środa, września 11, 2013

KOCHAM- NIE DAJĘ KLAPSÓW, BO KLAPS TO TEŻ BICIE


Bicie dzieci jest proste. Klaps i po sprawie. Jak to określiła pani Falandysz w programie „Pytanie na śniadanie” – klaps kończy problem. Kończy, ale nie rozwiązuje.
Warto jednak uczyć dziecko rozwiązywania problemów, a nie kończenia ich przemocą. I choć według mnie niebicie dzieci jest jeszcze prostsze, dla tych, którzy chcieliby przestać bić, ale nie wiedzą, jak, oraz dla tych, którzy nie popierają kar cielesnych, ale je stosują, przygotowałam „instrukcję niebicia dzieci” w pięciu punktach.
  1. Przypomnij sobie swoje prawdziwe uczucia, emocje i myśli, gdy jako dziecko doświadczałeś kary cielesnej. Czy naprawdę już wtedy uważałeś, że bicie jest dobre, skuteczne i zasłużone? Czy, po otrzymaniu lania lub klapsa, byłeś „grzeczny”, bo dzięki karze zrozumiałeś nieprawidłowość swego postępowania, czy ze strachu przed kolejnym biciem?
  2. Uświadom sobie, że – choć „lanie ci nie zaszkodziło” i mimo bycia bitym (nie dzięki temu!) wyrosłeś na porządnego człowieka – wszystkie kary cielesne, jakich doświadczyłeś w dzieciństwie, były zbędne, a twoi rodzice, bijąc cię, popełniali błąd. Robili to „dla twojego dobra”, bo inaczej nie umieli, ale każdej kary cielesnej można było uniknąć – zawsze jest alternatywa, a dziecka nigdy nie „trzeba” uderzyć.
  3. Pamiętaj o własnym dzieciństwie. Miej przed oczami jego prawdziwy obraz, prawdziwe emocje i myśli dziecka, a nie to, co musiałeś sobie wmówić jako dziecko
    i zracjonalizować jako dorosły, by nie czuć krzywdy i cierpienia doznawanego ze strony własnych rodziców.
  4. Gdy uświadomisz sobie, że wcale nie „musiałeś” być bity, i będziesz potrafił spojrzeć na bicie oczami dziecka (siebie samego sprzed lat!), sam uznasz, że nie chcesz powtarzać błędów własnych rodziców i krzywdzić swojego dziecka. I teraz już po prostu…
  5. Nie bij.
Ponieważ jednak przekazywane z pokolenia na pokolenie wzorce wychowawcze są głęboko zakorzenione w każdym z nas, czasem trudno jest przerwać to błędne koło przemocy wobec dzieci – bicie bywa odruchem.
Jeśli już wiesz, że kary cielesne nie są dobre ani skuteczne, ale zdarza ci się uderzyć swoje dziecko, miej odwagę przyznać się do błędu – i przed samym sobą, i przed własnym dzieckiem. Twój autorytet nie tylko nie dozna uszczerbku, ale wręcz przeciwnie – umocni się
i utrwali. Tylko ludzie silni, odważni i godni szacunku umieją przyznać się do błędu. Przyznając,
że źle zrobiłeś, i przepraszając, nie tylko wzmocnisz swój autorytet, ale też odbudujesz poczucie bezpieczeństwa dziecka i jego zaufanie do ciebie.
Gdy przyznasz się do błędu i nie będziesz usprawiedliwiał własnego zachowania ani „tradycją” bicia dzieci, ani zachowaniem dziecka (pamiętaj, że nigdy nie „trzeba” dać dziecku klapsa! dziecko nigdy nie „zasługuje” na bicie!), ani niczym innym, następnym razem… po prostu nie uderzysz.

Anna Golus

Tekst pochodzi ze strony stopklapsom.pl.

1 komentarz:

  1. Dopóki nie zaszłam w ciążę, wydawało mi się, że "klapsy" to nic takiego i czasem trzeba. Teraz, gdy patrzę na swoje dziecko wiem, że nigdy nie mogłabym go uderzyć. Bardzo podobają mi się te punkty, odniosłam je do siebie, co pomogło mi zrozumieć, że ten niewinny klaps to też zło. Nie wspomnę o tym, że w wielu rodzinach klaps szybko zmienia się w bicie pasem z furią czy ścierką po głowie. Ja akurat dostawałam lanie i dziś, z perspektywy człowieka dorosłego wiem, że niesłusznie. Lanie godziło w poczucie mojego zrozumienia świata, urągało mi. Zawsze, gdy chciałam wytłumaczenia, dlaczego coś było złe, dostawałam lanie. Wyrosłam na uczciwego człowieka, jak tu napisano, mimo lania a nie dzięki niemu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię :) Twoje zdanie na ten temat jest dla mnie niezwykle ważne.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...