Kiedy wszyscy zachwycają się serialem Netflix "Czarnobyl", ja nie mam takiej możliwości, zatem sięgam po książkę, jakżeby inaczej. Nie jest to jednak zwyczajna książka, a niezwykły album, będący unikalnym zapisem świadka katastrofy jądrowej w Czarnobylu.
Trzeba być
szaleńcem, by dobrowolnie zgodzić się przebywać w strefie zakazanej.
Tymczasem Igor Kostin bywał tam wielokrotnie- pierwszy raz tuż po
wybuchu reaktora. Jego zdjęcie, jako jedyne na świecie ukazało potęgę
zniszczenia i powagę sytuacji. Poza tym jednym ujęciem, nie udało się
wywołać pozostałych klatek- w wyniku silnego promieniowania zostały one
prześwietlone. Kiedy świat aż wrzał od wiadomości o tysiącach ofiar,
rosyjskie media odmówiły publikacji materiału Igora Kostina. Nikt- poza
władzą- nie wiedział co się tak naprawdę stało, i o to chodziło. Dopiero
po kilku dniach, Gorbaczow chcąc zahamować rozprzestrzeniającym się
plotkom, odkrył szczątkową prawdę. Nie wspomniał jednak o katastrofie
nuklearnej.
"Nasze elektrownie atomowe nie stanowią żadnego zagrożenia. Można by je zbudować nawet na Placu Czerwonym. Są bezpieczniejsze niż samowary", powiedział Anatolij Aleksandrow, rosyjski ceniony fizyk.
Rząd werbował chętnych mężczyzn do pomocy, przy likwidowaniu skutków katastrofy. Obiecywał pieniądze, dacze, samochody oraz dyplomy uznania, tymczasem nie zaoferowali nawet odzieży ochronnej. Wielu ludzi, nieświadomych zagrożenia, zdecydowało się pomagać, w imieniu Ojczyzny.
W okolicach Czarnobyla trwał chaos. Ludzie masowo ewakuowali się ze swoich domów, tymczasem w Kijowie trwały obchody Święta Pracy. W powietrzu unosiły się toksyczne substancje, lecz nikt nawet sobie tego nie wyobrażał. Wojnę widać od razu, radioaktywny pył jest niewidoczny...
"Nasze elektrownie atomowe nie stanowią żadnego zagrożenia. Można by je zbudować nawet na Placu Czerwonym. Są bezpieczniejsze niż samowary", powiedział Anatolij Aleksandrow, rosyjski ceniony fizyk.
Rząd werbował chętnych mężczyzn do pomocy, przy likwidowaniu skutków katastrofy. Obiecywał pieniądze, dacze, samochody oraz dyplomy uznania, tymczasem nie zaoferowali nawet odzieży ochronnej. Wielu ludzi, nieświadomych zagrożenia, zdecydowało się pomagać, w imieniu Ojczyzny.
W okolicach Czarnobyla trwał chaos. Ludzie masowo ewakuowali się ze swoich domów, tymczasem w Kijowie trwały obchody Święta Pracy. W powietrzu unosiły się toksyczne substancje, lecz nikt nawet sobie tego nie wyobrażał. Wojnę widać od razu, radioaktywny pył jest niewidoczny...

26 kwietnia 1986 roku miałam trzy lata. Nie pamiętam z tego okresu nic, choć wielokrotnie słuchałam na ten temat wspomnień moim Rodziców i Dziadków. Oglądałam również nie jeden film dokumentalny. "Czarnobyl. Spowiedź reportera" czytałam i przeglądałam z zapartym tchem, nie mogłam się oderwać, pochłonęłam za jednym razem. Zdjęcia Igora Kostina robią wrażenie, podobnie, jak jego niebezpieczne powroty do zakazanej strefy. Dlaczego ryzykował swoje życie i zdrowie? To jest w stanie zrozumieć prawdopodobnie tylko reporter...
Wstrząsający album, który nie daje o sobie zapomnieć. Bestseller, jakich mało 😊 👍
To jest moje must have :)
OdpowiedzUsuńWow, zaintrygowałaś mnie tą książką. Z chęcią poznam jej treść.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że mogę Was zainteresować książką ;)
OdpowiedzUsuń