wtorek, lutego 12, 2013

"SUBTELNA REWOLUCJA. WYKORZYSTAJ POTENCJAŁ MALUCHA OD PIERWSZEGO DNIA ŻYCIA", G. Doman, J. Doman, Wyd. Helion 2013

To już trzecia książka z serii "Subtelna rewolucja" Glenna Domana. Dobrze, że zostawiłam ją sobie na koniec, gdyż nie wiem, czy podeszłabym do czytania innych części z takim samym entuzjazmem jak wcześniej. Tym razem Doman wywołuje kontrowersje. Dotyczące one pewnych obszarów stymulacji sensorycznej. Mimo wszystko, przedstawia też warte zastosowania metody rozwijania potencjału dziecka, i całe szczęście tych pozytywnych propozycji autora jest więcej. Zdaję też sobie sprawę, że co mnie bulwersuje, innym może całkowicie odpowiadać. I odwrotnie. Musicie odnieść się do swojego rozsądku, poglądów i systemu wartości.

Zdaniem Domana często aranżujemy środowisko dziecka w taki sposób, że przeszkadzamy mu w naturalnym rozwoju. Nieświadomie nie zaspokajamy jego rzeczywistych potrzeb, lecz swoje. Dalej, autor neguje pojęcie "gotowości" do opanowania konkretnej umiejętności. Inaczej określane to jest jako zegar, który wskazuje, że np. w wieku 6 miesięcy niemowlę powinno siadać, a w wieku 6 lat dziecko dojrzewa do nauki czytania. Tymczasem według Domana to nonsens. "Mózg rozwija się, kiedy jest używany", a nie wtedy, kiedy przyjdzie odpowiedni moment! Weźmy jednak pod uwagę, że musimy odnieść się do pewnej normy, która da nam wyznacznik prawidłowości i odchyleń od niej.

W książce znajdziemy szczegóły, jak samodzielnie dokonać oceny stanu noworodka, która jest niesamowicie istotną diagnozą, od której musimy zacząć przed przystąpieniem do jakiejkolwiek stymulacji. Badanie to powinno być dokonane w pierwszej dobie życia dziecka przez neonatologa i mam nadzieję, że tak jest w każdym przypadku. Jednak zawsze możemy- dla pewności- wykonać je sami, nie wyrządzając krzywdy malcowi. Diagnoza pozwoli nam opracować oraz realizować Program sensoryczny dla noworodka. 

W programie ćwiczeń stymulujących- i tu przechodzimy do mniej lub bardziej kontrowersyjnych metod- znajdziemy między innymi włączanie i wyłączanie światła w pomieszczeniu, w którym znajduje się osesek (dla stymulacji wzroku), zachęcanie do pełzania od pierwszych dni życia, a z czasem rozszerzania zestawu ćwiczeń (dzięki temu dziecko może dojść do takiej wprawy, że w wieku 12 tygodni zaczyna raczkować!), ćwiczenia artykułowania konkretnych dźwięków, zabawy na podłodze, korzystanie z kart z konturami rozwijającymi inteligencję, przygotowanie elementów  kontrastowych w otoczeniu dziecka, nauka czytania, rozwijanie umiejętności chwytu i wiele innych. Co mnie zszokowało, to ćwiczenia rozwijające zmysł równowagi, które wyglądają na prezentowanych zdjęciach przerażająco, a opisy potwierdzają niebezpieczeństwo metody. Np. obroty w płaszczyźnie poziomej (mama trzyma malca za jedną nogę i jedną rękę, kręcąc się wokół osi!), kołysanie ruchem wahadłowym, trzymając bąbla za kostki nóg (czyli głową w dół!), kołysanie w górę i w dół, na boki (mama trzyma dziecko za nadgarstki, tata za kostki u nóg i kołyszą niemowlę)... W życiu nie odważyłabym się wykonywać podobnych ćwiczeń z moim maluszkiem, ale gdyby miał poważne problemy zdrowotne i to byłaby pewna metoda rehabilitacji pewnie próbowałabym wszystkiego, byle tylko coś zadziałało. Wybór należy do rodziców i zapewne zależy od pewnych sytuacji, np. stanu zdrowia noworodka i rokowań na przyszłość.

Mimo moich kilku zastrzeżeń, i tak uważam, że książkę warto kupić. Znajduje się w niej wiele cennych wskazówek, które warto wprowadzić w codzienność już od pierwszych dni życia. A to, co bulwersuje, możemy ominąć, lub potraktować jako ciekawostkę, że tak też można ćwiczyć z oseskiem.


Do kupienia w Septem.pl

1 komentarz:

  1. To jedyna z serii, której nie kupiłam. Trochę mnie zaintrygowałaś. Gdy czytałam o Domanie właśnie takie elementy były krytykowane - ponieważ w Czytaniu czy Liczeniu nic nie zugerowało takich metod już nie byłam pewna, czy krytyka, którą przeczytałam na 100% odnosi się do Domana, ale widzę, że tak.
    Ja jednak wierzę w "gotowość" - nie w sensie, że coś się dzieje, gdy dziecko ma 6 miesięcy, a coś innego musi robić gdy ma 9, ale wierzę, że jest jakiś w miarę standardowy program rozwoju mózgu. Każde dziecko osiąga poszczególne kroki milowe w swoim czasie, ale nie sądzę by wartobyło próbować coś przyspieszyć przez karkołomne ćwiczenia. Co z tego, że dziecko będzie pełzać w wieku 12 tygodni, jeśli jeszcze nie jest gotowe na przetwarzanie takiej ilości bodźców, którymi będzie bombardowane przemieszczając się? Wierzę w teorię trójkąta umiejętności - trzeba obserwować na co dziecko ma ochotę i jaki obszar warto stymulować, ale nie powinno się nic robić na siłę. A na pewno nie kręcąc szaleńcze piruety z dzieckiem.
    W każdym razie teraz mam ochotę sama przeczytać tę książkę by samodzielnie ocenić jakiego typu to są dziwactwa

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię :) Twoje zdanie na ten temat jest dla mnie niezwykle ważne.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...