wtorek, listopada 15, 2011

TEST HERBATEK LAKTACYJNYCH


HERBATKA HIPP NATURAL DLA KOBIET KARMIĄCYCH



Wg producenta: Herbatka dla kobiet karmiących jest smacznym napojem instant wzbogaconym w łagodne wyciągi z ziół, wspomagających laktację - kopru włoskiego, anyżu i kminku. Zioła te znane są z właściwości wspierających proces tworzenia się kobiecego mleka. Herbatka pomaga pokryć znacznie zwiększone podczas karmienia piersią zapotrzebowanie na płyny.
Składniki: glukoza, maltodekstryna, wyciągi z ziół 4% (melisa, pokrzywa, kminek, anyż, koper włoski, rutwica lekarska).

Wg mnie: w smaku jest okropna- oprócz słodyczy nic nie czuć. Z każdym łykiem przypominam sobie o teście z glukozą podczas ciąży, brrr.... Jeśli któreś z Was glukoza smakuje, to polecam i tę herbatkę. Zastanawiam się skąd ten Natural w nazwie? W składzie ma tylko 4% ziół! Można by się nawet poświęcić, gdyby herbatka była skuteczna. Ale niestety nie zauważyłam, by pomagała. Poza tym jej cena jest dość wysoka.

HERBATKA Z KOPRU WŁOSKIEGO HERBAPOL



Wg producenta: herbatka ekspresowa. Więcej informacji brak.

Wg mnie: mile mnie zaskoczyła. Nie jest rewelacyjna w smaku, jak to naturalne zioła, ale można się przyzwyczaić. Najważniejsze, że nie zawiera grama cukru i w swoim składzie zawiera wyłącznie koper włoski. Jest skuteczna w pobudzaniu laktacji już po jednej filiżance. Kiedy Mały ma napady głodu i co 1,5-2 godziny woła „LEEEEEEEEEE”, czyli mLEEEEEko, ratuje mnie tylko ta herbatka! Szczerze polecam!!! Przypomnę jeszcze, że koper włoski jest doskonały także na kolki niemowląt. Można podawać dziecku słabą herbatkę, ale podobno też pomaga, gdy pije ją mama karmiąca piersią.
Herbata kosztuje jakieś 3zł za 20 torebek.

poniedziałek, listopada 14, 2011

"MIŚ BODO I STRAŻACY", „MIŚ BODO W PRZEDSZKOLU”, P. Zarawska, Wydawnictwo Debit, Bielsko- Biała


Obie książeczki adresowane są do dzieci 2+. Każda kartka jest tekturowa, dzięki czemu przewracanie stron małymi paluszkami nie jest trudne. Poza tym każda z nich jest atrakcyjnie wycięta pod jakiś element ze strony. Wzrok maluszka przyciągają też kolorowe ilustracje, na których dużo się dzieje.


Tytuł „MIŚ BODO I STRAŻACY” opowiada o uroczystościach stulecia straży pożarnej w Niedźwiadkowie. Z tej okazji strażacy przygotowali dużo atrakcji dla mieszkańców. Miś Bodo jest zachwycony. W pewnym momencie rozlega się alarm pożarowy. W Niedźwiadkowie wybuchł pożar, więc zabawy zostają przerwane, by gasić ogień. Miś Bodo może teraz podejrzeć strażaków w akcji.

Książeczka oprócz tego, że opowiada ciekawą historię ma również walory edukacyjne, gdyż uczy małego czytelnika nazw podstawowego sprzętu strażackiego. Dziecko może ćwiczyć spostrzegawczość, odszukując podane przedmioty na ilustracjach.


MIŚ BODO W PRZEDSZKOLU”

Tym razem miś Bodo odwiedza przedszkole. Opowiada czytelnikowi jak wygląda dzień w tym ciekawym miejscu. Po co tam chodzić, w co można się bawić, co robić, gdy pojawi się problem, kiedy wraca się do domu- tych i wielu innych cennych informacji dziecko dowie się od misia Bodo.

Z książeczką warto zapoznać malucha na krótko przed jego pójściem do przedszkola, by już zaczął się do niego przygotowywać.

niedziela, listopada 13, 2011

TEST BALSAMU I PEELINGU LIRENE INTENSYWNA REGENERACJA


Peeling i balsam to niezbędne kosmetyki każdej z nas. Ostatnio przetestowałam te z nowej linii Lirene:

LIRENE INTENSYWNA REGENERACJA- PEELING DO CIAŁA DO SKÓRY SUCHEJ I SZORSTKIEJ


Wg producenta: przeznaczony jest dla skóry suchej i szorstkiej, która potrzebuje pobudzenia i regeneracji. Peeling aktywnie myje i oczyszcza skórę, a także odżywia przywracając jej naturalną nutri- równowagę. Grube ziarna peelingu skutecznie, ale delikatnie złuszczają obumarłe komórki naskórka. Już po pierwszym użyciu skóra staje się aksamitnie gładka i miękka. Peeling zapewnia odświeżenie skóry i poprawia jej koloryt. Mikrocząsteczki składników aktywnych odbudowują uszkodzone włókna kolagenowe i stymulują ich dalszą produkcję. Zawiera olej brzoskwiniowy.
W zależności od potrzeb stosować codziennie lub 1-3 razy w tygodniu.

Wg mnie: mimo że jest gruboziarnisty, nie podrażnia skóry, nie szczypie, co odczuwałam zwykle podczas peelingu innych firm. Peeling trochę trudniej się spłukuje niż zwykły żel pod prysznic. Po kąpieli skóra jest subtelnie wygładzona i ładnie pachnie.

LIRENE INTENSYWNA REGENERACJA- BALSAM DO SKÓRY SUCHEJ I SZORSTKIEJ

Wg producenta: Skutecznie regeneruje i odżywia skórę dzięki specjalistycznej formule lipidowej. Składniki formuły skutecznie pielęgnują skórę zapewniając jej korzyści niezbędne dla 100% regeneracji. Formuła lipidowa z olejem brzoskwiniowym odbudowuje i wzmacnia naturalny płaszcz lipidowy skóry. Wosk z oliwek w połączeniu z alantoiną uzupełnia niedobory substancji odżywczych niwelując uczucie napięcia i szorstkości. Glucam wiąże i trwale utrzymuje wodę w naskórku przywracając jędrność i elastyczność. Gliceryna przywraca skórze miękkość, usuwając mikropęknięcia i zgrubienia.

Wg mnie: moją uwagę przyciąga duże (400ml) opakowanie. Mam pewność, że balsamu starczy na długo. Specjalne wycięcie u góry opakowania sprawia, że łatwo i praktycznie jednym palcem się otwiera. Balsam przyjemnie pachnie, jego konsystencja nie jest za gęsta, ale też nie jest rzadka. Szybko się wchłania. Skóra nim posmarowana jest gładka i miękka. Kosmetyk ten jest uzupełnieniem peelingu i warto go stosować po każdej kąpieli.

Podsumowanie serii: jesienią i zimą skóra wymaga regeneracji. Sięgając po te 2 produkty Lirene uzyskałam dobry efekt, nie wydając przy tym zbyt wielu pieniędzy.

środa, listopada 09, 2011

„CHWAŁA MOJEGO OJCA. ZAMEK MOJEJ MATKI”, M. Pagnol, Wyd. Esprit, Kraków 2010


Kto lubi „Mikołajka”, będzie się też dobrze bawił czytając i tę książkę.

Jest to powieść autobiograficzna Marcela Pagnol- francuskiego pisarza i reżysera filmowego, zmarłego w 1974 roku. W zabawny sposób opisuje on czasy swojego dzieciństwa spędzone w Prowansji.

Ojciec chłopca znosił do domu różne antyki, ale też i bezużyteczne sprzęty domowe, które zamieniał na coś użytecznego. Matka natomiast uważała je za śmieci, co rodziło między nimi pewne nieporozumienia. Zresztą powodów do sporów między małżonkami było wiele, jak to w życiu bywa. Autor przedstawił je w dowcipny sposób do tego stopnia, że w pewnych momentach stają się karykaturą związku.

Ciotka Róża natomiast zakochuje się i w końcu wychodzi za mąż za bogacza Tomasza, który każe do siebie mówić „wuj Juliusz”. Marcelowi i jego bratu- Pawłowi rodzi się siostrzyczka. Marcel wierzy, że poród odbywa się przez pępek, a Paweł jest przerażony, gdy widzi siostrę przy piersi mamy. Myśli wówczas, że niemowlę pożera matkę...

Niezapomniane przygody oraz codzienne zdarzenia całej rodziny Pagnol opisuje oczami dziecka, którym niegdyś był. Jego dziecięce myślenie szybko wprawi czytelnika w dobry humor. Czyż nie jest zabawne czytać: „(...) ponieważ dzieci przychodzą zbyt późno, żeby edukować swoich rodziców, muszą szanować ich nieuleczalne dziwactwa i nie powinny nigdy ich zasmucać”? No ja zwijałam się ze śmiechu! I to prawie na każdej kolejnej stronie.

wtorek, listopada 08, 2011

SEZAMOWE NALEŚNIKI Z MIODEM

Gdy zwykłe naleśniki już się znudzą, proponuję wypróbować te!

Składniki:
1,5 szklanki mąki
1/3 szklanki sezamu
1 jajko
1 szklanka mleka
3/4 szklanki wody
sól
łyżka oleju

Przygotowanie:
Na suchej patelni lekko zrumień sezam. W osobnych naczyniu połącz na gładką masę mąkę z jajkiem, mlekiem i wodą. Dodaj prażony sezam, szczyptę soli i łyżkę oleju. Smaż naleśniki- możesz to zrobić na suchej patelni z teflonem. Następnie podawaj z miodem lub według uznania.

poniedziałek, listopada 07, 2011

„SYNUŚ. INSTRUKCJA OBSŁUGI DLA RODZICÓW”, T. Foy DiGeronimo, Wyd. Helion, Gliwice 2009

Kiedy Rysio miał kilka dni, tygodni, bardzo często brałam go na ręce, przytulałam, całowałam, zdarzało się, że zasypiał w naszym małżeńskim łóżku. Duże grono starszego ode mnie pokolenia krytykowało mnie, że rozpieszczam dziecko, że Mały nauczy się mną manipulować i za chwilę będzie robił „sceny” wymuszenia mojej uwagi np. na środku chodnika. Słuchałam tej krytyki i zastanawiałam się czy rzeczywiście robię błąd. Czułam jednak, że Rysiu tego właśnie potrzebuje. Do dzisiaj postępuję tak jak wcześniej, lecz mam w nosie uwagi innych.

W poradniku „Synuś. Instrukcja obsługi dla rodziców” po raz pierwszy przeczytałam, że chłopcy potrzebują więcej uwagi, czułości i miłości rodziców niż dziewczynki! Mówiła mi o tym kiedyś koleżanka. Jej słowa wtedy bardzo mi pomogły przetrwać krytykę mojego zachowania przez pozostałe osoby. Gdybym wiedziała o tym wcześniej, zaoszczędziłabym sporo nerwów.
Dalej, autorka książki tłumaczy, że niemowlęta nie potrafią manipulować swoimi rodzicami! One potrzebują przytulenia i innych form bliskości, gdyż tylko wtedy czują się bezpieczne i kochane. Banalne stwierdzenie, prawda? A jednak jest mnóstwo ludzi, którzy myślą inaczej i podają w wątpliwość sens częstej bliskości mamy i maleństwa.

Przeczytacie też, że maluch jest w stanie przespać całą noc dopiero, gdy jego waga osiągnie 5,5 kg.! A co to znaczy- „całą noc”? O tym też poinformuje autorka. Pisze ona o wielu aspektach wychowania i pielęgnacji małego mężczyzny: jakie imię wybrać (opisano nawet tradycje nadawania imion w różnych kręgach kulturowych), jak karmić, usypiać, utrzymywać higienę. Znajdziemy też parę słów o rozwoju w poszczególnych miesiącach aż do osiągnięcia przez niego 1,5 roku oraz wiele przydatnych rad. 

Poradnik można kupić między innymi w księgarni internetowej Septem.  

sobota, listopada 05, 2011

TEST PIELUSZEK JEDNORAZOWYCH CZ. 2

Jakiś czas temu testowaliśmy z Rysiem pieluszki jednorazowe w rozmiarze 1. Dziś dodaję kolejne opinie:

TEST PIELUSZEK HAPPY (rozm. 2)


Wg Rysia i mnie: zaskoczona jestem ich wielkością- są duże i grube, zupełnie niepotrzebnie. Są też dosyć sztywne, co jest ich kolejnym minusem. Rzep jest natomiast wystarczająco mocny. Stan mają wysoki, tzn. kończą się ponad pępkiem. Gumki po bokach są luźne, dlatego miałam obawy, czy nie będzie nimi wypływać zawartość pieluszki, lecz nic takiego się nie zdarzyło. Ogółem- nie przesiąkają. Zaletą też jest ich cena.

TEST PIELUSZEK HUGGIES (rozm. 3)


Wg Rysia i mnie: po przygodach z Huggies'ami newborn byłam wściekła, że tak się pospieszyliśmy i jeszcze przed porodem kupiliśmy w promocji mega paczkę w rozmiarze 3. Całe szczęście bardzo pozytywnie jesteśmy zaskoczeni. To dziwne, ale są one zupełnie! Kończą się wysoko nad pępkiem, a na pleckach mają gumkę, która powoduje, że nic z niej nie wypłynie. Są dopasowane do pupy, więc leżą idealnie. Mięciutkie wnętrze nie podrażnia skóry. I bardzo ważne- nie przeciekają! Jedyną wadą jest znowu słaby rzep.

piątek, listopada 04, 2011

„CAŁUSKI I BUZIACZKI”, „KOCHANA MAMUSIA”, „KOCHAM CIĘ”, A. Frączek, Wydawnictwo Debit

 
CAŁUSKI I BUZIACZKI” to zabawny i uroczy wiersz o buziakach właśnie. W pewnym okresie dziecka jest to forma nie tylko wyrażania uczuć, ale też i zabawy. Maluch buziakami obdarza członków rodziny, pupila, maskotki, lalki i kolegów.

Misiu...? Misiu, nie uciekaj!
Daj mi buzi! No...? Nie zwlekaj!”

Szkoda, że nasz brząc tak szybko wyrasta z dawania mamie buziaka... Gdy chodzi się już do szkoły całowanie rodziców jest obciachem... (ale o tym w książeczce całe szczęście ani słowa!).


KOCHANA MAMUSIA” to druga książeczka z tej serii co powyżej. Dowcipnym wierszem wyrażona jest tu cała miłość do mamy.

Kiedy mama mnie przytula,
choćby wicher wkoło hulał,
u nas robi się cieplutko...
jak ja lubię być z mamusią!”

Autorka pięknie przedstawia małemu czytelnikowi, że każda mamusia jest wyjątkowa i ważna, nawet gdy się czasem złości...


Kochać można mamę, tatę, rodzeństwo, dziadków, lalkę, swojego zwierzaka, a nawet koleżankę! Książeczka pt. „KOCHAM CIĘ” opowiada o uczuciu miłości. Przedstawia, że do każdej z osób uczucie to może być inne, choć równie istotne i piękne.

Wszystkie powyżej proponowane książeczki są pięknie wydane przez uwielbiane przeze mnie Wydawnictwo Debit. Każda z nich jest oprawiona w twardą okładkę. Ilustracje są duże, kolorowe i przedstawiają to co istotne, bez zbędnych elementów, które tak często psują przyjemność oglądania.

niedziela, października 30, 2011

JABŁECZNIK Z SYROPEM KLONOWYM

W naszej spiżarni od dawna stał syrop klonowy. Do naleśników nam nie smakował, więc stał i stał. Za każdym razem, gdy na niego spojrzałam myślałam sobie: „trzeba coś z nim zrobić”. I wreszcie na kanale Kuchnia TV natknęłam się na ten przepis! Przekonajcie się sami, jak dobrze smakuje z jabłkami, cynamonem i kruchym ciastem.
Przepis na tortownicę.

Składniki:
Ciasto:
2 szklanki mąki pszennej
200g margaryny do pieczenia
2 łyżki płatków owsianych
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki soli
2 łyżki jogurtu greckiego/ bałkańskiego/ kwaśnej śmietany (do wyboru)
2 łyżki syropu klonowego

Nadzienie:
5 twardych jabłek
4 łyżki syropu klonowego
1 łyżeczka cynamonu
wiórki zimnego masła
1 jajko roztrzepane z łyżką zimnej wody

Przygotowanie:
W misce wymieszaj mąkę, płatki owsiane, proszek i sól. Następnie dodaj syrop klonowy i jogurt/ śmietanę. Wyrabiaj ciasto tak długo, aż będzie jednolite. Teraz włóż je do lodówki na 15 minut. W tym czasie przygotuj nadzienie. Obierz jabłka ze skórki i gniazda nasiennego, pokrój na plasterki. Wrzuć je do miski, polej syropem klonowym, posyp cynamonem i wymieszaj.
Po wyjęciu ciasta z lodówki, na oprószonym mąką blacie, rozwałkuj je dość na ok. 0,5 mm. Ciasto powinno być dużo większe niż średnica tortownicy, gdyż będziesz nim obklejać również boki i wierzch. Delikatnie przełóż ciasto do foremki. Wyłóż na nie jabłka, wylej na to pozostały w misce sok. Na wierzch zawiń pozostałe jeszcze z brzegów ciasto. Na środku powinna zostać dziura, bez ciasta, by było widać jabłka. Na końcu wysmarować ciasto roztrzepanym jajkiem z wodą.
Piecz w 175 st. C przez 30- 40 minut.

sobota, października 29, 2011

TEST PODGRZEWACZA DO BUTELEK NUK THERMO RAPID

Wg producenta: podgrzewa dziecięcy pokarm za pomocą pary wodnej w ciągu 3-4 minut. Pasuje do wszystkich ogólnie dostępnych butelek i słoiczków. Zawiera koszyczek, który ułatwia wyjmowanie słoików. Wbudowana lampka kontrolna świeci się w czasie podgrzewania, a wyłącza się automatycznie po zakończeniu podgrzewania.

Wg mnie: dużą zaletą podgrzewacza jest jego mały rozmiar. Zmieści się w każdej szafce i na każdym blacie. Rzeczywiście można w nim podgrzewać wszystkie butelki i słoiczki popularnych producentów. Użytkowanie go jest bardzo proste, poradzi sobie więc z nim nawet babcia, którą przerażają nowoczesne sprzęty domowe ;) Po włożeniu wtyczki do prądu, zdejmujemy z podgrzewacza dołączoną miarkę, wlewamy do niej wodę zgodnie z instrukcją i naciskamy przycisk.

Zaskoczyło mnie, że taka mała ilość wody wystarczy do odpowiedniego podgrzania! Wystarczy też zaledwie kilka minut i już! Jak się dobrze zorganizujesz, to dziecko nawet nie zdąży zapłakać (a jeszcze kilka tygodni temu wkurzałam się, podgrzewając mleko w garnku. A Młody krzyczał wtedy strasznie! To był koszmar!).
Podsumowując, z podgrzewacza jesteśmy bardzo zadowoleni. Ułatwia nam życie, kiedy chcę gdzieś wyjść i zostawiam swoje mleko w lodówce.

Idealny sprzęt dla nowoczesnych rodziców i to za dobrą cenę. Według mnie warto się skusić!