poniedziałek, listopada 18, 2013

KSIĘŻNICZKOWY KONKURS Z DISNEY JUNIOR!

Wiem, wiem. Czekaliście na kolejny- zapowiedziany wcześniej- disney'owski konkurs. Oto więc on!

Tym razem do wygrania:


Album z Księżniczką Zosią wraz z zestawem (kredki, notesiki,...)
oraz
Korona z Księżniczką Zosią

Gadżety z Księżniczką wygra jedna osoba, która zostawi komentarz z odpowiedzią na pytanie:

Czy Ciebie tez inspirowały księżniczki Disneya, kiedy byłaś mała?
Napisz nam swoje wspomnienie związane z księżniczką z Disneya.

Najciekawsze wygra.
Nie zapomnij podać do siebie maila, bym szybko mogła się z Tobą skontaktować w razie wygranej!
Konkurs trwa do niedzieli 24 listopada do godz. 23.59

Jak zwykle, choć to nie wymóg konkursowy, po prostu będzie mi miło, jeśli znajdziesz się wśród fanów bloga na Facebooku lub staniesz się jego obserwatorem :)

Ze zwycięzcą konkursu skontaktuję się mailowo w poniedziałek 25 listopada!
Sponsorem nagrody jest:

Naucz się z Zosią, jak być prawdziwą księżniczką.
Oglądaj Disney Junior od poniedziałku 25 do soboty 30 listopada o 9:00



17 komentarzy:

  1. lubię na fb jako Bernadetta Bomba
    obserwuję jako bernadeta bomba
    bernadetaaa@interia.pl

    Chyba każda mała dziewczynka pragnie być księżniczką i szuka w maminej szafie odpowiednich elementów garderoby aby upodobnić się do ulubionej postaci z bajki. Księciem wprawdzie nie na białym rumaku może być ulubiony miś lub inna zabawka płci męskiej. Kiedy byłam małą dziewczynką, a to było bardzo dawno temu, lubiłam przede wszystkim czytać baśnie i bajki i tam wkraczałam w inny świat, w którym było miejsce na rywalizację dobra i zła, magię, przepych i bogactwo otaczające królewskie córki. Pragnęłam mieć piękne balowe suknie jak Kopciuszek, Śnieżka czy Aurora. Kiedy mama szła do pracy w mig zawartość jej szafy stawała się garderobą księżniczki. Tak ubrana w suknie sięgające ziemi mogłam zabierać mojego księcia Miśka Mańka na bal w koronie, którą zrobiła dla mnie babcia. W tamtych czasach księżniczki Disneya można było głównie "spotkać" w książkach, gdyż nie było takich programów telewizyjnych dla dzieci jakie są obecnie. Chęć poznawania historii księżniczek i innych bajkowych postaci sprawiły, że bardzo szybko nauczyłam się czytać i mogłam sama wkraczać w disneyowski magiczny świat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie jako: Anna S.
    obserwuje jako: ewanka
    swiatwedlugmoichdzieci@o2.pl

    No niestety nie inspirowała, nie przypominam sobie żebym takie bajki oglądał i żeby były w telewizji, wiem że młodsza siostra lubiła takie oglądać, ale ja już byłam w wieku gdzie szukałam już księcia z bajki :-D Ale moje córy lubią oglądać księżniczki inspirując się nimi robią sobie niezłe przebieranki po bajkach :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię jako: Asia Ess
    Obserwuję jako: Asia S
    E-mail: asia0220@interia.eu

    Jako mała dziewczynka pamiętam, że naśladowałam księżniczki z bajek Disneya szczególnie Barbie ;) Chciałam być taka jak ona! Miałam swoją różową sukienkę, naszyjnik z diamentem, koronę no i oczywiście szpilki mamy w których co chwile się wywracałam :) Teraz już jako młoda mama często przyglądam się mojej córeczce, która podobnie się zachowuje. Uśmiecham się wtedy i przypominam swoje dzieciństwo do którego chciałabym powrócić. Życie wtedy jest takie beztroskie, wszystko wydaje się piękne i kolorowe. Czego chcieć więcej? :)

    ps. Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga szczególnie po tym co wyczytałam w zakładce " O blogu". Miło, że założyłaś go z myślą o młodych rodzicach. Mam 22 lata więc z pewnością znajdę tu coś dla siebie i dla mojej Natalki. Będę zaglądać częściej :* Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. lubie marysia xsx
    obserwuje: Marysia Zeee
    marysia.zz@o2.pl

    Jako dziewczynka kochałam bajki Disneya w których były księżniczki,
    jako mała dziewczynka chciałam być jedną z księżniczek, mieć wszystko tak jak one, być szczęśliwa. Chciałam przeżyć przygodę w której poznałabym księcia, być z nim szczęśliwa i założyć rodzinę, cóż marzenie się spełniło teraz mam księcia, małą księżniczkę, która słodko śpi ;) marzenia się spełniają.

    Jako dziewczynka księżniczką być chciałam,
    dużo tych bajek ja oglądałam.
    moje marzenie jedyne było, by znaleźć taką prawdziwą miłość.
    Ja suknie piękne balowe chciałam, szkoda że sama szyć nie umiałam,
    Bardzo chciałam różdżkę czarodziejską posiadać, by spełnić życzenie jakie miałam.
    Pragnęłam się w krainę magii przenosić i o nic nikogo nigdy nie prosić.
    Chciałam mieć pełną, szczęśliwą rodzinę, o jakiej pomarzyć mogłam jedynie.
    A w bajce wszystko takie piękne było, przyjaźń i miłość
    Chciałam jak księżniczka zapuścić piękne, długie włosy, z których byłby cudny warkoczyk.
    Chciałam mieć zamek i pokoik swój, ogród, kwiaty i mamę, tatę przy sobie tu.
    Ciekawa byłam jak to jest, gdy ktoś robi wszystko za mnie, czy to super jest,
    gdy się nie ma obowiązków,le same przyjemności, robię to co chcę i nikt się nie złości.
    Pragnęłam być na balu najpiękniejsza, mieć przyjaciółkę i swojego pieska.

    Jednym zdaniem chciałam mieć wszystko co w bajce, rodzinę, suknie, zamek i księcia, przyjaciółkę i małego pieska, ogród i każde marzenie by się spełniło nie nadaremnie.
    Ale życie jest inne i nauczyło mnie tego, by doceniać to co mam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Obserwuję jako Martyna Szuf
    Kiedy byłam mała, nie było komputerów czy internetu, a moich rodziców nie stać było na kupno bajek, lalek czy malowanek. Księżniczki Disneya spotykałam regularnie w królestwie pokoju starszej kuzynki. Wszystkie były ładne: w Arielce uwielbiałam rude włosy, w Dżasminie dziwne i niepodobne do tych, jakie zwykły nosić księżniczki suknie, w Kopciuszku urodę aniołka, a w Śnieżce magiczną historię, dzięki której co dnia, gryząc jabłko, bałam się, że umrę. Moje serce podbiła jednak dzika i prosta Pocahontas, buszująca w dżungli, uparta i wojownicza, lecz kochająca prawdziwie i potrafiąca poświęcić się dla miłości, o której śniłam i marzyłam. Daleko jej było do wypacykowanych księżniczek z ułożonymi włosami, ociekajacych biżuterią i błyszczące kolorowymi sukniami. Pocahontas urzekała swoją naturalną prostotą, byle jak spiętym warkoczem z licznymi wystającymi z niego kosmetykami, indiańską znoszoną sukienką i szczerym uśmiechem. Jej przyjaciółmi były zwierzęta, ceniła rodzinę i ciepło domowe. Mimo, że nie zgubiła pantofelka, nie zatruła się jabłkiem ani też nie fruwała na czarodziejskim dywanie, jej wizerunek zachował się w moim sercu do dziś.
    emszufnarowska@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Obserwuję jako: Katarzyna Wołoch
    mail: woloch@myslaw.pl

    Niestety, w czasach kiedy byłam mała nie było mi dane oglądać kolorowych, przepięknych Disneyowskich bajek. Ale pewnego dnia siedząc u mamy w pracy (mama była telefonistką i kiedy nie miała co ze mną zrobić siedziałam z nią w centrali) odkryłam że ktoś przyniósł katalog. Prawdziwy, niemiecki, gruby i KOLOROWY. No to mama miała mnie z głowy do końca dniówki - oglądałam te wszystkie wspaniałości, chłonęłam je wręcz, ale kiedy doszłam do stron przeznaczonych dla dzieci po prostu przepadłam. Patrzyłam na przedmioty ozdobione wizerunkami postaci z bajek których nigdy nie widziałam i chciałam wręcz wyryć sobie ten widok w pamięci. Dla dziewczynki która nie wyszła poza Bolka i Lolka, ewentualnie Reksia ta parada olśniewających, pełnych przepychu i elegancji księżniczek była nie lada świętem! Do dziś pamiętam jak odrysowywałam te księżniczki na papierze śniadaniowym żeby pokazać koleżankom w szkole...

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak byłam małą dziewczynką nie bawiłam się lalkami ani nie lubiłam różowego, cukrowe księżniczki też mnie nie pociągały.Wychowywałam sięz chłopcami, mam 7 braci.Dlatego moją codziennością były klocki, samochody i noszenie spodni.Ulubioną zabawą wojna i bijatyki na piasku.Moja mama bardzo cierpiała z faktu że urodził jej się "8 syn" a nie córka.Nie przejawiałam ochoty do przebieranek czy układania włosów.To było takie nie babskie a tego moi bracia nie akceptowali. A ja uważałam się za jednoego z nich.I zachowywałam się jak na chłopca przystało.Ale taka sytuacja trwała do czasu. Wszystko się zmieniło kiedy poznałam Arielkę.Piękną syrenke odważna,lubiącą przygody a do tego subtelna i piękną. Moja mama po latach powiedziła " Dzięki tej bajce w końcu odkryłas że jesteś dziewczynką. Przede wszystkich chciałaś mieć takie rude długie włosy i pięknie śpiewac.Zaczełaś zwracać uwagę na swój wygląd i sposób wysłwaniania się"Do dzisiaj mam sentyment do tej uroczej syrenki i równiez moją córkę zachecam do polubienia tej postaci,która przywołuje u mnie dziecięce wspomnienia.

    iwonab53@gmail.com
    Moja córka jest bardzo podobna do mnie bardziej przypomina rozbrykanego chłopca niż uroczą księżniczkę. Zosia to jedna z jej ulubionych bohaterek.Myślę że odpowiada jej połączenie wizerunku różowej księżniczki z natura niepokornego ,ciekawego świata dziecka.Podświadomie wybiera bohaterów którzy są dla niej bajblizsi. A ja szczerze powiedziawszy też tak ją widzę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam grono wielbicieli księżniczek ;)
    Na początku lat 90-siątych na Gwiazdke dostałam od chrzestnej, która wróciła z Niemiec ksiażeczkę z księżniczką Disney. Nie bardzo pamiętam jej treści gdyż pochłaniał mnie wyłącznie jej wygląd i to co miała na sobie. SUKIENKĘ. Falbaniastą, puchatą, obszerną jak chmurka, bogato zdobioną, ach!Właśnie ta sukienka była obiektem moich dziecięcych marzeń, czemu dałam wyraz w niecodzienny sposób. Dostałam od mamy paczkę kolorowej kredy do rysowania po chodnikach. A ja ciągle myślałam o tej bajkowo zdobionej kreacji... Tak oto, w moim pokoju na ścianie pojawiła się księżniczka: mojego wzrostu, wystrojona przesadnie we wszelkie możliwe ozdoby i obszerną, falbaniastą różową suknię. Uśmiechnięta, kolorowa, po prostu zjawiskowa. Wprost z marzeń!
    Ciekawe tylko czemu mama była tak zła i nie zachwycała się nią tak jak ja???
    Dodam, że jako dorosła osoba nie znoszę różowego koloru a córeczkę ubieram kolorowo, róż kupuję sporadycznie.

    Lubię i udostępniam na FB jako E.C.
    tampopo@poczta.fm

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje dzieciństwo to czytanie bajek Disneya, a wśród nich...Królewna Śnieżka. Powód jest prosty, ale to wizja kilkuletniej dziewczynki... Królewna Śnieżka miała czarne jak ja... włosy i była dobra :) Miałam już dość Złotowłosych dobrych królewien, a bajki, gdzie starsza siostra jest zła bardzo mnie denerwowały, czarne włosy miały co najwyżej czarownice...I chociaż zawsze akceptowałam swój wygląd, to do dzisiaj bardzo nie lubię stereotypów i takiego myślenia, które może zranić, nawet przypadkowo...

    Lubię jako Agnieszka R - D
    ard4@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno, dawno temu... gdy półki sklepowe były puste, a wszystkie dzieci biegały po podwórkach w szaro-buro-papuciastych spodenkach i koszulkach we wszystkich odcieniach koloru zgniłego, mała Madzia, czyli ja, marzyła o wszystkich tych "księżniczkowych" sprawach. Wieczorami, leżąc w łóżku i wyobrażając sobie, że ten duży, lśniący (a jakże ;)) segment, to wieża, po której ścianach spuszcza w dół swój piękny warkocz... Albo w kąpieli, zanim płyn Zielone Jabłuszko doszczętnie wyszczypał jej oczy, marzyła o tym, jaką wyjątkową jest syreną, po czym (ku przerażeniu sąsiadów...) łapała słuchawkę prysznica i zaczynała do niej śpiewać ;) Przed lustrem, w babcinej koszuli nocnej, tak sztywnej i pełnej falban, że wyglądała niczym świąteczny ołtarz w wiejskim kościele ;)
    Księżniczki Disneya znała wprawdzie tylko z kolorowych gablotek w sklepach "Pewex" i z kasety wideo (WOW) przywiezionej jej zza granicy przez wujka... może to tym bardziej działało na dziecięcą wyobraźnię!
    Pech chciał, że owa Magda trafiła na mamusię, która wzdragała się z obrzydzeniem na kolor różowy, ubierała swe dziecię w dresy i ciężkie trapery i nawet do Pierwszej Komunii posłała w wianku ze stokrotek, zamiast jakiegoś tiulowo - koronkowego paskudztwa ;)
    Teraz Magda ma swoją Małą Księżniczkę, której pozwala do woli taplać się w różowościach :D I tak z tego wyrośnie, a wygląda przecież niewyobrażalnie słodko ;)

    Pozdrawiam, Magda S.
    79magda(maupa)wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Wychowałam się na bajkach przepełnionych pięknymi księżniczkami Disneya. Uwielbiałam oglądać ich wszystkie przygody i zachwycałam się wspaniałymi balowymi sukienkami fryzurami, a także zazdrościłam im znalezienia tego jedynego księcia z bajki. Jako mała modnisia zawsze prosiłam Mamę o stroje na miarę prawdziwej księżniczki. Często same tworzyłyśmy księżniczkowe dodatki, jednak pamiętam jak kiedyś przed balem w szkole podstawowej marzyłam o prawdziwej sukience, uszytej na wzór takiej, które noszą księżniczki. Jeszcze trochę mojej wyobraźni i sprawne ręce cioci krawcowej i tak miałam na balu swoją wymarzoną balową sukienkę! A, że najbardziej ze wszystkich księżniczek imponował mi pracowity Kopciuszek, to moja sukienka była inspirowana właśnie tą księżniczką. Mam ją do dzisiaj i przypomina mi o wspaniałych chwilach mojego dzieciństwa. Co prawda książę z bajki odnalazł się dopiero kilkanaście lat po balu w podstawówce, ale to chyba też się liczy? ;)


    Wstawiam też zdjęcie mojej sukienki, tuż przed wyjściem na bal;)
    http://pl.tinypic.com/r/29452qa/5



    xxsylviaxx@wp.pl


    OdpowiedzUsuń
  12. Jako dziecko zdecydowanie wolałam skakać po drzewach, strzelać z łuku i jeździć na rowerze. Trójka starszych braci i ich koledzy mieli dużo fajniejsze pomysły niż zabawa lalkami. Mimo to miałam jednak swoją jedną ulubioną lalkę o imieniu Małgosia. Do Disney'owskiej księżniczki było jej jednak daleko. . Cóż moje córki to już zupełnie inne pokolenie i inna bajka. Uwielbiają różowy i wszystko co "księżniczkowe i kucykowe". Dlatego z pewnością ucieszyłby je taki prezent.
    Lubię na FB: Ania S.
    sikorka1111@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Wieki już całe minęły
    Wspomnienia z lekka przygasły
    Gdy mną zawładnęły
    Postacie z pewnej baśni
    Nie była to królewna
    On nie był pięknym księciem
    Choć ona była piękna
    A on stał się zwierzęciem
    Bella na imię miała
    I gardziła Gastonem
    Gdy Bestię pokochała
    Już było przesądzone
    Mieć takie dobre serce
    Patrzeć co "pod futrem"
    I przyznam się w sekrecie
    Założyć Belli suknię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A mnie inspirowała nietypowa Księżniczka - Pocahontas.
    Ja też byłam Psotnicą, wspinałam się po drzewach i przynajmniej raz w tygodniu wracałam do domu w podartych spodniach ;)
    Pocahontas imponowała mi i imponuje do dziś odwagą, inteligencją i niestrudzeniem w walce o dobro natury. Do dziś łezka mi się w oku kręci, gdy słyszę wzruszającą melodię z bajki Pocahontas.
    Z Pocahontas wiąże się jeszcze jedna, miła dla mnie historia. Kiedy byliśmy na bajce w kinie z całą klasą w podstawówce, siedziałam obok chłopaka, który strasznie mi się podobał. Na końcu bajki, ze wzruszenia, poleciała mi łezka, a ON podał mi chusteczkę! Dziś z tego się śmieje, ale wtedy były to dla mnie niesamowite wydarzenie na miarę wygranej szóstki ;)
    A wycieczka do kina była początkiem pięknej przyjaźni...
    Gdy już dorosłam, odbyłam wyprawę w świat księżniczek Disneya do... Niemiec. Zamek Neuschwanstein, który jest pierwowzorem zamku z czołówki Disneya robi niesamowite wrażenie i każda turystka może się poczuć w tym miejscu księżniczką, a zwłaszcza, gdy ma przy sobie swojego Księcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. lubię na fb: Luiza Migdał
    mejl: luizkam@gmail.com
    obserwuję google jako: luizkam

    Księżniczki Disneya zawsze mnie fascynowały, bo rozwijać moją wyobraźnię dzielnie pomagały!
    I choć nie wszystkie opowieści były w mojej młodości sfilmowane, to w książkach z pięknymi ilustracjami księżniczki były pochowane!
    Do dziś mam w biblioteczce tamte wydania Disneya, gdzie Arielka, Bella, Śnieżka czy Roszpunka w podróż po swojej krainie nas zabiera!
    Kochałam czytać je godzinami bawiąc się przy tym poprzebieranymi lalkami!
    Każdej musiałam strój i fryzurę wykonać sama, choć nie powiem, często pomagała mi w tym mama!
    Moją ulubioną zawsze piękna Bella była bo chociaż indywidualistka dzielnie ze swym losem się pogodziła!
    A że z urody podobna była do mnie to pokochałam ją od razu ogromnie!
    Miała grzywkę i włosy kasztanowe, piękną złotą suknię i w głowie pomysły ciągle nowe!
    Niestety żadna moja lalka jej nie przypominała - bo każda moje barbie blond włosy posiadała..
    Nie miałam też materiału na jej suknię złotą choć wykonać ją sama chciałam z ochotą...
    Poradziłam sobie z tym tematem naszczęście i niestety bo pomysły kreatywne u dziecka to nie są same zalety ;-)
    Patrząc z dzisiejszej perespektywy strasznie nabroiłam, jednak ukochaną Bellę sama sobie stworzyłam..
    Blond Barbie rodem z Pewexu stała się kasztanową Bellą w sukni złotej choć wiązało się to z karą i wielkim kłopotem...
    Włosy laleczce pewną ręką obciełam i wszystkie brązowym flamastrem równo pociągnęłam
    gorzej było z sukienką.. i tu zaczęły się mamine kłopoty.. bo nożyczkami wyciełam w zasłonach kawałek uroczy..
    I chociaż mogłam od dołu lub troszeczkę z boku.. niestety ze środka fałdy materiału mnie przyciągnęły i same jakoś na wykrój sukni się wycięły.
    Suknia powstała piękna ze złotego weluru.. dobrze że wówczas mała nie dosięgnełam od zasłonu złotego sznuru.
    Sama Bella w sukni złotej została mi do dzisiaj i choć nie przypomina tej z filmu mojej córeczce się podoba i w jej pokoiku na centralnym miejscu się chowa.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wieki całe minęły
    Lecz to wtedy właśnie
    Mym sercem zawładneły
    Historie oraz baśnie
    Ona nie była królewną
    I biedny był jej tata
    A on za pychę pewną
    Potworem był przez lata
    Poznali się w zamczysku
    I nieznosili strasznie
    On futro miał na pysku
    Na wszystkich ryczał strasznie
    Lecz pokochała Bestię
    Zmieniła co okrutne
    W snach tańczyłam wreszcie
    Wkładając piękną suknię
    Że mało romantycznie
    Dzisiaj mi wybaczcie
    Takie są wytyczne
    By spotkać księcia właśnie :)









    OdpowiedzUsuń
  17. Przypuszczam, że nie miałam pojęcia, że mnie inspirują, bo słowo dość przydługawe ;) Mimo to pamiętam, że w przedszkolu był konkurs na najlepsze przebranie. Mama uszyła mi ze starych szmatek całkiem niezłą sukienkę Kopciuszka. Wybiegłam pędem z domu, a do sali weszłam dumna jak paw! Bawiłam się świetnie. Przyszedł czas na wybory i... zajęłam drugie miejsce. Wygrał Batman. Oczywiście beczałam do końca balu i od tamtego czasu nie chciałam się już utożsamiać z księżniczkami ;)
    Obserwuję jednak córę jak raz jest Roszpunką, raz Aurorą a innym razem właśnie Zosią. I widzę ile ma z tego frajdy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię :) Twoje zdanie na ten temat jest dla mnie niezwykle ważne.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...