wtorek, października 30, 2012

TEST SERUM CZEKOLADOWO- PAPAJOWE BINGO SPA

Otrzymałam kolejne 3 produkty do przetestowania od sklepu Bingo Spa oraz prośbę o szczerą opinię. Chcą szczerości (no ejże, u mnie zawsze jest szczerze!!!)? Ok, ale reklamacji nie uwzględniam...
Dziś o serum do ciała czekoladowo- papajowym.
Według producenta: Serum BingoSpa sprawi by pielęgnacja Twojej skóry stała się niezapomnianą chwilą, chwilą na którą z niecierpliwością czekasz, chwilą, którą pragniesz, by trwała bez końca... dzięki czekoladzie. Ziarno kakaowca - Theobroma cacao -z którego powstaje czekolada zawiera wiele cennych dla skóry substancji,posiada zdolność zmiękczania skóry. Poza tym wykazuje działanie odmładzające i odświeża skórę, skutecznie likwiduje suchości skóry. Antyoksydanty, czyli składniki spowalniające proces starzenia się skóry, znajdujące się w czekoladzie, zapobiegają rozwojowi wolnych rodników, które wpływają na utratę przez skórę kolagenu, elastyny i innych protein. Składniki czekoladowego serum BingoSpa drenują i pobudzają metabolizm komórkowy, regenerują i działają kojąco. Te wyjątkowe właściwości zawdzięczamy obecności w ziarnie kakaowym różnorodnych substancji, z których najważniejsze to:
  • psychoaktywne – ß-fenyloetyloamina, tryptofan, anandamid,
  • nawilżające i detoksykujące – kofeina i teobromina
  • antyoksydacyjne i ochronne w stosunku do komórek skóry – polifenole, głównie flawonoidy i kwasy fenolowych
Wyjątkowe, czekoladowo - papajowe serum BingoSpa do pielęgnacji ciała o aksamitnej konsystencji i kuszącym zapachu rozpieści Twoją skórę i zmysły. Waga 150g
Według mnie: przyznam się Wam, że nigdy jeszcze ani nie jadłam papai, ani nie wąchałam! Trudno mi więc stwierdzić, czy serum pachnie rzeczywiście jak egzotyczny owoc aniołów. Mnie zapach bardzo odpowiada, natomiast mojemu Mężowi nie przypadł do gustu. Ale to w końcu mój kosmetyk...
Zapach jest orzeźwiający, relaksujący i zdecydowanie poprawiający humor w jesienny dzień, lecz niestety krótkotrwały (lub nos szybko się do niego przyzwyczaja?). Konsystencja produktu jest dosyć gęsta, jednak łatwo się rozprowadza i szybko wchłania w skórę, nie jest tłusta, więc nie plami ubrań. Efekt, jaki daje czekoladowo-papajowe serum całkiem mnie zadowala- ciało jest wystarczająco nawilżone, miękkie, pachnące. Produkt ma właściwie tylko jedną wadę- producent ostrzega na opakowaniu, by nie stosować serum na podrażnioną lub skaleczoną skórę. Świetnie, że jest zamieszczone takie ważne ostrzeżenie, co świadczy o uczciwości producenta (brawo!), jednak oczekuję od produktu nawilżającego do ciała, by również łagodził delikatne podrażnienia (np. po depilacji lub inne).
Opakowanie jest praktyczne- ułatwia zastosowanie oraz sprawia, że nie pozostawimy w nim ani grama produktu.
Do upolowania tutaj.

niedziela, października 28, 2012

„FRANKLIN POMAGA POKONAĆ TREMĘ”, Wydawnictwo Debit 2012

Dziś znowu o Franklinie i jego kolejnej przygodzie. Tym razem o cudzie natury oraz tremie przed publicznym występem króliczka. Muszę przyznać, że ten mały żółwik, choć jest dzieckiem, jak nasze pociechy, to jest niezwykle mądry i dojrzały, jak na swój wiek ;) Tłumaczy rzeczywistość prawie jak rodzic ;)

Wszystkie książeczki o Franklinie Wydawnictwa Debit są jednakowo wydane. To znaczy mają ten sam format, miękką okładkę oraz strony, taką samą szatę graficzną, przybliżoną ilość stron oraz walory poznawcze i wychowawcze. Ilustracje są w nich duże, proste, mają charakter komputerowy (wyglądają wprost jak kadry z bajki), a tekst jest wyraźny, może więc go samodzielnie czytać mały uczeń.

Z serią „Franklin i przyjaciele” dziecko odkrywa ciekawość świata, poznaje rzeczywistość, przyswaja zasady kodeksu grzeczności oraz norm społecznych, uczy się rozpoznawać i nazywać emocje, a także przyswaja sobie wiele cennych wartości.

Każda książeczka opowiada innych historię, godną przeczytania :)

piątek, października 26, 2012

„FRANKLIN I SKACZĄCE BUTY”, Wydawnictwo Debit 2012

Czy Wasze dzieci marzą o skaczących butach? Pewnie tak, i to tak samo mocno, jak Franklin. Dzięki taki butom, można by zrezygnować z windy i od razu skakać do domu, na ostatnie piętro... Albo zrywać jabłka z samego szczytu drzewa... Albo bawić się razem z kangurami, jak równy z równym...

Chcę mieć skaczące buty! I Franklin także (a on jest dzieckiem, więc jemu bardziej przystoi nić mnie...). Żółwik ma bardzo mądrych rodziców. Dali mu oni szansę, na posiadanie niezwykłych butów- jeśli na nie zapracuje, zdobywając 4 naklejki w nagrodę (no proszę, nawet w bajkach, rodzice stosują metody behawioralne...)- rodzice kupią mu wymarzony sprzęt. Franklin bardzo się stara, więc udaje mu się spełnić swoje marzenie. Otrzymuje skaczące buty! Ale to nie koniec tej opowieści! Co działo się dalej? Skoczcie do księgarni i  przeczytajcie razem z dziećmi ;)

środa, października 24, 2012

„MÓJ STRASZNY BRAT”, W. Wodziczko, Wydawnictwo Debit 2011

Autor książeczki nie ściemnia- mieć starszego brata- szczególnie jeśli jest się dziewczynką- nie jest łatwo. Bo taki brat daje w kość- nie dosyć, że nie lubi się myć, nie dba o porządek, kocha robale, pająki i żaby, to jeszcze „głośno siorbie, kicha i czka, mówi, choć pełną buzię wciąż ma”! Och, nie lubi grzecznie się zachowywać, nie lubi... I jak z takim gościem wytrzymać?! Czy w ogóle fajnie jest mieć brata? Mimo tych wszystkich strasznych dźwięków, jakie wydaje oraz jego okropnych zachowań, brat jest silny, można na nim polegać i ma dobre serce.

Oryginalność tej książki stanowi moduł dźwiękowy- na co drugiej stronie mieści się oznaczone miejsce, które należy nacisnąć. Usłyszymy wtedy... odgłos bekania, puszczania bąka, kichania, dawania całusa oraz rechot żaby.

Musicie sami zdecydować, czy widzicie coś złego, w ukazaniu w taki sposób zachowania strasznego brata, czy potraktujecie to wydanie, jako zabawną opowieść. Na pewno książeczka jest kontrowersyjna- jedni będą nią zniesmaczeni, a inni się uśmieją. Może nawet znajdą się i tacy, którzy potraktują ją, jako świetny materiał edukacyjny do nauki dobrych manier...

poniedziałek, października 22, 2012

„FRANKLIN UCZY SIĘ WSPÓŁPRACY”, Wydawnictwo Debit 2012

Franklin to znana postać z serii telewizyjnych filmów animowanych „Franklin i przyjaciele”. Tym razem jego przygoda została opowiedziana w ilustrowanej książeczce.

Współpraca. To trudna nauka. Właściwie umiejętność tą zdobywamy całe życie. Bo nie chodzi w niej tylko o to, by przynosiła efekty, lecz przede wszystkim o to, by była partnerska, nikogo nie raniła, nie prowadziła do konfliktów. Uczyć się jej należy od najmłodszych lat- na podwórku, w szkole, w rodzinie, w tramwaju i wszędzie, gdzie popadnie. A książka może być początkiem tej nauki. Z pomocą, więc przybywa Franklin z przyjaciółmi.

Mały żółw oraz właśnie jego przyjaciel miś, wpadli na wspaniały pomysł- zorganizowanie wyścigów skrzynkowych wozików. Udało się im znaleźć sponsora nagród oraz chętnych uczestników. Hmm... niestety, jak to i w życiu bywa, podczas przygotowywania swojej zabawki wyścigowej, para przyjaciół poprztykała się :( Wspólny udział w zawodach był więc wątpliwy...
Czy żółwik i miś dogadali się w końcu? Na czym polegała lekcja współpracy oraz jak skończyła się ta historia? Zachęcam do lektury :)

piątek, października 19, 2012

ZUPA Z SOCZEWICY I SZPINAKU JAMIE OLIVER'A

Przepyszna zupa, która zachwyca małych i dużych.
To kolejny przepis z akcji kulinarnej Jamie Oliver pod nazwą „Podaj dalej”. Wciągnął się w nią cały świat. W tym i ja ;) O co chodzi? Przypomnę- kucharz chciałby, by ugotować coś według jego przepisu i nauczyć gotowania chociaż 4 osoby. Każda z nich, ma nauczyć kolejne 4 itd. Dzięki temu proste, smaczne i zdrowe jedzenie będzie umiało przyrządzić coraz więcej ludzi...

Składniki:
2 marchewki
2 łodygi selera naciowego (a ponieważ my nie lubimy tego warzywa, dodałam kawałek zwykłego selera i też zupa wyszła smakowita)
2 średnie cebule
2 ząbki czosnku
oliwa
kawałek świeżego imbiru wielkości kciuka (lub suszony, mielony)
ok. 30-40dag mięsistych pomidorów
30dag czerwonej soczewicy
30dag szpinaku
sól morska, pieprz czarny świeżo zmielony
jogurt naturalny oraz musztarda jako dodatki
2 kostki bulionowe jeśli nie możesz się bez nich obejść (nie stosuję!)

Przygotowanie:
Obierz marchewki i pokrój w grube plasterki. Pokrój selera w plasterki. Obierz i posiekaj grubo cebule. Obierz czosnek i pokrój w plasterki. Postaw duży rondel na średnim ogniu i wlej 2 łyżki oliwy. Dodaj wszystkie pokrojone i posiekane składniki i wymieszaj drewnianą łyżką. Gotuj ok. 10 minut pod uchyloną pokrywką, aż marchewki będą miękkie, ale nie stracą kształtu, a cebula uzyska delikatnie złocisty kolor. W tym czasie obierz i pokrój imbir w cienkie paski. Usuń ogonki i skórkę z pomidorów, pokrój je w dużą kostkę. Wrzuć kostki bulionowe do dzbanka i rozpuść je w 1,8l wrzącej wody (lub opcja bez kostek bulionowych, a z samą wodą). Dodaj wodę do warzyw w rondlu, dodaj też soczewicę, imbir i pomidory. Całość dobrze wymieszaj i zagotuj. Zmniejsz ogień do małego i gotuj 10 minut, albo do momentu, kiedy soczewica będzie miękka. Dodaj szpinak i gotuj jeszcze 30 sekund (szpinak gotuje się bardzo krótko!).
Przed podaniem przypraw solą i pieprzem, a następnie dodaj musztardę. I teraz można urozmaicać zupę według upodobań: można dodać starty ser żółty; można dodać jogurt naturalny; można zupę zmiksować na gładko lub nie. Wszystkie opcje są idealne!


wtorek, października 16, 2012

„BYŁ RAZ SOBIE KRASNOLUDEK”, A. Oppman, Wyd. Kefas 2010

Nie pamiętamy nic, co wydarzyło się przed 3-4 rokiem naszego życia... W takim razie bajkę pt. „Był raz sobie krasnoludek” musiano mi czytać właśnie w tym okresie, bo niestety bajki tej nie kojarzę z dzieciństwa! A to podobno niemożliwe, gdyż „wychowały się na niej pokolenia polskich dzieci”...

Teraz poznałam ją na nowo i czytam swojemu Synkowi:
Był raz sobie krasnoludek
taki mały jak szpileczka,
miał swój domek i ogródek
w głębi lasu, na listeczku”...

Bajeczka jest krótka, prosta, rymowana, uczy przede wszystkim, że dobro powraca, czyli wpływa na budowanie pozytywnych wartości. Wydana tym razem przez Wydawnictwo Kefas ma miękką oprawę, kolorowe, proste ilustracje i wyraźną czcionkę.

Warto zapoznać nasze dzieci z tym oto krasnoludkiem, a na pewno przyniesie to korzyści.

niedziela, października 14, 2012

„ZDROWA KUCHNIA DLA DZIECI”, A. Kłosińska, Oficyna Wydawnicza Vocatio 2012

Nadmiar białka wywołuje infekcje. Mięso i wędliny wpływają negatywnie na gospodarkę hormonalną. Cukier to droga do cukrzycy, otyłości, awitaminozy i innych chorób. To co podawać dzieciom, by rosły zdrowo i miały też przyjemność z jedzenia???

Zacząć należy oczywiście od samego początku, czyli już od pierwszych posiłków malucha- mleka matki. Karmienie piersią jest naturalne, a jednak często pojawiają się z tym problemy. Między innymi młoda mama zastanawia się, co jeść. Co jej wolno, a czego nie wyjaśnia Anna Kłosińska w książce „Zdrowa kuchnia dla dzieci”. Dalej prezentuje ona kalendarz rozszerzania diety niemowląt. Opisuje krótko, lecz rzeczowo z czego czerpać składniki odżywcze, czym karmić nasze pociechy, by były zdrowe. Odpowiada także na ważne pytania, między innymi: czy zmuszać dzieci do jedzenia mięsa? Czy muszą one pić mleko? Jak jeść warzywa? Dlaczego jabłko jest lepsze od banana? Czego unikać w diecie? A po tym ciekawym wstępie, czas na praktykę, czyli smaczne przepisy.

Książeczka nie jest obszerna, lecz na pewno jest konkretna. Zawiera podstawowe informacje o żywieniu dzieci, które powinien znać każdy rodzic. Nie ma tu zdjęć potraw, ani bogatej szaty graficznej, ale czy to ma jakieś znaczenie, kiedy szukamy wskazówek dotyczących zdrowych nawyków żywieniowych? Czasem trzeba wybrać- piękne wydanie, lecz bezwartościowa treść (lub plagiat, o czym było głośno kilka miesięcy temu...) lub prosty wygląd i całkiem mądra treść i na pewno wiele praktycznych pomysłów autorki.

czwartek, października 11, 2012

NAIWNOŚĆ MATKI...

Miałam nadzieję, że mój kochany Synuś będzie umiał jeść samodzielnie ot tak. Po prostu postawię przed nim talerz, a On chwyci sztućce i wciągnie wszystko z apetytem oraz pozostawi po sobie czyste naczynie.
Ba, czyste miejsce wokół siebie...
Taaaa....

No wiem, za dużo bym chciała.
Tak, zdaję sobie sprawę, że każdą umiejętność trzeba trenować. Że nie ma nic od razu.
Tak, wszystko to wiem! ...
Ale liczyłam, że Rysiak jest wyjątkowy i pod względem samodzielnego jedzenia...
A jest, jak każde małe dziecko, chcące si
ę usamodzielnić.
Mój Zosiek- samosiek...

Rysiak jak już ma jeść, to musi to robić samodzielnie. Czy to zupa, czy kaszka, czy drugie danie, kanapka, owoc, wszystko musi wpakować sobie do buźki sam.
Zachęcona Baby- led weaning cieszyłam się z  tego następującego faktu. Nie trwało to jednak długo... Odezwała się we mnie pedanteria...


Kaszka na włosach,
kanapka z serem przyklejona do spodni,
okruchy chrupka w pępku (jak się tam dostały?!),
zupa na brodzie...
Fotelik wysmarowany,  podłoga lepka, ściany ochlapane, ktokolwiek znajdzie się w pobliżu zostanie trafiony z łyżeczkowej procy...


Wybrałam się więc do sklepu w poszukiwaniu fartuszka, takiego najlepiej z kominiarką i skarpetami, by ochronić maksymalnie co się da...
I wiecie co?
Nie ma takich!!!!


Pozostaje mi więc pogodzenie się z chęcią samodzielnego jedzenia Młodego,
zakrywanie oczu podczas posiłków,
chociaż pewnie przydałaby się raczej praca nad sobą...


...Może jakoś uda się zrobić fotkę, byście wiedziały o czym mówię...

środa, października 10, 2012

TEST KREMOWEGO PŁYNU DO HIGIENY INTYMNEJ LACTIMA DUO LIRENE

Wg producenta: Kremowa emulsja do higieny intymnej to kosmetyk stworzony z myślą o codziennej pielęgnacji i higienie miejsc intymnych kobiet podatnych na podrażnienia i infekcje. Innowacyjne połączenie kwasu mlekowego i naturalnego prebiotyku łagodzi stany zapalne i zaczerwienienia oraz zapewnia odpowiednią ochronę przed podrażnieniami. Emulsja delikatnie myje i odświeża miejsca intymne, dbając jednocześnie o odpowiednią ochronę przeciwgrzybiczą i utrzymanie prawidłowego balansu pH.
Emulsja nie zawiera mydła, barwników, parabenów, tradycyjnego mydła dzięki czemu jest niezwykle łagodna i bezpieczna dla skóry.
Innowacyjne połączenie KWASU MLEKOWEGO i NATURALNEGO PREBIOTYKU:
• przywraca i utrzymuje fizjologiczne pH miejsc intymnych
• chroni przed podrażnieniami i zaczerwienieniem
• wzmacnia naturalną barierę ochronną
• łagodzi stany zapalne
• zapewnia poczucie komfortu przez cały dzień

Wg mnie: kosmetyk ten jest niezwykle delikatny, nie podrażnia, a wręcz łagodzi, dlatego nadaje się dla kobiet w ciąży, w czasie połogu, w czasie miesiączki oraz podczas każdego dnia. Ma subtelny zapach oraz kremową konsystencję. Jest wydajny, a opakowanie z pompką bardzo ułatwia zastosowanie. Lactima duo myje, odświeża i chroni, a do tego nie jest droga :) Polecam.

poniedziałek, października 08, 2012

„BOBAS LUBI WYBÓR”, G. Rapley, T. Murkett, Wyd. Mamania 2010

Czy można dać 6-miesięcznemu maleństwu wybór, co ma zjeść? Czy dobrym pomysłem jest postawienie przed nim talerzyka z kawałkami (tak, z kawałkami, a nie papką!) jedzenia? A dlaczego nie?!

Karmienie dziecka kawałkami „dorosłego” jedzenia, jest metodą starą jak świat, lecz trochę krytykowaną ze strachu przed zakrztuszeniem się i pewnie też odrzucaną z innych niewiadomych powodów. Gill Rapley i Tracey Murkett postanowiły ją odświeżyć oraz wypromować jako Baby-led Weaning (w skrócie BLW). I wcale nie udają, że same ją wymyśliły, lecz podkreślają, że jest to „naturalna metoda wprowadzania pokarmów” znana od wieków. BLW można już wprowadzać od 6.miesiąca życia dziecka- od razu, bez etapu, w którym podajemy papki. I pewnie teraz w Waszych głowach rodzi się mnóstwo pytań i wątpliwości- a czy to na pewno bezpieczne? a po co dawać tak małemu maluchowi stałe pokarmy? a skąd mam mieć pewność, czy nie jest na to za wcześnie? a czy jedzenie łyżeczką nie jest bardziej higieniczne? I tak dalej, i tak dalej..., pewnie każdy rodzic martwi się o coś innego... A autorki książki zapewniają, że BLW wyjdzie na zdrowie całej rodzinie!

Warto zastosować metodę „naturalnego wprowadzania pokarmów stałych” przede wszystkich dlatego, że:
  • dziecko uczy się jedzenia przy stole z całą rodziną oraz jedzenia tego, co pozostali domownicy,
  • maluch czuje, że ma wolność wyboru, nikt go nie zmusza, dzięki czemu uruchamia swoją naturalną ciekawość,
  • brzdąc uczy się nowych doznań dotykowych, poznając kolejne produkty; ćwiczy także motorykę ręki,by trafić do buzi,
  • niemowlę przeżuwając kawałki pokarmu, trenuje aparat mowy,
  • dziecko staje się szybciej samodzielne,
  • maluszek sam decyduje, kiedy zaprzestać karmienia go mlekiem matki bądź modyfikowanym w dużych ilościach,
  • i przede wszystkich, wszystko to odbywa się w zgodzie z naturą oraz całym poszanowaniem dla małego człowieka. W BLW nie ma miejsca na wpychanie dziecku łyżeczki na siłę lub zagadywanie go lecącym samolocikiem.

No i co Wy na to? Czy choć troszeczkę jesteście zaintrygowani baby- led weaning? Czy dacie swojemu bobasowi wybór? Zanim zdecydujecie, odsyłam Was do głębszego zapoznania się z metodą w książce pt. „Bobas lubi wybór” Wydawnictwa Mamania.

piątek, października 05, 2012

TEST PŁYNU DO MYCIA DREWNA SIDOLUX EXPERT

Dziś piątek, więc w większości domów jutro będzie sprzątanie po całym tygodniu. A ja mam dla Was opinię o produkcie, który przeznaczony jest właśnie do tego zadania...

Wg producenta: System Clean&Perfect – idealnie dobrane składniki i specjalnie opracowana formuła, gwarantują doskonałą czystość bez smug i zacieków
  • Zawiera naturalne woski – naturalne woski zabezpieczają drewno przed szkodliwym działaniem wody i tym samym zapewniają efekt hydrofobowości
  • Dodatek silikonu – związki silikonowe ułatwiają rozprowadzenie produktu na powierzchni
  • Idealna pienistość – starannie dobrane składniki zapewniają maksymalną skuteczność mycia
  • Przyjemny świeży zapach na długo utrzymuje się w pomieszczeniu.
Wg mnie: w pierwszym momencie zachwycił mnie zapach płynu- intensywny, z nutą pomarańczy. 2 nakrętki preparatu rozprowadza się w wodzie i nie pozostaje nam nic innego, tylko myć drewnianą podłogę. Osobiście nie lubię drewnianych podłóg, bo trudno się je czyści właśnie. Ale poczciwy Sidolux daje sobie radę i z takimi powierzchniami. Zmywa łatwo, nie pozostawiając smug, lecz czyste drewno. Ponadto je pielęgnuje i zabezpiecza przed wilgocią. Ale uwielbiam go przede wszystkim za ten zapach! Po kilku godzinach kładąc się z Synkiem na podłodze, nadal czujemy pomarańcze!!!
A dzisiaj wpadłam na jeszcze jeden pomysł zastosowania Siloduxu do mycia drewna. Przecież rozcieńczonym preparatem można przemywać również drewniane meble!

wtorek, października 02, 2012

„KUBUŚ PUCHATEK I PRZYJACIELE. POZNAJMY SIĘ”, Wyd. Egmont 2012

Już za kilka dni- 14 października, Kubuś Puchatek skończy … 86 lat! Niesamowite, że ciągle uwielbiają go najmłodsi i to niezmiennie od 1926 roku. A może i bardziej- za sprawą kolorowych i pięknych wydań książeczek, zabawnych seriali animowanych, coraz to wymyślnych gadżetów?

Zastanawiam się, czy w dzisiejszych czasach jest jeszcze możliwe wymyślenie przez pisarzy międzypokoleniowego bohatera? Czy za 100 lat, ktoś jeszcze będzie czytać i zachwycać się Harry Potterem? A pisarze XX wieku podarowali nam wiele mądrych i ponadczasowych postaci, między innymi Kubusia Puchatka, o którym dzisiaj piszę.

Czas przedstawić tego sympatycznego misia i jego przyjaciół kolejnego pokoleniu- pokoleniu mojego Synka. Na pierwsze spotkanie z Kubusiem wybrałam książeczkę „Kubuś i Przyjaciele. Poznajmy się”. Jest to wydanie idealne dla roczniaka, gdyż:
  • zawiera grube, tekturowe strony, które z łatwością można przewracać małymi rączkami,
  • zawiera proste ilustracje bohaterów, bez zbędnych udziwnień oraz rażącego tła,
  • na jednej stronie zamieszczono krótki tekst, a obok- na drugiej- odpowiednią ilustrację,
  • ilustracje podzielone są na 3 duże elementy- puzzle, które można wyciągać i układać!
  • o każdym bohaterze napisano zabawny i prosty wierszyk, którego można nauczyć się na pamięć ;) ,
Całość to piękna puzzlowa książeczka, która uczy i bawi malucha.
Teraz mam kolejny patent na spokojne zjedzenie kolacji przez mojego Rysia. Kubuś Puchatek ma na niego dobry wpływ- tak go zainteresuje, że Młody otwiera buzię ze zdziwienia, przełyka i znowu otwiera, a mama podstępnie pakuje Synkowi pożywną kaszkę …

poniedziałek, października 01, 2012

TEST GRY ONLINE „WYSPA JAKE'A”


Niedawno testowaliśmy z Rysiem nową zabawkę do kąpieli DISNEY FISHERPRICE- JAKE I PIRACI Z NIBYLANDII. Dziś napiszę Wam, jak jeszcze Wasze przedszkolaki mogą spędzić czas z niezwykłym piratem. Mało tego- będzie to przyjemność z pożytecznym, czyli zabawa połączona z nauką. 



Interaktywna gra „Wyspa Jake'a” to tak naprawdę 4 różne propozycje gier! „Ucieczka na deskorolce”, „Tortowa przygoda Haka”, „Bananowe szaleństwo”, „Dobrze się przyglądaj, piracie”. Każda z nich uczy najmłodszych oczywiście obsługi podstawowych klawiszy (to taka oczywista oczywistość), ale także poznawania kierunków, położenia w przestrzeni, nazw przedmiotów, ćwiczy spostrzegawczość, czy koordynację ręka-oko. Obawiasz się, że Twój maluch nie poradzi sobie z ewentualną przegraną? Nie martw się. Pirat Jake zadba o to, by nikomu nie było przykro. Gry bawią, śmieszą i zachęcają do ponownych prób.

Poza grami, platforma umożliwia mnóstwo innej zabawy, na miarę prawdziwego poszukiwacza przygód i skarbów. Po Wyspie Jake'a oprowadzi milusińskich sympatyczna pani lektor, a w tle usłyszeć można radosną muzykę.

Interaktywna gra „Wyspa Jake'a” w całości nawiązuje do serialu animowanego Disney Junior „Jake i Piraci z Nibylandii”. Serial „Jake i Piraci z Nibylandii” opowiada o przygodach trójki młodych piratów, próbujących przechytrzyć kapitana Haka i jego towarzysza Swądka. Iza, Fajtek oraz stojący na czele załogi młodych piratów Jake opuszczają kryjówkę na Wyspie Piratów i wraz z papugą o imieniu Czachuś wypływają statkiem Łajbkiem na poszukiwanie zaginionych skarbów. Kapitan Hak jest gotowy zrobić wszystko, aby zdobyć łup jako pierwszy. Dlatego Jake będzie potrzebował pomocy swoich przyjaciół, aby ich przechytrzyć i odszukać skarb.

Serial powstał w oparciu o program wczesnego nauczania , który sprzyja rozwijaniu umiejętności fizycznych, emocjonalnych i społecznych, a także samodzielnego myślenia i dokonywania madrych wyborów.
Kluczowym elementem serialu jest praca zespołowa. Jake i jego załoga wspierają się nawzajem, dając najmłodszym telewidzom wzór do naśladowania. W serialu „Jake i Piraci z Nibylandii” pojawiają się również łamigłówki matematyczne – mali widzowie mają okazję do liczenia, rozpoznawania wzorów, kształtów oraz definiowania wielkości czy odległości.
Dobra zabawa nie może się obyć bez odpowiedniej muzyki – w serialu jest to oryginalna „piracka muzyka rockowa” skomponowana przez zespół The Never Land Pirate Band.

Z okazji premiery 2. sezonu serialu „Jake i Piraci z Nibylandii” kanał Disney Junior przygotował
dla małych widzów niespodziankę. Już 23 listopada wyświetlony zostanie odcinek specjalny pod tytułem „Łajbek uratowany”. Premiera serialu 19 października, o godz. 7:20 tylko w Disney Junior.