niedziela, czerwca 07, 2026

"ZA CHLEBEM. Polscy chłopi w poszukiwaniu ziemi obiecanej" Wojciech Lada, Wydawnictwo Wielka Litera 2026

 

Kiedy w połowie 1888 roku w Brazylii, jako w ostatnim państwie na świecie, zniesiono niewolnictwo, rozpoczęło się masowe werbowanie emigrantów z biedniejszych części Europy, głównie z terenów Polski, która wówczas była pod zaborami. I tak oto wybuchła "gorączka brazylijska", nazywana również "problemem wagi państwowej".

Nie wiedzieli tak naprawdę dokąd jadą, co zastaną na miejscu. Pragnęli jedynie odmienić swoje życie na lepsze, dostając obiecany kawałek ziemi.  

Właściciele większych majątków byli przerażeni, "tracąc za jednym zamachem niemal całą, bardzo tanią siłę roboczą". Chłopi bowiem z dnia na dzień, rzucali całe swoje dotychczasowe życie, szukając tego lepszego. Czasem sami dorośli, najczęściej jednak całe rodziny. Najpierw przemierzali po kilkadziesiąt, a nawet kilkaset kilometrów pieszo. W kurzu, błocie czy w mrozie, najczęściej o głodzie. Byle dostać się do parowozu. Najsłabsi, schorowani już na tym etapie nie dawali rady i umierali. Nikt z tych, co przetrwali nie wyobrażał sobie, co ich jeszcze czeka. 

Z większych miast odjeżdżały pociągi. W  wagonach tłoczyło się po kilkudziesięciu ludzi- jeden na drugim. Śmierć z głodu czy wycieńczenia była tutaj normą. Najczęściej umierały niemowlęta i starcy. W tamtych czasach konduktorzy nie sprawdzali biletów- sprawdzali, czy wszyscy żyją. A chłopi nadal nie zdawali sobie sprawy, że to dopiero przedsmak ich trudności.

Kolejnym etapem podróży była przesiadka na parowiec. Chłopi podróżowali w czwartej klasie, a tam zmagali się z chorobą morską oraz licznymi epidemiami. Umierały całe rodziny. A dla tych co przeżyli odwrotu już nie było.  

Kiedy po wielu trudach, tygodniach, a raczej miesiącach w podróży w końcu dotarli do Brazylii, która w ich oczach była ziemią obiecaną, zastali "rajskie plaże, nieprzebyty gąszcz tropikalnych lasów", zieloną sawannę, góry, wodospady, bagna i mokradła. Nie było tego, co znali, czyli pól złotych zbóż, a rolnictwo właściwie nie istniało. Bo Brazylijczycy liczyli, że to polscy chłopi użyźnią ich państwo.

Chłopi mogli wybrać spośród dwóch możliwości: pracować na plantacjach kawy czy bawełny lub zostać kolonistą i żyć z uprawy kawałka otrzymanej ziemi. Co wybierali? Jak potoczyły się ich losy? Kim się stawali po przybyciu do Brazylii? 

O chłopskiej emigracji pisała Maria Konopnicka, przyglądał się jej z bliska Arkady Fiedler, z samego centrum wydarzeń pisał reportaże Adolf Dygasiński i Zygmunt Chełmicki. 

"Za chlebem" Wojciecha Lady to współczesny reportaż, opierający się na źródłach historycznych takich jak listy chłopów, którzy pisali je z Brazylii do swoich rodzin, zdjęcia, teksty wspomnianych wyżej reporterów. To wielowymiarowa lektura. Choć punktem wyjścia są losy polskich chłopów emigrujących do Brazylii, Autor kreśli znacznie szerszy obraz epoki. Opowiada o historii niewolnictwa, kolonizacji, brazylijskiej przyrodzie i przemianach społecznych XIX oraz początku XX wieku. Dzięki temu książka staje się fascynującą opowieścią o ludziach i świecie w okresie wielkich migracji- czyta się ją z zainteresowaniem nie mniejszym niż najlepszą powieść przygodową!

 

🌞

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Wielka Litera,
nie miało to jednak wpływu na moją opinię o książce.

Dziękuję za przekazanie egzemplarza recenzenckiego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdą opinię :) Twoje zdanie na ten temat jest dla mnie niezwykle ważne.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...