wtorek, sierpnia 05, 2014

Z DOŚWIADCZENIA: KIEDY DZIECKO POGRYZIE PIES

Kilka miesięcy temu moje starsze Dziecko (3-letniego Rysia) zaatakował pies. Zdarzyło się to w mieszkaniu u Babci, pod jej i Męża opieką, w ich obecności. Do tamtego momentu myślałam, że takie sytuacje dzieją się w domach, w których dzieci pozostawione są same sobie. A jednak zdarzają się i tam, gdzie rodzice są zawsze blisko, gdzie- jeśli jest pies/ kot- nie odstępują na krok. Bo tak właśnie było w naszym przypadku. Rysio usiadł obok zwierzęcia, a ten się na niego rzucił i uciekł na swoje posłanie. Zaatakował- z naszego punktu widzenia- bez powodu. Syn nawet go nie dotknął, nic mu nie zrobił. Ograniczone zaufanie do psa nie pomogło...



Kiedy zobaczyłam rany Rysia, pocieszałam się, że nie jest tak tragicznie. A jednak pogryziony policzek, ból, płacz, lęk mojego Malca wywołał u mnie reakcje stresu pourazowego, ale nie o mnie tu chodziło. Musieliśmy z Mężem pokazać Dziecku, że my się nie boimy, że wszystko będzie dobrze...

W szpitalu na izbie przyjęć przyjęli nas od razu, mimo, że była spora kolejka. Po oczyszczeniu rany przez chirurga usłyszeliśmy- "zmiażdżone tkanki, rozszarpany mięsień, głęboka rana". Założono 9 szwów, chcieli nas zostawić w szpitalu na leczeniu dożylnym, ale ostatecznie wypuścili do domu z antybiotykiem doustnym...

Po kilku godzinach od nieszczęśliwego zdarzenia, twarz naszego Syna wyglądała tragicznie. Wielka opuchlizna, ogromny siniak na całą lewą stronę twarzy, krwiak, szwy, opatrunek. A ponadto cierpienie nas wszystkich, ale przede wszystkim Dziecka...

Co drugi dzień musieliśmy zgłaszać się na kontrole do chirurga dziecięcego. Kilka razy dziennie w płaczu i bólu trzeba było oczyszczać ranę. W piątej dobie z rany zaczęła wypływać ropa, co było złym znakiem. Rysio musiał przejść kolejny bolesny zabieg- chirurgiczne oczyszczanie rany...

Leczenie trwało 2 tygodnie. Skończyło się bardzo pozytywnie. Ostatecznie ominęliśmy leczenie dożylne oraz zastrzyki w brzuch i w ogóle pobyt w szpitalu. Opuchlizna z czasem zmniejszała się, a gdy po kilku tygodniach całkowicie znikła wraz z sińcem, krwiakiem i strupami, okazało się, że rana została pięknie zszyta. A że dotyczyło to policzka i młodego ciałka, jest szansa, że nie będzie blizn!

Pewnie zastanawiacie się, jak ta cała historia wpłynęła na psychikę Rysia.
Przez pierwsze tygodnie, Rysio opowiadał, że się przewrócił u babci. Pytał też o psa babci, ale nie wiązał z nim nieszczęścia. Od tamtego dnia jest bardziej ostrożny w stosunku do napotkanych psiaków, ale nie ucieka przed nimi, nie wpada w histerię itp., zwyczajnie je omija bądź zatrzymuje się i czeka, aż zwierzę odejdzie. To chyba najlepsza reakcja, jaką mógł przyjąć, po takim zdarzeniu...
Tymczasem ja walczę z właścicielami psów, które biegają po osiedlach i ulicach bez smyczy i kagańca, wchodzą do sklepu za swoim panem lub czekają uwiązane na chodnikach. Docierają do mnie zwierzenia osób, które kiedyś bądź całkiem niedawno zostały pogryzione przez psa lub kota. Znanego bądź obcego, a nawet bezpańskiego. Właściciele psów w większości tłumaczą się, że nie zapinają pupila, bo "jest łagodny jak baranek i kocha dzieciaki". Tak, tak, jasne. To skąd się biorą tragiczne wypadki ataków zwierząt na ludzi, na DZIECI?! Zawsze pokazuję Syna, jako przykład takiego uwielbienia psa do dziecka. Właściciel odchodzi bez słowa, po czym nazajutrz widzę, że nie zrozumiał...

W każdym razie lepiej uważać na psy i koty, jak i inne domowe zwierzęta, obce, ale i nasze. W domach, w których pies, kot pojawił się przed dzieckiem, uważajcie szczególnie.

Na podstawie naszego przykrego doświadczenia oraz znanych mi procedur, kiedy dziecko zostanie pogryzione przez zwierzę:

1. Spryskajcie ranę Octeniseptem, ale nie przemywajcie jej, nie dotykajcie, możecie jeszcze bardziej zanieczyścić miejsce lub uszkodzić rozszarpane już tkanki.

2. Jedźcie od razu do szpitala! - nie ważne czy jest to lekkie zadrapanie, czy głęboka rana, ugryzione miejsce musi obejrzeć chirurg! Jeśli sprawcą ugryzienia jest zwierzę domowe, weźcie ze sobą książeczkę zdrowia psa/kota. Jeśli pies nie jest Wasz, dobrze byłoby dowiedzieć się, czy ma aktualne szczepienia przeciw wściekliźnie (takie szczepienie jest ważne tylko rok).
Jeśli pies nie był szczepiony, dziecko prawdopodobnie będzie musiało otrzymać serię zastrzyków.
Maluchy, które zostały w ciągu ostatnich 5 lat zaszczepione przeciw tężcowi, mogą być spokojne. Jeśli rodzice nie zdecydowali się zaszczepić dziecka według kalendarza szczepień, na izbie przyjęć zostanie podany zastrzyk.

3. Postarajcie się uspokoić siebie i dziecko- opanowani rodzice to już solidne wsparcie emocjonalne dla malucha.

4. Stosujcie się do zaleceń lekarza- prawdopodobnie trzeba będzie przemywać ranę i zgłosić się na kontrolę. Jeśli jesteście z Poznania, polecam Wam Publiczną Przychodnię Chirurgii Dziecięcej POSUM (al. Solidarności za Castoramą). Przyjmują tam fantastyczni chirurdzy i pielęgniarki- profesjonalni, uśmiechnięci, z podejściem do małego pacjenta. Otwarte od poniedziałku do piątku od rana do wieczora, można się dostać na wizytę nawet w ten sam dzień! Warto tam się udać nawet jeśli jest to dla Was drugi koniec miasta.

5. Jeśli z rany zaczyna sączyć się ropa, rana brzydko pachnie, dziecko gorączkuje, cokolwiek Was niepokoi, udajcie się ponownie do szpitala bądź poradni chirurgii dziecięcej, gdzie leczony jest maluch.

6. Nie rozmawiajcie przy dziecku o całym zajściu- po co przypominać stresującą sytuację. Ale też nie udawajcie, że do niczego nie doszło. Odpowiadajcie na pytania brzdąca. Jeśli obserwujecie, że maluch nie radzi sobie emocjonalnie z tym, co się stało (moczy się w nocy przez dłuższy czas, płacze, boi się wielu sytuacji, nie tylko obecności zwierząt)- udajcie się do dobrego psychologa.

7. Warto wiedzieć, że pies, który zaatakował człowieka powinien zostać poddany 14 dniowej obserwacji weterynaryjnej. Po tym czasie decyzją weterynarza oraz za zgodą właściciela, pies może zostać uśpiony. I tak też było w naszej sytuacji.

9 komentarzy:

  1. Też mamy psa Siberian Husky, suczka. Krzysiu ją uwielbia, kładzie się z nią, koło niej, na niej, dzieli się jedzeniem. Na początku też widząc takie sytuacje mówiłam zawsze, że Lady to spokojny pies, że uwielbia dzieci, że jest cierpliwa i łagodna. Ale już raz pokazała kły... i też pod okiem teściowej, fakt, że Krzysiu ciekawski (miał wtedy roczek) podszedł do niej kiedy była przy swoich miskach i jadła, wtedy tak warknęła, kły pokazała i Krzysiu aż się przewrócił i przestraszył. Ja jej jedzenie z miski mogę wyciągać i nic, ale Krzyś pojawił się w domu później niż ona, był nieporadny i pies to widzi... teraz baczniej się przyglądam jej reakcjom w różnych sytuacjach... trzeba uważać...to tylko zwierzę i choćby nie wiadomo jak wychowane/wytresowane ma jakieś zwierzęce instynkty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wierzę, że pies sam z siebie zaatakował. Musiał mieć powód. I oczywiście mamusia uśpiła psa, bo głupie dziecko najważniejsze. Tak, głupie, bo dzieci są głupie i robią psom krzywdę i prawdopodobnie uśpiłabyś kota, który by go udrapał, bo złapał go za ogon. A najłatwiej było powiedzieć, że dzieciak psu nic nie zrobił i psa skrzywdzić uśpieniem.
    I te Twoje wypowiedzi...chore, chore i jeszcze raz CHORE! Jak przeszkadza Ci pies bez kagańca czy smyczy to zadzwoń na straż miejską a nie moralizujesz!!! Nie Twoja brocha jak kto psa prowadza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, że zwierze może bez powodu zaatakować dziecko, tak samo, jak człowiek bez powodu atakuje człowieka.
    W poście, jak i w każdym tekście na blogu, dzielę się swoim doświadczeniem i wyrażam swoje zdanie. Jeśli Ci to nie odpowiada, masz do tego prawo i już nie trać czasu na moją stronę. I skąd w Tobie tyle agresji?!

    OdpowiedzUsuń
  4. I jeszcze jedno- pies decyzją weterynarza kwalifikował się do uśpienia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Skąd wiesz czy Twój Rysiu czasami nie zaczepiał psa? Pamiętam gdy byłam mała czasami wyprowadzałam z sąsiadką jej psa. Gdy nie widziała dokuczałam mu. Nie jakoś bardzo, ale jednak i któregoś dnia na mnie zawarczał. Od tego momentu przestałam mu dokuczać, ale pewnie gdybym kontynuowała to bym została ugryziona. Nikt nie widział, że mu dokuczam więc to by była pewnie psa wina a nie moja. Może Twój syn robił coś małego, nieistotnego co psa denerwowało, stresowało?

    OdpowiedzUsuń
  6. Syn jest z natury nieufny i od zawsze odsuwał się od psa. Nie bawił się z nim, ignorował go, tylko obserwował. Wiem, rozumiem, że moja i inne podobne historie brzmią nieprawdopodobnie. Sama uważałam, że pies atakuje tylko wtedy, kiedy ktoś go sprowokuje. Całe życie wychowywałam się z psami i zawsze je uwielbiam ( i nadal marzę o psiaku). Oskar, który zaatakował Syna, był jednak nie do końca "normalny"/ "zrównoważony", nie wiem jak to opisać. Sam weterynarz to stwierdził, niestety już po przykrym fakcie.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja w pełni rozumiem decyzję Odkrywczej Mamy. Anonimowa osoba zapewne nie ma dzieci i nie zrozumie tego, że każda Matka myśli o dobru swojego dziecka. Jeśli weterynarz stwierdził, że pies wykazuje jakieś niepokojące oznaki to na co czekać? Aż ponownie kogoś zaatakuję? Sama mam psa, którego kocham, mój Synek też go uwielbia choć czasem próbuje pociągnąć za ogon czy jakoś zaczepiać. Uczymy go, że tak nie wolno, ale nie ważne co by się stało gdyby ugryzła Krzysia mój Mąż ani ja byśmy się nie zastanawiali i pies nie miałby już miejsca w naszym domu, być może poszukalibyśmy mu innego właściciela, a jeśli byłaby taka konieczność to nawet byśmy ją uśpili.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja córeczka została pogryziona przrz psa babci. Przy samym oczku ma 6 szwow a na policzku 4. Milimert dalej i moglaby stracic oczko. Corka ma dopiero 16miesiecy. Teraz codzoennie przed zasnieciem strasznie krzyczy, wpada w histerie i nie moge jej uspokoic, wrzeszczy na cale gardlo, placze, odpycha mnie od siebie. I ryczy tak dopuki nie zasnie :( nie wiem co mam robic jak jej pomoc. Boi i psa, samo to ze zobaczy psa i wpada w panike, ucieka i placze. Wogole nie da mi dotknac oczka zeby je przemyc musze na sile ja trzymac. Nie wiem dlaczego codziennie tak krzyczy i jak mam jej pomoc.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co piszesz Twoja córeczka bardzo przeżywa całą tę sytuację i nie może sobie z nią poradzić emocjonalnie. Może warto byłoby zasięgnąć opinii psychologa dziecięcego, by lęk ten się nie utrwalił.

      Usuń

Dziękuję za każdą opinię :) Twoje zdanie na ten temat jest dla mnie niezwykle ważne.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...