czwartek, grudnia 13, 2012

„ZAKLINACZKA DZIECI. JAK ROZWIĄZYWAĆ PROBLEMY WYCHOWAWCZE”, T. Hogg, Wyd. Helion 2007

Wychowanie dziecka to filozofia. Każdy ma na ten temat swoje zdanie, swój system wartości i norm, mniej lub bardziej podobne do innych. Jak to z filozofią bywa, zmienia się ona wraz z biegiem życia, inną filozofię wyznajemy przy pierwszym dziecku, lecz przy drugim może już być nieco odmienna. Istnieją także różne nurty pedagogiczne, na przykład- co by Was tu nie zanudzać- koncepcja wychowania naturalnego, socjologizm, wychowanie przez pracę, przez kulturę, psychoanaliza, pragmatyzm, behawioryzm, esencjalizm, personalizm i mnóstwo innych. Tak naprawdę, tyle podejść do wychowania, ilu ludzi.

Poradniki dla rodziców opierają się również na określonym kierunku wychowania, jaki uznaje sam autor. Dlatego też niekoniecznie światowo uznany poradnik- hit, bestseller- będzie odpowiadał naszej filozofii wychowania. Dlaczego piszę o tym akurat teraz? Ponieważ jestem po lekturze takiej właśnie książki. Nie oceniam jej negatywnie, lecz nie wszystko w niej jest zgodne z moim podejściem do dzieci.

Tracy Hogg- autorka omawianego poradnika- jest pielęgniarką, nianią, ekspertką radiową i telewizyjną, mamą oraz babcią. Jej programy telewizyjne oraz poradniki znane są na całym świecie, a rady wcielane w życie w milionach rodzin. Mówią o niej „Zaklinaczka dzieci”. Ale przecież zaklinacze zajmują się przepędzaniem złych duchów. A czy niemowlęta mogą być przeklęte?!

Tracy Hogg większość swoich rozwiązań problemów wychowawczych opiera na autorskiej metodzie PROSTE. To „powtarzalne cykle złożone z poszczególnych elementów (…). Posiłek (…), ROzrywka (…), Sen (…), TEraz czas dla Ciebie.” PROSTE jest naprawdę proste i się sprawdza, co do tego nie mam wątpliwości. Zaklinaczka dzieci radzi jak poradzić sobie z trudnościami związanymi z jedzeniem, spaniem i oczywiście innym zachowaniem maluchów. Odpowiada na najczęstsze pytania rodziców. Przytacza liczne przykłady. Jest pewna siebie i wie, o czym pisze. Zgadzam się z nią w większości, np. by być rodzicem przytomnym, cierpliwym i konsekwentnym, by unikać przypadkowego rodzicielstwa, by uczyć od maleńkości rozumienia i wyrażania emocji, by mówić językiem naszych pociech, by tłumaczyć im rzeczywistość, by pomagać w byciu samodzielnym. Właśnie, samodzielność. T. Hogg z nauką samodzielności niemowląt, moim skromnym zdaniem przesadza. Według niej już noworodki powinny spać samodzielnie, w swoim łóżeczku, a najlepiej w swoim pokoju. Pić z piersi nie dłużej niż 30 minut, po 3. dobie należy karmić według harmonogramu. A trening czystości zaczynać już od 9 miesięcy, nie później niż przed ukończeniem pierwszego roku życia i najlepiej zacząć od razu siadać na sedes z nakładką. Zaklinaczka dzieci nie narzuca oczywiście swoich metod, opisuje ich wdrażanie na każdym etapie rozwoju od pierwszego dnia życia do 3 roku. Mimo wszystko, są one dalekie od moich osobistych metod, choć przyznaję, że wiele z nich jest niedoskonałych. Zdaję sobie też sprawę, że strategie znanej ekspertki od wychowania działają i są rzeczywiście pomocne wielu rodzicom. Dlatego nie krytykuję, wyrażam swoją opinię, a wybór pozostawiam jak zawsze Wam. Przeczytajcie i oceńcie sami.

4 komentarze:

  1. Nie czytałam, ale znam "Język niemowląt", i tam mam podobne odczucia do Twoich. Moim zdaniem każdy rodzic wybiera, co jest dla niego ważne, jaka "metoda", sposób postępowania jest dla niego i jego dziecka najlepszy.
    Też czasem myślę, że moje metody są "niedoskonałe". Ale teraz czytając to u Ciebie pomyślałam, że kto ma prawo ocfeniać "doskonałość" mojej metody? Owszem, może coś mnie męczy, może coś chcę zmienić, a jest mi trudno, może autorki poradników by się oburzały. Ale to jestem właśnie żywa ja w interakcji z moim żywym dzieckiem. Nigdy doskonała, zawsze wystarczająco dobra ;)
    Postaram się o tym pamiętać, gdy znów pod wpływem jakichś zaklinaczek znających rady na wszystko dopadnie mnie mały kryzys ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Znam Tracy, gdybym nie przeczytała w ciąży "Języka niemowląt", jestem pewna, że popełniłabym więcej błędów niż po lekturze. Jestem tą książką oczarowana, bo po moich doświadczeniach widzę, jak bardzo działają jej metody. Ona sama o sobie pisze, że to są tylko propozycje i to od nas zależy, co wdrożymy we własne życie, a czego nie. Dzięki tej książce moje dziecko od urodzenia śpi w swoim łóżeczku, zasypia od zawsze samo i to o normalnej godzinie. Wiem, że dzieci są różne, jedne potrzebują więcej snu inne mniej ... mi się poszczęściło ;) Nauczyłam się słuchać płaczów mojego Synka jak był maleńki. Wiedziałam z jakich powodów płacze, to też wiele mi ułatwiło. Wybierałam sobie z jej książek to, na czym mi - matce, zależało najbardziej. Spełniłam swoje założenie niektórych jej propozycji i poczułam się dzięki temu szczęśliwszą i mądrzejszą mamą. :)
    Polecam, z pewnością COŚ można wybrać ze wszystkich metod Tracy i pomóc sobie w tych trudnych czasem chwilach macierzyństwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie czytałam Tracy, ale zgadzam się, że noworodki mogą spać same w łóżeczkach. Sama tak moje dzieci wychowywałam. Karmienie nie trwało dłużej niż 20 min. Jak się dziecko najadło odkładałam do łóżeczka. Nie sadze, żeby była to przesada. Po prostu każdy ma inna metodę ale w żadnym wypadku nie można mówić ze ta jest lepsza a inna gorsza. Bo każda mama ma określony czas jaki może poświęcić - jedne mają mniej inne więcej.

    OdpowiedzUsuń
  4. A dlaczego noworodki nie mogą spać w swoim łóżeczku, w swoim pokoju?? Ja zamierzam tak zrobić i to nie za sprawą rad autorki książki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię :) Twoje zdanie na ten temat jest dla mnie niezwykle ważne.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...