Jestem pewna, że każdy z nas pamięta, kiedy byliśmy dziećmi i rodzice opowiadali nam historie. Ja również mam takie ciepłe wspomnienia. Moje dzieciństwo przypadało na lata 80.- stan wojenny, komunę i codzienność w szaro-burych barwach. Pamiętam, że dosyć często wyłączano nam prąd, a wtedy całą rodziną zbieraliśmy się przy stole, Rodzice zapalali świece, a wówczas Mama opowiadała nam niesamowite historie, które wydarzyły się naprawdę w przeszłości i których bohaterami byli członkowie naszej rodziny. Dowiedziałam się więc, jak poznali się Mama z Tatą, Babcia z Dziadkiem, jakie przygody przeżywali będąc dziećmi, z czym musieli się zmagać, w co się bawili i tym podobne. Uwielbiałam te chwile i po dziś dzień ze wzruszeniem wracam do nich we wspomnieniach...
To nie jest zwykły romans- gdyby taki był, w ogóle bym się nim nie zainteresowała. To powieść pełna zwrotów akcji, z historią lat 30. Kresów Wschodnich, z nutką romansu. Napisana z pełną starannością, z zastosowaniem zabiegów literackich, które sprawiają, że nie można się oderwać od lektury.
Może nie liczyłam na wyjawienie jakiejś wielkiej tajemnicy giganta wśród koncernów farmaceutycznych, ale miałam nadzieję na dobry reportaż. Niestety bardzo się rozczarowałam...
Nie żebym była jakoś wielce zniecierpliwiona, ale czekałam z ciekawością. A kiedy już pojawiła się pierwsza po Noblu powieść Olgi Tokarczuk, ciekawość nie pozwoliła mi już dłużej czekać! Tym bardziej, że tytuł tak bardzo mnie intrygował- co oznacza "empuzjon"?- zastanawiałam się...
"Zła feministka" to książka, po której spodziewałam się zupełnie czegoś innego, ale mimo tego, jest godna uwagi. Autorka, Roxane Gay to czarnoskóra wykładowczyni w średnim wieku (w moim wieku...), a także podobno jedna z najważniejszych pisarek amerykańskich ("Głód. Pamiętnik mojego ciała", "Histeryczki").
Jeszcze sto lat temu, obecne było przekonanie, że "dzieci i ryby głosu nie mają". Kiedy usłyszeliśmy słowa Korczaka, że dziecko to też człowiek, tyle że jeszcze mały oraz inne niezwykle trafne stwierdzenia na temat najmłodszych, jakby coś zaczęło w ludziach pękać. Powoli my, dorośli inaczej zaczęliśmy spoglądać na uczucia, potrzeby i możliwości tych niewinnych człowieczych istot, naszych pociech. Obecnie mamy urząd Rzecznika Praw Dziecka, Konwencję o Prawach Dziecka, Komitet Ochrony Praw Dziecka, a także liczne fundacje, organizacje oraz ludzi, którzy na co dzień zajmują się pomocą i ochroną praw najmłodszych. Mimo tej ogromnej zmiany, jakiej dokonaliśmy, nadal w naszej kulturze obecny jest adultyzm, czyli dyskryminacja dzieci i młodzieży. Przekonanie, że młodsi są gorsi! Nadal, mimo większej świadomości i obowiązującego prawa, traktujemy ich w taki sposób, w jaki nie potraktowalibyśmy dorosłego!
Wydawać by się mogło, że z podręczników szkolnych powinniśmy czerpać wiedzę. Niestety to nie jest prawda, przynajmniej nie zawsze. Najbardziej chyba zakłamany jest przedmiot historia, a wkrótce prym będzie wiódł HiT, czyli historia i teraźniejszość 🙉🙈
Po przeczytaniu zapowiedzi, miałam duże oczekiwania wobec tej książki, dlatego nie mogłam sobie jej odpuścić. Po kilkudziesięciu stronach byłam jednak znużona i rozczarowana. Styl pisarski Marie-Hélene Lafon okropnie mnie drażnił- brak przecinków w zdaniach, chaotyczne opisy- to nie na moją belferską głowę, która wychwytuje błędy i gotowa jest do ich poprawiania 😅 Z żalem odłożyłam "Historię syna" na stolik nocny, by dać jej szansę drugiego dnia. Zastanawiałam się, czy zacząć od początku, czy kontynuować. Postanowiłam, że przeczytam kilka kolejnych stron i dopiero wtedy ewentualnie się cofnę. Zaczęłam więc czytać i... przepadłam do końca. Powieść wciągnęła mnie w swoje sidła, kiedy w ogóle się tego nie spodziewałam. A potem nagle, zbyt szybko, zostałam porzucona i historia się skończyła. Poczułam się samotna. Co Ty ze mną zrobiłaś Marie-Hélene Lafon?!
W szkole, a czasem nawet i już w przedszkolu, dzieci uczą się jak udzielać pierwszej pomocy przedmedycznej: jak wykonać masaż serca, jak ułożyć ciało w bezpiecznej pozycji, jakie są numery alarmowe i tym podobnych ważnych umiejętności. Później uczymy się tego cyklicznie a to na szkoleniach BHP, a to na kursie prawa jazdy i pewnie jeszcze w innych okolicznościach (nawet na festynach!). Natomiast w ogóle nie mówi się- a co dopiero uczyć!- o udzielaniu pomocy psychologicznej! A przecież każdy z nas, już od pierwszych lat życia, styka się z sytuacjami, w których możemy/ powinniśmy wspierać psychicznie drugiego człowieka. Ba, jest większe prawdopodobieństwo, że będziemy musieli udzielić komuś pomocy emocjonalnej niż wykonać masaż serca! Dlaczego zatem nikt nas nie uczy tych umiejętności?
Emily Ratajkowski (o której w życiu nie słyszałam 🙈) od trzynastego roku życia zarabia na swoim ciele, budzącym pożądanie u mężczyzn, z czego jest dumna. Już jako trzydziestokilkulatka pisze w swojej książce pt. "Moje ciało": "Zarabiałam na swoim ciele w świecie cis-heteroseksualnym, kapitalistycznym, patriarchalnym, gdzie wartość piękna i seksapilu zależy wyłącznie od satysfakcji męskiego spojrzenia."