tu m.in.:
- pomysły na pamiątki z dzieciństwa,
- opisy etapów rozwoju, 
- metody na ukojenie płaczu dziecka,
- zasady dobrej współpracy z opiekunką,
- sposoby na brak czasu,
- zasady bezpieczeństwa,
- siatki centylowe,
- kalendarz szczepień
oraz wiele innych, jak i kartki przeznaczone na innego rodzaju notatki.

Całość- czyli "Maluszka Czas"- oprawiona w twardą tekturę i przepasana kolorową gumką. Wygląda to atrakcyjnie, oryginalnie, jest wygodne i świetnie nadaje się na prezent!


poniedziałek, marca 25, 2013

"OCZAMI MALUSZKA. HARMONIJKA", Wyd. Sierra Madre 2013

Jeszcze 2 lata temu, kiedy przygotowywałam się na narodziny Rysia, na rynku było zaledwie kilka czarno- białych produktów, stymulujących wzrok niemowląt. Dziś możemy wybierać wśród zabawek, ubranek, akcesoriów, tekstyliów i oczywiście książek.

Taka czarno- biała książeczka może być pierwszą książką maluszka. Pamiętacie blogowy konkurs, w którym do wygrania były książeczki z serii "Oczami Maluszka"? Teraz dołącza do nich wydanie w postaci harmonijki. Jest to o tyle wygodne, że możemy dziecku pokazywać obrazki trzymając je na kolanach lub też położyć harmonijkę na kocu, w łóżeczku itp. Proste ilustracje przedstawiają znane z codziennych obserwacji kształty, np. lampkę nocną, księżyc, łóżeczko, zegar, balonik, body. Harmonijka daje maluszkowi możliwość manipulacji, obserwacji różnorodnych obrazów, wkroczenie w świat symboli. Stymuluje wzrok, rozwija wyobraźnię, wrażliwość, uwagę. Poza tym przynosi niemowlęciu wiele radości.


Kiedy jest najlepszy czas na pierwszą książeczkę? Jeśli ma być ona czarno- biała, to zachęcam do pokazywania kontrastów już od pierwszych dni życia, nawet kilka razy dziennie. A gdy malec opanuje już umiejętność chwytania, jest to odpowiedni moment do przekazania książeczki w jego ręce. Niech samodzielnie manipuluje, poznaje, odkrywa- z takiej możliwości płynie wiele korzyści.

Warto wykorzystać różnorodność propozycji rynku wydawniczego i podarować naszemu lub bliskiemu dziecku "lekturę" pełną kontrastów. A wydanie harmonijkowe to ciekawa alternatywa dla tradycyjnej książeczki.

piątek, marca 22, 2013

TEST KOLAGENOWEGO SERUM DO MYCIA WŁOSÓW BINGO SPA


Według producenta: Rekonstruujące i nawilżające serum do mycia włosów BingoSpa
Skuteczne, bo bogate w kolagen, który wspomaga proces odbudowy włókna włosa.
Kolagen jest białkiem o bardzo podobnej budowie do białek tworzących strukturę włosa.
Dzieki temu tworzy cieniutki film ochronn na powierzchni włosów, który zwiększa zatrzymanie wilgoci i jednocześnie chroni włosy przed wnikaniem szkodliwych substancji z otoczenia przywracając włosom jędrność, elastyczność i miękkość w dotyku. 

 Sposób użycia: nałożyć na wilgotne włosy, masować, dokładnie spłukać, ew. zastosować odżywkę.
 Pojemność 150 ml
Według mnie: nie lubię chodzić do fryzjera. Zawsze wychodzę niezadowolona, a w trakcie fryzjerskich zabiegów, jestem spięta, jak na fotelu dentystycznym. Jedyną przyjemną chwilą jest dla mnie mycie włosów. Skupiam się wtedy na cudownym zapachu produktów kosmetycznych. I zawsze zastanawiam się, dlaczego nie pachną tak żadne z tych, które używam w domu?! Ale dziś odkryłam serum do włosów BingoSpa, który jest porównywalny właśnie z profesjonalnymi szamponami. To rzeczywiście produkt na poziomie SPA. Czy jeszcze muszę się powtarzać, zachwalając zapach kosmetyku BingoSpa? Powiem krótko- jak wszystkie poprzednie testowane i ten urzeka swoimi właściwościami eterycznymi :) Świetnie się też pieni, wystarczy go mała ilość, by umyć długie włosy. Łatwo się spłukuje, a włosy po nim są miękkie, gładkie, nie plączą się i łatwo rozczesują, łatwo się układają. Odżywka nie jest już potrzebna! Po wysuszeniu zapach nadal jest odczuwalny, a fryzura pozostaje świeża przez min. 2 dni (dłużej nie sprawdzałam...). Jeszcze jedną zaletą jest cena serum- 9zł. Jak na tak dobry kosmetyk- choć w mniejszej pojemności niż większość innych- cena jest całkiem niezła :)

czwartek, marca 21, 2013

"CO NAM MÓWIĄ RYSUNKI DZIECI", N. Rodriguez, Wyd. Jedność 2013


Na początku swoich studiów pedagogicznych zafascynowałam się rysunkiem, jako narzędziem diagnozy psychologiczno- pedagogicznej. Na tyle mnie to interesowało, że diagnozowałam wszystkich znajomych- dzieci i dorosłych. Akurat w tym czasie zaczęłam się też spotykać z chłopakiem (który dziś jest moim mężem :)   ), więc postanowiłam go zbadać, prosząc o narysowanie człowieka w deszczu. Nie zdradzę Wam oczywiście, co dokładnie odczytałam z jego autoekspresji- niech to będzie moja tajemnica- jednak wnioski wyszły bardzo korzystne ;)

Jednak wytwory twórczości najlepiej analizować u dzieci. Najmłodsi uwielbiają rysować i robią to spontanicznie. Podobnie, jak zabawa, zajęcie to pozwala na otwarcie się na swoje emocje. Rysunki odzwierciedlają to, co przeżywa ich autor. Poprzez ekspresję plastyczną maluchy przekazują to, co trudno jest im zakomunikować za pomocą słów. Często w spontanicznych rysunkach najmłodsi odnoszą się do traumatycznych przeżyć. Rysując dany motyw wiele razy, dziecko powoli przezwycięża trudne doświadczenia. Rysowanie w tym kontekście ma znaczenie procesu terapeutycznego.

Autoekspresja ma także pozytywny wpływ na rozwój emocjonalny i intelektualny. Jako rodzice powinniśmy zachęcać swoje dzieci do rysowania już od ukończenia przez nich pierwszego roku życia. Uważam jednak, że diagnozę na podstawie rysunków dzieci lepiej pozostawić specjalistom. Możemy to robić sami w kontekście zabawy, jednak nie wyciągajmy wniosków o naszym maluszku analizując, to co stworzył. Gdy coś nas zaniepokoi udajmy się z tym do pedagoga bądź psychologa dziecięcego. A przede wszystkim, nie komentujmy rysunków głośno przy dzieciach! Chwalmy za staranność, włożoną pracę, skupienie, oryginalność itp. A- jak radzi autorka książki "Co nam mówią rysunki dzieci"- "najlepszą reakcją na niezrozumiały dla nas rysunek jest szeroki uśmiech i dobry humor".


Z wytworów twórczości dziecięcej można wyczytać nie tylko stan emocji i przeżyć, ale także cechy osobowości. Analizując rysunki dostrzega się coś więcej niż estetykę pracy. Trzeba patrzeć empatycznie, wczuć się w autora pracy. Następnie zwraca się uwagę na wiek autora, rozmieszczenie elementów na kartce, nachylenie postaci, ich kształt, wielkość, postawę, wyraz twarzy, ubiór, podłoże, na którym stoją, proporcje, grubość linii, dobór kolorów, liczbę szczegółów, perspektywę lub jej brak, szkice i poprawki, kogo dziecko rysuje w pierwszej kolejności, obok kogo umieszcza siebie, jak i wiele innych ważnych aspektów. Analizując rysunki należy pamiętać, by nie było to jedyne narzędzie diagnozy. Wyciągając wnioski koniecznie trzeba się oprzeć na jeszcze innych informacjach pochodzących np. z rozmowy, wywiadu, obserwacji lub z innych badań diagnostycznych. Kiedyś słyszałam, że rodzice, którzy pragną zaadoptować dziecko, muszą pozytywnie przejść test "rysunku drzewa". Kto tego testu nie przejdzie, nie ma szansy na adopcję! To absurd! Mam nadzieję, że już się tego nie praktykuje!

Analiza rysunków dzieci może okazać się bardzo pomocna zarówno w domu, w przedszkolu i szkole. Pewnie niejeden, słysząc o takim narzędziu diagnostycznym popuka się w głowę, jednak wierzcie mi, rysunki wiele mówią o ich autorach.

Polecam lekturę "Co nam mówią rysunki dzieci" N. Rodriguez.

środa, marca 20, 2013

KOKOSANKI

Kupne kokosanki są zawsze twarde, czego nie lubię. Te domowe są zupełnie inne :)
Przepis, który Wam dzisiaj przekazuję pochodzi z czasów mojego dzieciństwa. Jest prosty i szybki, nawet dziecko poradzi sobie z upieczeniem tych pysznych i zdrowych ciasteczek. Zdrowych, ponieważ nie zawierają w swym składzie tłuszczu do wypieków, a dodatek płatków owsianych dostarcza wielu cennych składników odżywczych, np. błonnika. 


Trzeba tylko pamiętać, by natłuścić samą blachę oraz by gorące jeszcze kokosanki zdejmować ostrą łopatką (inaczej będą się kruszyć).







Składniki:
4 białka
125g cukru (lub jeśli ktoś lubi baaaardzo słodkie to 200g)
cukier waniliowy
szczypta soli
100g wiórków kokosowych
100g płatków owsianych błyskawicznych

Przygotowanie:
Białka z dodatkiem soli i cukru ubić na sztywną pianę. Dodać cukier waniliowy, wiórki, płatki i delikatnie wymieszać, ale nie mikserem. Łyżką układać bardzo luźno porcje ciastek na blaszkę wysmarowaną tłuszczem.
Piec w temp. 140-160 st. C ok. 20-30 minut, aż będą lekko złote.


Prawda, że szybkie i proste?

Jeszcze dodam, że kiedy piekę ciasto drożdżowe, sernik lub inne, które wymaga użycia samych żółtek jaj, białka zamrażam w plastikowym pojemniku. Dzięki temu nie marnuję tego, czego akurat w tej chwili nie potrzebuję, a zostawiam sobie na niedaleką przyszłość. Później wystarczy tylko odmrozić białka, by upiec np. kokosanki ;) Białka można przechowywać w zamrażarce nawet 3 miesiące.

poniedziałek, marca 18, 2013

CHUSTONOSZENIE

Kilka tygodni temu wybrałam się na konferencję na temat naturalnego rodzicielstwa. Dowiedziałam się wielu nowych informacji oraz zaciekawiłam m.in. masażem Shantala, kosmetykami naturalnymi, pieluchami wielorazowymi, ekologicznymi środkami do prania, ale przede wszystkim zbzikowałam na punkcie CHUSTONOSZENIA maluchów! Od początku drugiej ciąży, po głowie chodzi mi pomysł, by Maleństwo nosić w chuście (przynajmniej od czasu do czasu), a teraz to już jestem tego pewna!

czwartek, marca 14, 2013

"CIĄŻA, PORÓD, MACIERZYŃSTWO", pod red. nauk. dr n. med. G. Iwanowicz- Palus, Wyd. Rea 2013

Ciąża, poród, początki macierzyństwa to trudny okres dla obojga młodych rodziców, ale przede wszystkim dla kobiety. To czas, kiedy wiele razy czujemy się niedoświadczone, przerażone, zaniepokojone wieloma sprawami. Jeżeli mamy szczęście, możemy liczyć na pomoc bliskiej osoby, która bez narzucania się, wesprze radą, praktyczną pomocą, a nawet siłą. Jest to też czas, kiedy szczególnie potrzebne jest fachowe wsparcie np. od położnej, douli, pediatry czy ginekologa. Z tą specjalistyczną pomocą bywa niestety różnie. Wychodzę z założenia, że dobrze jest mieć też w domu mądre i ciekawe poradniki, po które można sięgnąć w domowych zaciszu o każdej porze dnia i nocy, nie zawracając nikomu głowy.

Może się mylę, ale wydaje mi się, że nie ma na rynku wydawniczym drugiego takiego poradnika, który dotykałby tych trzech ważnych i jednocześnie trudnych okresów w jednym tomie- takie 3w1. Wydawnictwo Rea wyszło więc nam- młodym rodzicom- na przeciw i wydało "Ciążę, poród, macierzyństwo" za jednym razem. Jest to poradnik, choć praktycznych porad zbyt wiele nie zawiera. Absolutnie nie jest to jednak wada, przynajmniej w mojej ocenie. Właśnie to czyni tę książkę inną od pozostałych i to w pozytywnym sensie.

Znaleźć tu można setki ważnych informacji z dziedziny położniczno- pediatrycznej, przekazanych w sposób nieskomplikowany, tak, by każdy laik mógł je zrozumieć. I tak np. przeczytamy o funkcji łożyska, życiu wewnątrzmacicznym, zmianach w organizmie ciężarnej, stylu życia w ciąży, badaniach laboratoryjnych (choć bez wskazanych norm) oraz prenatalnych, różnych możliwościach porodu, metodach na zmniejszenie bólu porodowego, aktualnych zagadnieniach prawnych dotyczących kobiet w ciąży oraz obojga młodych rodziców w Polsce. Jeśli chodzi o początki macierzyństwa, znajdziemy tu informacje o badaniach przesiewowych noworodków, umiejętnościach maluszka, jego wyglądzie tuż po narodzinach, o karmieniu piersią oraz butelką, odpowiednich do tego pozycjach, o dziecięcych kupkach, ulewaniach i czkawkach, o wprowadzaniu nowych pokarmów, o niejadkach i łakomczuchach, o rozwoju, ząbkowaniu, bezpieczeństwie, szczepieniach, zdrowiu i chorobie (ogólnie), a nawet o przemyśle artykułów dziecięcych. Jest tego na prawdę sporo. Wiele treści przekazanych jest tylko w zarysie, i aby dowiedzieć się więcej trzeba poszukać w innych źródłach- nie wyobrażam sobie, by można było wszystko to w szczegółowy sposób zawrzeć w jednym tomie. 

Jeżeli jesteście złaknieni ciekawostek historycznych o ciąży, porodzie i macierzyństwie, Wasz głód wiedzy zostanie z pewnością zaspokojony. Mamy tu ogrom interesujących faktów z przeszłości, a nawet popularnych przesądów. Niektóre przerażają, jak przekonania na temat łożyska, inne wywołują uśmiech, jak te związane z wiązaniem pępowiny. Jednak wszystkie czyta się z zapartym tchem, a o większości czyta się po raz pierwszy, gdyż żadna inna literatura powszechnie dostępna, nie zawiera takich wzmianek. 

Fascynujące treści uzupełniają zdjęcia, wykresy, ilustracje, tabele. Całość jest atrakcyjnie wydana, w twardej oprawie. Jest to świetny pomysł na prezent dla przyszłych bądź młodych rodziców!

Książka została skonsultowana oraz jest polecana przez Polskie Towarzystwo Położnych. Można ją nabyć w księgarniach, sklepach internetowych oraz w wielu szkołach rodzenia.

środa, marca 13, 2013

TEST DERMOKOSMETYKÓW PHARMACERIS M DLA KOBIET W CIĄŻY I PO PORODZIE

KREM ZAPOBIEGAJĄCY ROZSTĘPOM FOLIACTI PHARMACERIS M


Według producenta: wzmacniający strukturę skóry. Preparat zapobiegający powstawaniu rozstępów oraz wzmacniający strukturę osłabionej i nadwrażliwej skóry kobiet w okresie ciąży. Rekomendowany dla kobiet od 4. miesiąca ciąży, w okresie karmienia, a także osób z tendencją do wahań wagi ciała.  Zawiera: Fitokompleks (zawierający aminokwasy, saponiny i alkaloidy np. kofeinę) - przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej, wyszczupla i dotlenia. Olej bawełniany - hamuje utratę wody z naskórka, silnie odżywia, nawilża i zmiękcza, Kwas foliowy - wykazuje silne właściwości regenerujące, Witaminę E - zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry jako naturalny czynnik przeciwrodnikowy.
Działanie: Preparat z kwasem foliowym działającym kompleksowo na osłabioną skórę kobiet w okresie ciąży, zwiększa elastyczność i zdolność skóry na rozciąganie. Wzmacnia jej wytrzymałość, dzięki czemu  zachowuje ona jednolitą strukturę pozbawioną rozstępów. Fitokompleks hamuje proces odkładania się tkanki tłuszczowej w miejscach szczególnie na to narażonych i wygładza skórę. Olej bawełniany oraz witamina E zapewniają zmiękczenie i długotrwałe nawilżenie. Krem nie zakłóca badań USG.
DOSTOSOWANY DO WYMAGAŃ SKÓRY KOBIET W CIĄŻY I PO PORODZIE
PREPARAT POSIADA POZYTYWNĄ OPINIĘ INSTYTUTU MATKI I DZIECKA nr ZF-K-5/12

Według mnie: to mój ulubiony ciążowy kosmetyk. Sprawdził się w pierwszej ciąży- od momentu, kiedy po raz pierwszy go zastosowałam, byłam mu wierna aż do czasu połogu. Dlatego teraz, w ciąży z drugim Maleństwem, było oczywiste, że FOLIACTI będzie moim kosmetykiem nr 1. 
Jest wiele powodów mojego zachwytu nad nim:
- cudownie pachnie, tak delikatnie, miło; możecie mnie uważać za dziwoląga, co tam, ale zapach FOLIACTI kojarzy się mnie autentycznie z ciepłem macierzyństwa!
- ma świetną konsystencję- gęstą, ale bez przesady. Idealnie się rozprowadza, wchłania, jednocześnie pozostając  na skórze przez długi czas.
- nie plami ubrań, nie jest tłusty, nie zawiera barwników ani perfum.
- zmiękcza i wygładza skórę.
- nie uczula.
- przynosi efekty- po ciąży z Rysiem nie mam żadnych rozstępów, nawet nie wiem co to jest ;)
- stosowałam go dotychczas na uda, brzuch, dół pleców (tam też mogą pojawiać się rozstępy, nie wszyscy o tym wiedzą), pośladki i piersi. Teraz do biustu mam osobny krem, o którym opowiem później...
Foliacti starcza mi na ok. 3 tygodnie. Można go często kupić w promocji w aptekach już od ok. 21zł (np. w Superpharm). Polecam wszystkim "brzuchatym" kobietkom- będziecie zadowolone!

PREPARAT ZMNIEJSZAJĄCY ISTNIEJĄCE ROZSTĘPY PHARMACERIS M


Według producenta: Pomaga zmniejszać istniejące rozstępy na brzuchu, biodrach, pośladkach i udach.
Hypoalergiczny. Zmniejsza i skutecznie spłyca rozstępy na brzuchu, biodrach, pośladkach i udach. Redukuje barwę rozstępów, które przybierają kolor otaczającej je skóry. Wykazuje natychmiastowe działanie ujędrniające i uelastyczniające. Utrzymuje odpowiednie nawilżenie skóry. Nie zakłóca badań USG.
POLECANY PRZEZ LEKARZY POŁOŻNIKÓW-GINEKOLOGÓW.
Zawiera:
• Witaminę E – wychwytuje wolne rodniki, zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry.
• Proteiny z dyni zwyczajnej – regenerując włókna kolagenu i elastyny przywracają skórze elastyczność i odpowiednie napięcie.
• Ekstrakt owocowy – skoncentrowane soki owoców oraz kwasy owocowe przyspieszają odnowę komórkową
• Masło shea – ma właściwości łagodzące i zmiękczające
100% testujących kobiet w ciąży potwierdziło, że szybko się wchłania.
92% użytkowniczek oceniło, iż preparat dobrze się rozsmarowuje.

TESTOWANY KLINICZNIE POD KONTROLĄ LEKARZY GINEKOLOGÓW.

Według mnie: stosowałam go po ciąży- tak profilaktycznie. Teraz tez już czeka na swój czas. Chociaż nie wiem, co to rozstępy, miałam wrażenie, że ujędrnił moje zmęczone po ciąży i połogu ciało. Jest delikatny w składzie, lecz mocny w działaniu. Pomógł moim koleżankom, mogę więc polecać go dalej.
Rozprowadza się i wchłania idealnie. Zapach jest super, a przyjemność stosowania może uzależnić, uważajcie więc ;)


UJĘDRNIAJĄCY KREM DO PIELĘGNACJI BIUSTU W OKRESIE CIĄŻY I KARMIENIA BUSTFIRM PHARMACERIS M

Według producenta: Preparat o specjalnej formule dostosowanej do wymagań skóry kobiety w ciąży (od 4 miesiąca) oraz w okresie karmienia piersią i po jego zakończeniu.Działanie:Skutecznie ujędrnia skórę osłabioną rozciąganiem. Nawilża i odżywia skórę, dzięki czemu jest ona doskonale elastyczna i bardziej odporna na rozciąganie i powstawanie rozstępów. Zawartość sprawdzonych substancji łagodzących zmniejsza uczucie nadmiernie napiętej skóry biustu, a także koi podrażnienia (szczególnie na skórze sutków) powstałe podczas karmienia (uwaga: nie nakładać kremu na uszkodzone, popękane, czy krwawiące brodawki). Skóra odzyskuje przyjemną miękkość i gładkość.
Bezpieczna formuła o bardzo wysokim współczynniku tolerancji zawiera unikalne połączenie składników aktywnych:

  • Witamina E - zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry i pomaga zapobiegać jej stanom zapalnym;
  • Olej z rzepaku - aktywnie wpływa na procesy regeneracji naskórka, działa łagodząco i przeciwzapalnie;
  • Alantoina - wygładza, koi, nawilża i zmiękcza skórę;
  • D-panthenol - działa nawilżająco, łagodzi podrażnienia i nieprzyjemne objawy wywołane czynnikami alergogennymi.
Lekka, delikatnie kremowa konsystencja preparatu ułatwia jego aplikację na wrażliwą skórę piersi i zapewnia szybkie wchłanianie. Nie zawiera kompozycji zapachowej, konserwantów, ani barwników.

Według mnie: tego typu kosmetyk stosuję po raz pierwszy. Nie będę wchodzić w szczegóły i opowiadać o swoim biuście, napiszę tylko ogólnie, że po pierwszej ciąży i długim okresie karmienia, jest inny niż był i to w gorszym znaczeniu. Dlatego tym razem wolałam coś z tym zrobić, choć cofnąć kształt bez skalpela czy innych okropnych zabiegów się nie da. No ale, chociaż, by nie było gorzej. Skoro jestem kobietą, muszę dbać o swój zewnętrzny atut (to nie tylko mleczarnia!).
Zatem o kremie.
Po pierwsze ma bardzo praktyczne i higieniczne opakowanie. Dzięki niemu do środka nie dostaje się powietrze, krem nie wysycha, nie traci szybko swoich właściwości, ani nie namnażają się bakterie. Mamy też pewność, że w środku nie pozostanie ani 1 zmarnowana kropla- wszystko zostanie wypompowane wprost na nasze dłonie. A to też oznacza wydajność.
Sam krem ma lekką konsystencję, nie klei się, łatwo się rozprowadza i wchłania. Jest całkowicie bezwonny.
Kiedy w czasie ciąży i karmienia, piersi są niekiedy potwornie obolałe od zachodzących w nich zmian, nie oszukujmy się, krem nie pomoże. Ale! Przyniesie ulgę napiętej rozciąganiem skórze, koi podrażnienia, nawilży, wygładzi, a przy regularnym stosowaniu delikatnie ujędrni. A to już całkiem niezły efekt :)

INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY BALSAM DO CIAŁA SENSI-UREA PHARMACERIS M

Według producenta: Preparat o specjalnej formule dostosowanej do wymagań skóry kobiety w ciąży oraz w okresie karmienia piersią i po jego zakończeniu. W pierwszym trymestrze ciąży należy unikać masaży, rozciągania skóry i mechanicznego uciskania okolic brzucha. Wysoka tolerancja produktów potwierdzona w testach klinicznych i dermatologicznych.Działanie:Nawilżający balsam do ciała zapewnia bezpieczną i skuteczną pielęgnację skóry kobiet w ciąży i okresie karmienia. Bogata formuła balsamu zawiera 3% mocznika (urea) zapewniając natychmiastowe i długotrwałe nawilżenie. W połączeniu z cennymi składnikami lipidowymi i delikatnie natłuszczającymi przywraca skórze elastyczność oraz zwiększa zdolność i wytrzymałość skóry na rozciąganie. Skóra łatwiej przystosowuje się do zachodzących zmian w okresie ciąży i po porodzie. Masło Shea oraz olej z awokado przeciwdziałają wysuszaniu skóry, łagodzą swędzenie i uczucie napięcia. Dzięki zawartości skwalanu, który wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, balsam minimalizuje ryzyko powstania podrażnień.
Dostosowany do wymagań skóry kobiet w ciąży i po porodzie.
Przebadano klinicznie pod kontrolą lekarzy ginekologów.
Produkt posiada pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka nr ZF-K-21/11


 Według mnie: najdelikatniejszy z balsamów, do stosowania od pierwszych tygodni ciąży. Nie uczula, porządnie nawilża, łagodzi ewentualne podrażnienia, doprowadził moje alergiczne ciało do normalnego stanu, wysypka szybko znikła! Jest bezzapachowy, nie powoduje więc mdłości i wstrętu dla wyczulonego węchu ;)
Przyjemnie się rozprowadza, dobrze wchłania, pozostawiając na skórze nawilżającą warstwę, która jednak nie brudzi i nie plami. Polecam!

ŻEL DO HIGIENY INTYMNEJ DLA KOBIET W OKRESIE CIĄŻY I KARMIENIA LACTI-INTIMA PHARMACERIS M



Według producenta: Codzienna bezpieczna pielęgnacja okolic intymnych w okresie ciąży, połogu oraz karmienia. Działanie:Wyjątkowo delikatny żel myjący o kwaśnym pH z kwasem mlekowym zapewnia skuteczną higienę oraz pielęgnację okolic intymnych zmniejszając ryzyko infekcji i podrażnień. Wyciąg z kwiatu wiciokrzewu ma działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze przynosząc natychmiastowe ukojenie i uczucie świeżości. Olej canola łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia oraz objaw pieczenia, pomaga w procesie gojenia ran i regeneracji skóry. Żel przywraca naturalne kwaśne pH oraz utrzymuje równowagę mikrobiologiczną miejsc intymnych. Nawilżające właściwości gliceryny oraz alantoiny skutecznie zapobiegają wysuszaniu śluzówki, koją i łagodzą podrażnienia. Płyn został przebadany z udziałem kobiet w ciąży, w czasie połogu i karmiących. Produkt posiada pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka nr ZF-K-18/11
Przebadano klinicznie pod kontrolą lekarzy ginekologów. 


 Według mnie: w okresie ciąży, połogu, karmienia, flora bakteryjna miejsc intymnych się zmienia. W tych okresach kobiety są szczególnie narażone na stany zapalne, dlatego szczególnie należy dbać o higienę i to w sposób specjalny, delikatny. LACTI-INTIMA jest idealny właśnie na ten czas. Od początku ciąży go stosuję i będę mu na pewno wierna do końca czasu karmienia.
Ma wygodną pompkę, która ułatwia dozowanie i zwiększa wydajność produktu. Żel łagodzi wszelkie podrażnienia, jest idealny po porodzie (wiem, wypróbowane!), nie szczypie, przynosi ulgę i odświeżenie. Chroni przed infekcjami i to też mogę Wam osobiście potwierdzić! Używam tylko tego żelu i nawet nie mam ochoty wypróbowywać innego preparatu.


wtorek, marca 12, 2013

ZIMOWA SAŁATKA

Dawno nie dodawałam do bloga przepisów. Nie było to oczywiście spowodowane tym, że nic ciekawego i zdrowego nie jadłam w tym czasie. Raczej było odwrotnie... byliśmy żarłokami! Po przygotowaniu potrawy, zanim sięgnęłam po aparat, dawno było już wszystko zjedzone...
Obiecuję jednak poprawę ;)
Zaczynam więc szybką zimową sałatką z produktów, które są dostępne o tej porze roku bez problemu i zachowują swój smak. Czego nie można powiedzieć np. o pomidorach czy ogórkach zimową porą.


Składniki:
15szt. czarnych oliwek
3 ugotowane na twardo jajka
mix sałat (np. z Lidla)
puszka kukurydzy
150g sera gouda (choć może być bez sera)
pestki dyni i słonecznika (ilość wedle uznania)

sos sałatkowy:
2 łyżki majonezu
3 łyżki naturalnego jogurtu
mały ząbek czosnku
sól, pieprz
koperek

Przygotowanie:
Ugotowane na twardo jajka, obieramy i kroimy na duże kawałki  (1/8). Oliwki kroimy w grubsze plasterki. Ser w kostkę wielkości ziaren kukurydzy. W dużej misce mieszamy wszystkie składniki: oliwki, jajka, sałaty, odsączoną kukurydzę, ser oraz pestki dyni i słonecznika. Przygotowujemy sos: w osobnym naczyniu mieszamy majonez, jogurt naturalny, wyciskamy ząbek czosnku, dodajemy posiekany koperek i przyprawiamy solą oraz pieprzem. Dobrze wymieszanym sosem, polewamy sałatkę bezpośrednio przed podaniem.

poniedziałek, marca 11, 2013

TEST AQUA CRISTAL LIRENE

Niech Dzień Kobiet trwa każdego dnia w roku! 

KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY AQUA CRISTAL LIRENE


Według producenta: Podstawą działania kremu jest nowatorskie połączenie Technologii Ciekłych Kryształów oraz unikalnych właściwości błękitnych alg, zapewniające intensywne, dogłębne nawilżenie. Zawarte w formule dodatkowe składniki aktywne przeciwdziałają utracie wilgoci i wydłużają efekt nawilżenia:
• stabilizujący nawilżenie kompleks HydroCornTM,
• zapewniający długotrwałe nawilżenie wyciąg z trawy azjatyckiej.

Efekty stosowania kremu:
• intensywnie oraz dogłębnie nawilża przez 24 h,
• poprawia komórkową równowagę wodną,
• zapobiega procesowi utraty naturalnego zapasu wilgoci,
• przywraca skórze jędrność i elastyczność,
• nadaje skórze gładkość i miękkość.

Krem intensywnie i dogłębnie nawilża, nadając skórze świeży, zrelaksowany wygląd.

Udowodnione rezultaty *:
- intensywnie i głęboko nawilża skórę 84%
- likwiduje napięcie i szorstkość skóry 92%
- pozostawia skórę miękką i delikatną w dotyku 92%
- chroni przed wysuszaniem 84%


Według mnie:  przede wszystkim krem cudownie pachnie! Tak odświeżająco, dodając energii i poprawiając humor. Zapach jest- jak dla mnie- rewelacyjny. Poza tym, błyskawicznie się wchłania, mimo, że jest przeznaczony na noc, nadaje się także na dzień, pod makijaż. Nawilża w sam raz- skóra nie jest ani napięta, sucha, ani przetłuszczona. Pewnie to zasługa lekkiej konsystencji. 
Opakowanie jest wygodne w użytkowaniu. A cena, wręcz prosi o zakup tego kremu ;)

KREM NAWILŻAJĄCO- PRZECIWRODNIKOWY AQUA CRISTAL LIRENE

Według producenta: Podstawą działania kremu jest nowatorskie połączenie Technologii Ciekłych Kryształów oraz unikalnych właściwości błękitnych alg, zapewniające intensywne, dogłębne nawilżenie. Zawarte w formule dodatkowe składniki aktywne wydłużają efekt nawilżenia oraz chronią przed przedwczesnym starzeniem się skóry:
• neutralizująca szkodliwy wpływ wolnych rodników witamina E,
• zapewniający długotrwałe nawilżenie wyciąg z trawy azjatyckiej,
• łagodzący D-pantenol i alantoina,
• filtr UV SPF 5.

Efekty stosowania kremu:
• intensywnie oraz dogłębnie nawilża przez 24 h,
• chroni skórę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych,
• regeneruje, odżywia i przywraca skórze jędrność,
• nadaje skórze miękkość i elastyczność,
• zapobiega procesowi utraty naturalnego zapasu wilgoci.

Krem przywraca skórze komfort optymalnego i długotrwałego nawilżenia oraz doskonale chroni przed przedwczesnym starzeniem.

Udowodnione rezultaty *:
- likwiduje napięcie i szorstkość skóry 97%
- sprawia, że skóra jest miękka w dotyku 100%
- chroni przed wysuszaniem 93%
- poprawia elastyczność i jędrność skóry 86%


Według mnie:  jest bardzo podobny do poprzedniego kremu (intensywnie nawilżającego Aqua Cristal Lirene), lecz ma inne działanie. Ten jest przeznaczony dla kobiet, którym zależy przede wszystkim na zapobieganiu zmarszczkom. Ale ponieważ jest to kosmetyk na dzień, pod makijaż, delikatnie też nawilża, tworząc bazę pod podkład. Równie ładnie pachnie, dobrze się wchłania. Najlepiej stosować go wraz z innymi produktami uzupełniającymi serię Aqua Cristal Lirene, dla spotęgowania efektów.

NAWILŻAJĄCY PŁYN MICELARNY DO DEMAKIJAŻU TWARZY I OCZU


Według producenta: 0% parabenów, bez alkoholu. Podstawą działania płynu jest innowacyjne połączenie unikalnych właściwości błękitnych alg oraz oczyszczającego działania cząsteczek micelarnych. Zapewnia skuteczne usunięcie wszelkich zanieczyszczeń oraz intensywne nawilżenie. Zawarte w formule dodatkowe składniki aktywne przeciwdziałają utracie wilgoci i odżywiają naskórek:
• wzmacniające mikroelementy soli morskich,
• stabilizująca nawilżenie gliceryna.

Efekty:
• skutecznie oczyszcza twarz z makijażu i zanieczyszczeń,
• przywraca komfort nawilżenia,
• działa łagodząco, wzmacniająco i odświeżająco.

Skóra jest skutecznie oczyszczona i nawilżona.

Udowodnione rezultaty *:
- skutecznie oczyszcza skórę 93%
- pozostawia skórę elastyczną 93%
- nawilża 90%
- odświeża i orzeźwia 97%.



Według mnie: uwielbiam go! Zapach jest boski, całkowicie mi odpowiada. Sam płyn przyjemnie i delikatnie oczyszcza twarz z makijażu oraz oczy z tuszu i cieni. Czuć jak nawilża i tonizuje skórę, przygotowując ją na przyjęcie kremu. Po płynie micelarnym, użycie toniku jest już zbędne! Aqua Cristal pozostawia twarz czystą, miękką i pachnącą :) Do tego wygodne i poręczne opakowanie i oczywiście cena, która nie bije po kieszeni. Jak dla mnie, to produkt idealny!


czwartek, marca 07, 2013

"BASIA UCZY ...", Z. Stanecka, M. Oklejak, Wyd. Egmont 2013

1 marca rozpoczęły się zapisy do przedszkoli. Niestety od lat, miejsc w publicznych placówkach jest mniej niż chętnych, co oznacza, że wielu rodziców będzie musiało wybrać przedszkole prywatne, zatrudnić nianię lub pozostać z dzieckiem w domu. Co ciekawe, w Irlandii większość przedszkoli jest właśnie sprywatyzowana i są bardzo drogie. Dlatego też większość mam pozostaje z maluchem aż do momentu rozpoczęcia obowiązkowej edukacji w szkole. W Niemczech natomiast trudno dostać się do przedszkola, matki także rezygnują ze swojej kariery zawodowej na kilka lat. Jeśli jednak dziecko trzeba oddać pod opiekę, rozwiązaniem jest tzw. Tagesmutter, czyli dzienna matka, która opiekuje się kilkorgiem maluchów. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda we Francji, we Włoszech i Szwecji. Tam edukacja przedszkolna dotyczy aż 90% dzieciaków!

Jednak różnice w krajach europejskich odnoszą się nie tylko do dostępności do przedszkoli, lecz także różnią się podejściem do samej edukacji, programu nauczania. W Skandynawii, we Włoszech i Niemczech nauczyciele skupiają się głównie na rozwoju emocjonalnym i społecznym wychowanków. Natomiast we Francji, Irlandii, Wielkiej Brytanii, tak jak i u nas, przedszkole ma przygotować do nauki w szkole, uczy więc konkretnych umiejętności niezbędnych do rozpoczęcia kolejnego etapu edukacji.

W pierwszych miesiącach szkoły, widoczne są ogromne braki u uczniów, którzy nie mieli możliwości korzystania z edukacji przedszkolnej. Są to zaległości z wielu płaszczyzn- rozwoju emocjonalnego, społecznego, poznawczego, a nawet fizycznego. Spowodowane jest to przede wszystkim brakiem regularnych kontaktów z rówieśnikami w różnych codziennych sytuacjach, spotykaniem się często po raz pierwszy z trudnymi sytuacjami społecznymi, czasem zbyt wielkim przywiązaniem do mamy i pierwszym z nią rozstaniem na kilka godzin w wieku 6-7 lat, jak i inne. Deficyty dotyczą także poziomu umiejętności poznawczych dzieci pozostających w domach- mniejsza jest wiedza o otaczającym świecie, czasem problemy z motoryką małą, ubogi słownik, niepoprawne wysławianie się, nieznajomość podstawowych zjawisk, niektórych przedmiotów itp. Zdarza się, że takie dzieci są również mniej sprawne ruchowo. Tutaj powodem najczęściej jest niepodejmowanie przez nich aktywności ruchowej, zasiedzenie w domu przed telewizorem, komputerem, zajęcia bierne. To tylko niektóre wady nie uczęszczania do przedszkola, choć mocno podkreślę, że nie dotyczą wszystkich dzieci.

Jak wynika z powyższego, warto zrobić wszystko, by nasza pociecha mogła uczestniczyć w edukacji przedszkolnej, choć przez jakiś czas. Obojętnie czy nam się to uda, czy nie, korzystnie jest przygotowywać dziecko do rozpoczęcia nauki w szkole, czyniąc to w domu, przez nas- rodziców. Jak to zrobić? Na przykład dobrym rozwiązaniem jest praca w zeszytach ćwiczeń adresowanych specjalnie do przedszkolaków. Możecie wybrać książki z serii "Basia uczy" Wydawnictwa Egmont.


Basia to bohaterka książeczek dla najmłodszych czytelników oraz opowiadań z miesięcznika "Dziecko". Jest więc może znana Waszym dzieciom, a zawsze chętniej uczyć się ze znaną i lubianą bohaterką. "Basia uczy" to nie mozolne ćwiczenia z ołówkiem w ręce. To przyjemnie i mądrze spędzony czas z dzieckiem na doskonaleniu wielu umiejętności. Owszem, jest to praca, lecz poprzez zabawę. Istotne jest też Wasze podejście do tematu- jeżeli maluch wyczuje, że nauka jest dla Was nudna, jest karą i kojarzy się z czymś nieprzyjemnym, Wasze dziecko będzie miało właśnie takie podejście do obowiązków szkolnych. Nie gaście w swoich pociechach naturalnego zaciekawienia i zapału do pracy, chwalcie, uśmiechajcie się często, doceniajcie każdą nową umiejętność, zachęcajcie do dalszych naukowych odkryć, podsuwajcie ciekawe książki, zeszyty pracy oraz starajcie się "wychodzić w teren" w poszukiwaniu wiedzy. A to wszystko na pewno przyniesie pozytywne efekty!

Życzę Wam i Waszym dzieciakom (obojętnie w jakim są wieku) dużo radości z poznawania świata i podczas zdobywania każdej nowej umiejętności! Polecam też serię kart pracy dla przedszkolaków "Basia uczy".





środa, marca 06, 2013

"BASIA UCZY 2+" , Z. Stanecka, M. Oklejak, D. Nowacka, Wyd. Egmont 2013

Basia to bohaterka książeczek dla najmłodszych czytelników (2+) oraz opowiadań z miesięcznika "Dziecko". Tym razem staje się główną postacią oraz przewodnikiem po pierwszym zeszycie ćwiczeń dla Twojego dziecka. Dziwicie się, po co dwulatkowi karty pracy? Dla malucha to świetna zabawa oraz uczucie, że jest już duży, jak starsze rodzeństwo, bo przecież ma swój zeszyt ćwiczeń ;) A poprzez zabawę rozszerzy wiadomości o otaczającym świecie, poćwiczy logiczne myślenie, rozwinie wyobraźnię, udoskonali motorykę małą, nauczy się pracy według określonych poleceń, przygotuje się do nauki w przedszkolu, a także w szkole. Ale przede wszystkim spędzi mądrze czas!

Basia proponuje przyklejanie kolorowych nalepek, kolorowanie, rozpoznawanie barw i inne zajęcia, które dwulatki uwielbiają, choć dopiero się ich uczą. 


"Basia uczy" to mądra książeczka dla Twojego dziecka, która przyniesie mu wiele pożytku. Dlatego nie zastanawiaj się długo czy warto, po prostu spróbuj. Kosztować Cię to będzie zaledwie parę złotych...

wtorek, marca 05, 2013

"MALUSZEK PATRZY...", Wyd. Galaktyka 2013

Wzrok zaczyna się rozwijać już ok. 3.-4. tygodnia życia płodowego. Ok. 20. tygodnia ciąży maleństwo odróżnia już natężenie światła (choć doszukałam się również źródeł, które mówią, że następuje to dopiero ok. 33. tc), mimo że ma ciągle zamknięte powieki. Otworzy je dopiero za kilka tygodni. 

Noworodek ze wszystkich zmysłów najsłabiej ma rozwinięty właśnie zmysł wzroku. Po kilku godzinach od porodu w odległości ok. 20-70 cm potrafi już rozpoznać twarz mamy. Do ok. 8.-9. tygodnia życia, brzdąc lepiej widzi "bokami" oczu oraz "rozpoznaje" tylko barwę białą i czarną. Widzenie innych barw rozpoczyna się, gdy berbeć skończy ok. 2 miesiące. Wówczas także powoli zaczyna się rozwój widzenia obuocznego. Według wielu specjalistów najważniejszym okresem kształcenia się zmysłu wzroku jest 2.-8. miesiąc życia. Warto skupić się wtedy na stymulacji sensorycznej dziecka. W jaki sposób to zrobić?

Na początku należy przygotować elementy kontrastu w otoczeniu maluszka, np. biało- czarny ochraniacz na łóżeczko. Coraz bardziej popularne stają się książeczki z prostymi i kontrastującymi z tłem figurami. Z taką propozycją wyszło właśnie Wydawnictwo Galaktyka.  Powiem otwarcie, że książeczki te to ogromne ułatwienie dla rodziców, którym zależy na stymulacji sensorycznej ich dzieci. 

"Maluszek patrzy" to seria 4 tytułów:







Wszystkie wydane są w wygodnym, małym, poręcznym formacie z tekturowymi stronami. Na każdej z nich mamy prosty kształt, wzór lub formę o wyraźnych konturach. Przyciągają one uwagę, rozwijają i wzmacniają drogi wzrokowe w układzie nerwowym, zaspokajają potrzebę poznawania świata, rozwijają inteligencję,  bawią. Są też wspaniałym pretekstem do spędzania czasu z niemowlakiem, wzmacniania z nim więzi i kontaktu.

Książeczki są pięknie wydane, kosztują zaledwie po kilka złotych, mogą być wspaniałym upominkiem dla młodych rodziców, a raczej ich bobaska ;) Zachęcam do zaopatrzenia się w całą serię, na pewno się przyda i przyniesie wiele korzyści.

poniedziałek, marca 04, 2013

"MAGIC MOLLY. ZNIKAJĄCY KRÓLICZEK", H. Webb, Wyd. Znak 2013

Oto kolejna przygoda z serii "Magic Molly". Jeśli ktoś jeszcze o niej nie słyszał (to też znak, że nie czyta mojego bloga!), przypomnę. Molly to dziewczynka o niezwykłych zdolnościach- potrafi rozmawiać ze zwierzakami. Komunikuje się z nimi zupełnie naturalnie, wysłuchuje ich opowieści, pomaga w potrzebie, staje się ich przyjaciółmi, a wszystkie są jej za to wdzięczne. Molly poznała już kotka czarownicy, szczeniaczki spełniające życzenia, tajemniczego kucyka, nieśmiałego prosiaczka czy kaczkę przynoszącą szczęście. O przygodach z  każdym z nich powstała osobna książeczka.

Tym razem Molly zaprzyjaźnia się z niesamowitym króliczkiem- Śnieżkiem. Ma cudownie miękkie futerko, uroczy nosek, och, cały jest śliczny! Wraz ze swoim właścicielem zabawiają dzieci na ich przyjęciach urodzinowych. Przede wszystkim robią sztuczki, na przykład ze znikającym królikiem w kapeluszu. Pewnego razu, Śnieżek przed iluzjonistycznym trikiem dostaje czkawki, znika, lecz nie powraca wtedy, kiedy powinien! On znika naprawdę! A najgorsze jest to, że sam nie wie, gdzie się podziewa! W końcu magik postanawia go wziąć do kliniki weterynaryjnej taty Molly pod pozorem wyleczenia czkawki. Tam spotyka dziewczynkę i... o nie, co wydarzyło się później musicie sami przeczytać. A raczej Wasze dzieciaki, bo to przecież lektura dla nich ;)


Seria "Magic Molly" to dobre książki do samodzielnego czytania przez dziecko. Fabuła wciąga czytelnika już od pierwszej strony i do samego końca książki jest intrygująca. Jestem pewna, że przygody Molly zachwycą wiele dziewczynek w młodszym wieku szkolnym.

A już w marcu nakładem Wydawnictwa Znak ukażą się ostatnie dwa tomy serii- "Nieśmiały prosiaczek" oraz "Kaczka przynosząca szczęście". 

piątek, marca 01, 2013

"PORADNIK ŻYWIENIA DZIECKA W WIEKU OD 1.-3. ROKU ŻYCIA", praca zbiorowa, Zakład żywienia, Instytut Matki i Dziecka 2013

Według najnowszych badań przeprowadzonych w Polsce wynika, że 90% dzieci w wieku 18-36 miesięcy spożywa za dużo soli, a 80% za dużo cukru! Niestety wychodzi na to, że w rodzice mają za małą wiedzę, w jaki sposób karmić swoje pociechy. Czy naprawdę nie podawanie maluchom słodkości to pozbawianie ich dzieciństwa? Czy nie solenie dziecięcych potraw, sprawia że pozbawiamy najmłodszych smaku? Bzdura! A jednak bardzo często jestem oskarżana podobnymi stwierdzenia, bo moje dziecko nie zna cukru i soli. Niestety jestem uważana za surową matkę czy jakiegoś dziwoląga, dlatego wszyscy- młodzi czy starzy (nie licząc Męża, który jako jedyny podziela moje zdanie), przemycają i dokarmiają słodkościami Rysia! 

Nie wszyscy jesteśmy dietetykami, dlatego każdy, kto wychowuje małe dziecko powinien się zapoznać z zaleceniami dietetyków. Jakie są podstawy żywienia kilkulatków? Jakie produkty podawać? W jakich ilościach? Jak przygotowywać posiłki? Na te pytania plus garść przepisów kulinarnych znajdziecie w bezpłatnym "Poradniku żywienia dziecka w wieku od 1.-3. roku życia". Dostępny jest on w w wersji elektronicznej TUTAJ. Polecam i zachęcam do wdrożenia wskazówek specjalistów od żywienia najmłodszych.