niedziela, kwietnia 26, 2026

"POLA MAKOWE" Nikki Erlick, tłum. A. Halik, Wydawnictwo Znak 2026

 


Pola Makowe to nowatorska klinika leczenia snem dla osób w żałobie. Eksperyment to czy wybawienie? 

 Ambitna Ellis odkąd pamięta chciała osiągnąć coś wielkiego. Interesowała się neurobiologią, jak i biznesem i zarządzaniem, ale wcale nie nastawiała się na pogoń za pieniędzmi. Była niezwykle inteligentna i nie bała się ciężkiej pracy. Po studiach zajęła się innowacjami w medycynie i właśnie wtedy opracowując uzdrawiający środek przeciwbólowy, odkryła terapię snem. Jej dalszy rozwój wcale nie był prosty, lecz doprowadził ją do otwarcia niezależnej kliniki leczenia Pola Makowe. Dzięki zdobytym grantom, a także licznym darczyńcom, którzy wierzyli w moc terapii, pacjenci z całego świata mogli poddać się terapii zupełnie bezpłatnie. Ta innowacyjna metoda leczenia nie była jednak adresowana do wszystkich, a jedynie do osób zmagających się z żałobą. 

I właśnie w to miejsce udali się główni bohaterowie tej powieści. Ava miała nadzieję na spotkanie w Polach Makowych swojej siostry. Sasha nie rozumiała z kolei, dlaczego jej wiosek  o przyjęcie do kliniki został odrzucony, więc postanowiła udać się do niej bez kolejki. Ray natomiast nie mógł pogodzić się ze śmiercią brata. Żadna z tych osób wcześniej się nie znała, lecz los połączył ich ze sobą.

"Pola Makowe" to lekka, nieprzytłaczająca powieść o skomplikowanym procesie żałoby. Jeżeli właśnie się z nią zmagasz, poczujesz się, jakby ktoś właśnie podał Ci rękę. Jakby ktoś w końcu Cię zrozumiał co przeżywasz. Lektura uzmysłowi Ci że nie jesteś odosobniony w swoich odczuciach. 

Jeżeli jednak nie doświadczasz właśnie procesu radzenia sobie ze stratą, ta lektura przybliży Cię do zrozumienia wewnętrznych przeżyć kogoś, kto musi sobie radzić z życiem dalej, w poczuciu opuszczenia, niesprawiedliwości, tęsknoty, ogromnego bólu. Pokaże różne oblicza straty, różne sposoby radzenia sobie z nią, wachlarz emocji.

Istnienie w rzeczywistości takiej kliniki leczenia czy to żałoby, czy traumy, czy innych wielkich i trudnych przeżyć metodą snu, byłoby kuszące dla wielu osób. Tak po prostu zasnąć, przespać najgorszy czas i obudzić się z pewną lekkością, siłą, by zmierzyć się z życiem na nowo. Albo połknąć magiczną tabletkę, która pozwoli nam nie czuć cierpienia... 

Dlatego pewnie niektórzy próbują znieczulić się alkoholem, innymi substancjami psychoaktywnymi, pracą, seksem, jedzeniem- czym się da. Ale chyba jeszcze nikomu nie udało się przebrnąć przez stratę tak "na szybko", bez szkody dla siebie lub innych. Bo nie da się nie cierpieć. Nie da się zapomnieć. Trzeba przejść przez żałobę bez uciekania przed nią, przed sobą, przed światem. Trzeba dać sobie czas. Dużo czasu. 

"Żałoba nigdy się nie skończy. Tak będzie już do końca twojego życia. Nigdy nie przebolejesz tego, co się wydarzyło, ale z czasem... nauczysz się żyć z bólem. Z czasem na nowo odkryjesz, kim jesteś. Bo jedno jest pewne: nie będziesz już tą samą osobą co wcześniej. Może jednak ten czas po nie musi być jednoznacznie negatywny."

 Książki także mogą być wsparciem w różnych momentach naszego życia. A "Pola Makowe" choć być może chwilami wydawały mi się "przegadane", niektóre fragmenty zbędne, mimo tego była to lektura warta przeczytania i przeżycia. 

 

💖

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Znak,
nie miało to jednak wpływu na moją opinię o książce.

Dziękuję za przekazanie egzemplarza recenzenckiego!

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdą opinię :) Twoje zdanie na ten temat jest dla mnie niezwykle ważne.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...