wtorek, grudnia 18, 2012

POWRÓT DO PRACY, POWRÓT DO DOMU...

Kiedy wróciłam do pracy na cały etat, Rysiu miał 13 miesięcy. Myślałam, że to dobry wiek, poradzi sobie z kilkugodzinną rozłąką, tym bardziej, że zostawiłam go pod najlepszą opieka, czyli z Babcią. Niestety, to było zdecydowanie za dużo, jak dla niego. Nagle z dziecka bezproblemowego, pogodnego i szczęśliwego stał się kłębkiem nerwów. Przestał spać w nocy i w dzień (budził się po kilkanaście razy), odmawiał jedzenia, przestał się rozwijać. Kiedy byłam w pracy, szukał mnie po mieszkaniu, na spacerach wołał „mama”... Kiedy już wracałam do domu, chwytał się mojej nogi i nie puszczał za żadną namową. Wszędzie musiał za mną iść, domagał się ciągłego przytulania, w nocy zasypiał tylko w naszym łóżku, obok rodziców. Troszeczkę polepszyło się po pierwszym miesiącu, ale nadal sytuacja bardzo mnie niepokoiła. Strasznie żałowałam powrotu do obowiązków zawodowych i ciągle zastanawiam się, co zrobiłam źle, że mój kochany Syn, nie poradził sobie z tą sytuacją...

W końcu doszłam do wniosku, że przecież mały człowiek ma ogromne potrzeby poczucia bezpieczeństwa, przywiązania oraz stałości. Psychologia od dawna zaleca, by dziecko pozostało z jedną bliską mu osobą od dnia narodzin do 3. roku życia w stałej bliskości. No tak. A tymczasem współczesny świat i styl życia ma w nosie potrzeby małego człowieka. Kobiety chcą się realizować zawodowo (ja także) lub muszą wrócić do pracy, często od razu po urlopie macierzyńskim, czyli gdy dziecko ma ok.6-7 miesięcy. Maluch zostaje wtedy z obcą babą, czyli opiekunką (przepraszam Was Nianie- sama kiedyś nią byłam- ale krzyczy we mnie matka-kwoka!) lub w najlepszym wypadku z babcią. Ale to i tak nie jest ani MAMA ani TATA. Niektóre maluchy radzą sobie z lękiem separacyjnym całkiem dobrze, inne, jak Rysio przeżywają ogromny stres...

Nadszedł jednak czas, kiedy wróciłam znowu do stałej obecności w domu*. Rysiu już po kilku dniach rozluźnił się, znowu zaczął spać po 11-12 godzin w nocy, nie sprawia problemów przy posiłkach, rozwija się, śmieje, promienieje, widać, że jest szczęśliwy! Znowu wszystko wróciło do normy sprzed powrotu do pracy. Jest mi z nim w domu bardzo dobrze, cieszymy się z każdej wspólnej chwili, wykorzystujemy czas na wielu ciekawych zajęciach, a przede wszystkim na bliskości.

Zachciało mi się powrotu do pracy, było to jednak za wcześnie (choć kocham swój zawód). Teraz myślę, że nie popełnię drugi raz tego samego błędu przy drugim dziecku, ale nic jeszcze nie planuję...



* Mogę się z Wami podzielić swoim szczęściem- jestem w ciąży :)


8 komentarzy:

  1. ale super! Moje gratulacje!!!
    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję :-)
    Wspaniała wiadomość

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję :) Chciałabym jeszcze zaprzeczyć wszelkim komentarzom oraz domysłom, które do mnie docierają, że musiałam zajść w drugą ciążę, by zostać z Rysiem w domu! Otóż nic z tych rzeczy, nie wiem, dlaczego niektórzy tak pomyśleli, może tak wyszło z mojego tekstu, lecz nie taki był jego cel...

    OdpowiedzUsuń
  4. Trafiłam tutaj niedawno i jestem zachwycona treścią- zostaję na stałe! Gratuluję maleństwa pod serduszkiem domyślam się jaka to dla Ciebie radość, bo sama jestem w ciąży, też w drugiej. Dużo zdrowia dla Was :)

    Www.moiquisourit.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki! Tobie też gratuluję i życzę dużo zdrówka :) A na bloga zaglądam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię :) Twoje zdanie na ten temat jest dla mnie niezwykle ważne.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...