Coraz więcej Polek i Polaków odwraca się od religii katolickiej. Nie oznacza to jednak, że staliśmy się ateistami. Większość ludzi ma naturalną potrzebę duchowego rozwoju, a co za tym idzie, szukają więc alternatyw. Doszło zatem do powstania nowego zjawiska- rozkwitu duchowych idei. Zarówno pandemia, jak i wybuch wojny w Ukrainie jeszcze bardziej je przyspieszył i umocnił.
Jako osoba mocno stąpająca po ziemi, kierująca się faktami i pragmatyzmem, z jednej strony patrzę na religie i inne duchowe nurty z niedowierzaniem, a z drugiej strony ciągle próbuję zrozumieć ten fenomen, który porywa miliardy ludzi na świecie. Reportaż "Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia" nie przyniósł mi jednoznacznej odpowiedzi na moje wątpiące pytania, ale pokazał mi, jak duży i różnorodny jest "przemysł dobrego samopoczucia psychicznego", czym się charakteryzuje, kto z niego korzysta i dlaczego.
Moim pierwszym dylematem w kwestii duchowości jest jak ją zbadać metodologią naukową? Dlaczego ludzie inteligentni, logicznie myślący, nierzadko wykształceni korzystają z duchowych metod, nie popartych naukowo? Odpowiedzią jest potrzeba nadania sensu i ukojenia- jak mówi sam tytuł książki. Każdego z nas przecież spotykają jakieś nieszczęścia. Jednym zawaliło się życie- poważnie zachorowali, rzucił ich partner, stracili pracę. Inni mają problemy finansowe, są zestresowani, wypaleni zawodowo. Jeszcze inni nie radzą sobie z wychowaniem dzieci. Coraz więcej z nas czuje samotność, rozpad relacji. To naturalne, że szukamy pomocy i wsparcia. Ale jak to jest, że duża grupa osób nie wybiera psychoterapii- metody uznanej naukowo? A są i tacy, którzy łączą psychoterapię z duchowymi metodami, obawiając się, że ich problem jest zbyt skomplikowany. Znam i takich, którzy wierzą w magię, jak i w Boga, choć wydawało mi się zawsze, że jedno wyklucza drugie...
Duchowość stała się biznesem. Kursy on-line za setki złotych, sesje indywidualne za tysiące złotych, kilkudniowe wyjazdy szkoleniowe, książki, nagrania, karty, koszulki, ceremonie i gadżety wedle potrzeb i zasobności portfela.
Reporterka, Monika Sobień- Górska wyrusza w podróż po Polsce, doświadcza na własnej skórze opisywanych metod, przekopuje internet, facebookowe grupy, youtubowe nagrania, zanurza się w lekturze ezoterycznych poradników, rozmawia z duchowymi guru, ich klientkami i klientami oraz próbuje to wszystko zrozumieć podczas wywiadów z naukowcami.
Próbowała zrozumieć popularność kręgów kobiet, medytacji kwantowej, ustawień hellingerowskich, szamańskich ceremonii, totalnej biologii (recall healig), pracy z energią wewnętrznego dziecka, idei nieudolności (non- duality), manifestacji, neurografiki, radykalnego wybaczenia, techniki paragonu oraz ładowania portfela ładowarką...
Czy te wszystkie metody, techniki i idee to internetowa papka czy prawda dla wybranych? Głęboki proces uzdrawiający czy sekciarska manipulacja? Magia czy placebo? Od razu zdradzę, że Monika Sobień- Górska nie odpowie na żadne z tych pytań, ale odpowiedź zostawia Czytelnikom. I to sobie bardzo cenię.
Ciekawy i wciągający reportaż!
Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Znak,
nie miało to jednak wpływu na moją opinię o książce.
Dziękuję za przekazanie egzemplarza recenzenckiego!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdą opinię :) Twoje zdanie na ten temat jest dla mnie niezwykle ważne.