Pierwsze zauważalne objawy łatwo pomylić ze skutkami stresu: trudności z koncentracją, zapominanie niedawnych sytuacji, imion, położenia przedmiotów. Przecież to się czasem zdarza każdemu, niezależnie od wieku. Jednak te zachowania nie mijają, a pogłębiają się. Zapominanie przechodzi w zaburzenia pamięci. Dochodzą problemy ze snem, zmiany nastroju, trudności w planowaniu, nieumiejętność rozwiązywania problemów, dezorientacja w przestrzenni, zapominanie słów, jak i niepoprawne ich zastosowanie, problemy z logicznym myśleniem, wycofanie się z codziennych aktywności: spotkań towarzyskich, zajęć, zainteresowań. Kiedy jest już to zauważalne i budzi niepokój bliskich, doszło już do neurodegeneracyjnych zmian w mózgu, których nie da się zatrzymać. Choroba będzie się pogłębiać, a stan chorego pogarszać, wpływając na podstawowe funkcje życiowe, takie jak mówienie, chodzenie, przełykanie, oddychanie.
Zaskakujące jest również to, że większość przypadków demencji pozostaje niezdiagnozowanych. Niepokojące jest, że na całym świecie wzrasta liczba chorych, i to w dosyć szybkim tempie. Pomocy potrzebują nie tylko oni sami, ale także ich rodziny, a szczególnie ci, którzy się nimi opiekują. Patrzeć na zagubienie człowieka, którego kochamy, obserwować jego zmieniającą się osobowość, tłumaczyć mu kim dla niego jesteśmy, uspokajać, kiedy wpada w złość lub ma atak lęku, przypominać o codziennych, zwyczajnych i trywialnych sprawach, być cały czas cierpliwym i spokojnym, by nie zranić... To nie jest łatwe.
Książka polskiej dziennikarki, Pauliny Wójtowicz pt. "Nie mój Alzheimer" to zbiór opowieści opiekunów osób dotkniętych demencją alzheimerowską: często są to mężowie, żony, dzieci lub wnuki. Dzielą się oni z czytelnikami swoimi spostrzeżeniami, doświadczeniami, emocjami, lękami, potrzebami, myślami. Są to szczere i poruszające zwierzenia. Z każdego bije ból spowodowany postępującą utratą bliskiej osoby, która choć fizycznie pozostaje obecna, psychicznie oddala się z każdym dniem. Wszechobecne jest również wyczerpanie psychiczne. Często pojawia się poczucie winy za zbyt małe zaangażowanie lub skorzystanie z pomocy domów opieki czy osób spoza rodziny. Tymczasem codzienna opieka nad bliskim to świadectwo ludzkiej wytrzymałości, miłości, nieustannej walki i poświęcenia. Nawet jeśli bliski zamieszka w domu opieki, NIE oznacza, że jesteśmy bezlitośni, nie mamy sumienia i co tam jeszcze kotłuje nam się w głowie. Oznacza to, że mamy odwagę i dojrzałość poprosić o pomoc.
Książka ta może być nieocenionym wsparciem, gdy potrzebujemy zrozumieć, że nie jesteśmy sami na tej trudnej drodze. Że wiele osób zmaga się z podobnymi wyzwaniami. Opowiadane historie skłaniają do refleksji, jak ważne jest otwarte mówienie o trudnościach związanych z chorobą Alzheimera i opieką nad chorymi.
Zanim jednak sięgniecie po "Nie mojego Alzheimera", warto wiedzieć, że nie jest to poradnik ze wskazówkami, jak sobie radzić, a zbiór osobistych opowieści.
💟
Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Ringier Axel Springer.
Nie miało to jednak wpływu na moją opinię o książce.
Dziękuję za przekazanie egzemplarza recenzyjnego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdą opinię :) Twoje zdanie na ten temat jest dla mnie niezwykle ważne.